Wójtowi i radnym Wielbarka kamień spadł z serca. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że przetarg na budowę kanalizacji w Wielbarku i sposób wyłonienia wykonawcy robót był zgodny z procedurą prawną. W przeciwnym razie gminie groziło wstrzymanie inwestycji i utrata 1,5 mln dotacji z Banku Światowego.

Kamień z serca

W październiku ubr. rozstrzygnięto przetarg na budowę kanalizacji w Wielbarku. Wygrała firma "Ekomelbud" z Mrągowa deklarując wykonanie zadania za 2,950 mln zł, o 50 tys. taniej niż jej konkurent z Warszawy.

Przegrani złożyli protest, jako argument podając naruszenie przepisów o zamówieniach publicznych. Gmina bowiem organizując przetarg i sporządzając specyfikację zasugerowała się zaleceniami Banku Światowego finansującego w połowie wielbarską inwestycję. Skarżący twierdzili natomiast, że winno się stosować wyłącznie przepisy polskiej ustawy.

Rozpatrujący w Warszawie skargę Zespół Arbitrów przyznał, że co prawda drobne uchybienia nastąpiły, ale nie dotyczyły one zapisów specyfikacji, a zatem przetarg jest ważny. Dwa tygodnie później, po uprawomocnieniu się decyzji ówczesny wójt Wiesław Markowski podpisał umowę z wykonawcą inwestycji.

Gdy prace już się rozpoczęły i gminie przyszło płacić pierwszą transzę w wysokości 100 tys. zł, do Wielbarka przyszła niepokojąca wiadomość - firma z Warszawy ponownie złożyła protest, twierdząc, że wobec stwierdzonych uchybień gmina nie powinna podpisywać umowy z "Ekomelbudem", a całą procedurę przetargową powtórzyć. Miny wielbarskich samorządowców jeszcze bardziej zrzedły, gdy na początku listopada ubr. Zespół Arbitrów przyznał tym razem rację skarżącym.

Władze Wielbarka już pod dowództwem nowego wójta Grzegorza Zapadki nie złożyły broni. Poproszono o opinię w tej sprawie niezależnych ekspertów, m.in. prezesa RIO w Olsztynie. Ich interpretacje przepisów były zbieżne i zgodne ze stanowiskiem samorządowców. Uzbrojona w takie argumenty gmina Wielbark, reprezentowana przez mecenas Kochańską-Smerek z olsztyńskiego biura adwokackiego, specjalizującego się w sprawach gospodarczych, stanęła przed ostateczną instancją - Sądem Okręgowym w Warszawie.

Wyrok jaki przed nim zapadł okazał się dla władz Wielbarka pomyślny. Sąd uwzględnił m.in. akcentowane przez nie aspekty społeczne sprawy. Gminie groziło bowiem wstrzymanie 1,5 mln dotacji, przerwanie rozpoczętej już inwestycji i poniesienie szeregu kar z tym związanych. Całą procedurę przetargową trzeba by rozpocząć od nowa i od nowa też zabiegać o środki z zewnątrz.

- Kamień spadł nam z serca - nie kryje ulgi wójt Grzegorz Zapadka z satysfakcją podkreślając, że gmina wyszła ze sprawy bez "szwanku", nie ponosząc nawet opłat sądowych.

Wszystko więc wskazuje na to, że zgodnie z planem, budowa kanalizacji w Wielbarku zakończy się 30 listopada br.

(olan)

2003.04.23