Chciałbym dzisiaj przypomnieć moim czytelnikom, zwłaszcza tym starszym (właściwie, to ja chyba nie mam innych), pewien estradowo-kabaretowy fenomen czasów PRL-u, jakim był „Podwieczorek przy mikrofonie”.

Dodaj komentarz

Bardzo rzadko mam okazję usłyszeć komentarz czytelników na temat moich tekstów. Ale czasem mam. Co ciekawe na ogół wówczas, kiedy nie spodziewam się specjalnego zainteresowania zaproponowanym tematem. Tak właśnie stało się po felietonie zamieszczonym w „Kurku Mazurskim” tydzień temu.

Dodaj komentarz

Przypuszczam, że moi czytelnicy pamiętają jeszcze podsłuchową aferę polityczną, polegającą na nagraniu rozmów znaczących polityków Platformy Obywatelskiej. Przypominam, że aparaturę podsłuchową zainstalowano wówczas w stołecznej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Za moich warszawskich czasów taka knajpa nie istniała, toteż nie miałem żadnych osobistych skojarzeń. Nie miałem, dopóki nie spojrzałem na adres lokalu - Gagarina 2/8. Znam ten adres, a nawet pamiętam, że dawniej była to Czerniakowska 127 (budynek stoi na rogu Czerniakowskiej i Gagarina). Toż to ten sam lokal, w którym mieściła się słynna „mordownia” SIELANKA, a piętnaście lat później nie mniej słynna KARCZMA SŁUPSKA. Zatem trochę historii.

Dodaj komentarz

Cały tydzień nie było mnie w Szczytnie. Spędziłem ten czas w Warszawie. Jak zwykle obszedłem znane mi stare kąty, odnotowując wszystkie zmiany. Ostatni raz byłem w Stolicy we wrześniu, pół roku temu i zauważyłem, że przez ten czas kilka znanych mi lokalików padło, za to inne trzymają się mocno.

Dodaj komentarz

Dość często czytelnicy zaprzyjaźnieni ze mną osobiście „dręczą mnie”, abym od czasu do czasu skomentował polskie życie polityczne. Co ciekawe, dotyczy to zarówno tych czytelników, którzy sprzyjają rządom PiS, jak i tych, co to wprost przeciwnie. Temu akurat nie dziwię się, bo co do moich poglądów, to nie opowiadam się za żadną z partii.

Dodaj komentarz

Tak rozgadałem się przed tygodniem (czy raczej rozpisałem), że nie potrafię definitywnie zamknąć tematu i korci mnie, aby jeszcze, choć trochę, poopowiadać o światowym fenomenie błękitnych, amerykańskich spodni.

Dodaj komentarz

Otrzymałem niedawno świeżo wydaną książkę „Od spódnicy do spodni - historia mody męskiej”. Niezwykle ciekawa opowieść o różnorodności ubiorów na przestrzeni wieków. Ze zdumieniem dowiedziałem się z niej, że już w epoce brązu, ponad dwa tysiące lat przed naszą erą, noszono nie tylko odzienie ze skór zwierzęcych, ale także potrafiono, na prymitywnych krosnach, wyprodukować wełnę. Szyto z niej długie kaftany używając, jako nici, końskiego włosa lub ścięgien reniferów. Co więcej, barwiono tę wełnę naturalnymi barwnikami, czyli sokami z jagód. Kolor niebieski - bez, czerwony - marzanna, fioletowy - czarne jagody.

Dodaj komentarz

Otrzymałem zaproszenie do Chaty Mazurskiej na „Szopkę bardzo kulturalną na piętnaście postaci, jeden głos żeński i dwie ręce”. Zaproszenie podpisane przez Annę Bogusz - prezesa Towarzystwa Przyjaciół Szczytna, ale także autorkę, reżyserkę, scenografkę i wykonawczynię przygotowanego widowiska.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem „Kurek Mazurski” zacytował wypowiedź Henryka Żuchowskiego na temat organizowanej w Szczytnie imprezy „Dni i Noce Szczytna”.

Dodaj komentarz

Trwa karnawał. Po łacinie „carne vale” oznacza „żegnaj mięso”. Czyli karnawał jest pożegnaniem mięsa przed wielkim postem. Zgodnie z tradycją, należy podczas karnawału jeść dużo, niejako na zapas, a także tańczyć. Przed wiekami uważano, że karnawałowe pląsanie ma wpływ na urodzaj.

Dodaj komentarz

Po ostatnim felietonie na temat kabaretu politycznego otrzymałem kilka telefonów od zaprzyjaźnionych czytelników.

Dodaj komentarz

Od dość dawna nie oglądam telewizyjnych programów kabaretowych. Zniechęcił mnie prostacki poziom żartów niezliczonych estradowych kpiarzy, przyjeżdżających z polskich miast i miasteczek na różnego rodzaju spotkania, wieczory, noce, biesiady i inne kabaretowe „zloty”.

Dodaj komentarz

Ostatnio powrócił na łamy nieco już zapomniany temat tak zwanej poprawności. Politycznej, obyczajowej i wszelkiej innej. Bezpośrednim sprawcą medialnej wrzawy jest zapewne Donald Trump. Jego zwycięstwo w prezydenckich wyborach interpretuje się, na ogół, jako efekt zmęczenia elektoratu wszechobecną, fałszywą z założenia, układną poprawnością w amerykańskim życiu publicznym.

Dodaj komentarz

Przed świętami odwiedziłem księgarnię „Fraszka”, poszukując nowości wydawniczych nadających się na prezenty dla bliskich mi osób. Przeglądając oferowane książki zauważyłem, z niejakim zdumieniem, sporą ilość tytułów odnoszących się do czasów minionych.

Dodaj komentarz

Jest takie popularne powiedzonko: święta, święta i po świętach. Proponuję jednak, abyśmy nie ulegli presji owego upomnienia i pozostali jeszcze przez chwilę w atmosferze minionych, bożonarodzeniowych dni.

Dodaj komentarz

Od ponad ośmiu lat pisuję do „Kurka Mazurskiego” cotygodniowe felietony. Każdy kolejny rok kończy się Świętami Bożego Narodzenia, a kilka dni później sylwestrowym szaleństwem. Świąteczny felieton powinien nawiązywać do nastroju tych dni, toteż jak tylko potrafię, tak co roku nawiązuję.

Dodaj komentarz

Zanim rozpocznę dzisiejszą gawędę o zabawnych początkach rodzimej telewizji, zmuszony jestem do zamieszczenia kilku słów odnoszących się do felietonu sprzed tygodnia. Otóż zatelefonowało do mnie dwóch zaprzyjaźnionych stałych czytelników „Kurka”, wyrażając swoje zdumienie, że nie rozróżniam polskich stopni wojskowych.

Dodaj komentarz

W mojej domowej bibliotece trafiłem przypadkiem na niewielką książeczkę z roku 1932, będącą niegdyś własnością mojego ojca. Książka ta jest zbiorem zasad postępowania człowieka honoru. Swoistą interpretacją słynnego Polskiego Kodeksu Honorowego Władysława Boziewicza. Boziewicz swój podręcznik napisał w roku 1919.

Dodaj komentarz

Trzydziesty listopada to dzień moich imienin. Ale w dniu tym świętują nie tylko imiennicy swojego patrona - Świętego Andrzeja. Ów dzień jest także, jak powszechnie wiadomo, okazją do wspólnej zabawy nazywanej „andrzejkami’, podczas której każdy uczestnik poddaje się wróżbom mającym określić, co też go spotka w nadchodzący roku.

Dodaj komentarz

Dla nas, mieszkańców Szczytna - miasta Krzysztofa Klenczona, historia polskiej, młodzieżowej muzyki rozrywkowej zaczyna się od zespołu Czerwone Gitary. W moich latach studenckich była to najpopularniejsza grupa uprawiająca tak zwane mocne uderzenie, toteż dzisiaj najlepiej pamiętam, spośród przebojów tamtych lat, piosenki Krzysztofa Klenczona i Seweryna Krajewskiego.

Dodaj komentarz