W najbliższą sobotę w Świętajnie zostanie odprawiona uroczysta msza św. dziękczynna w intencji odchodzącego na emeryturę ks. Edwarda Koperwasa.

W miejscowej parafii pełnił posługę kapłańską przez

44 lata, w tym 40 na stanowisku proboszcza.

47 lat posługi

Ks. Edward Koperwas urodził się 3 stycznia 1937 roku we wsi Wieprzowe Jezioro na Lubelszczyźnie. Jak wspomina, powołanie zrodziło się u niego już w IV klasie szkoły podstawowej za sprawą lekcji religii, a natchnieniem był podręcznik „Życie Jezusa Chrystusa”, który przechowuje do dziś. Ukończył Duchowną Szkołę Średnią w Lublinie. Po maturze nie od razu wstąpił do seminarium, lecz odbył dwumiesięczny kurs katechetyczny, a po nim przez dwa lata uczył religii jako katecheta w rodzinnej miejscowości. Dopiero potem podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium w Olsztynie. W roku 1965 przyjął święcenia. Początkowo posługę pełnił w parafii Reszel. Po trzech latach trafił do Świętajna, gdzie od 1972 do dziś jest proboszczem.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Przez cały ten okres żył skromnie, jak większość parafian. Jego główną dewizą jest szacunek dla drugiego człowieka i swojego kapłaństwa. - To pozwoliło mi uniknąć problemów i żyć z moimi parafianami w zgodzie – mówi ksiądz proboszcz.

Niewątpliwym jego sukcesem jest odbudowa i remont dawnego kościoła ewangelickiego w Jerutkach, w którym odprawia msze już od 30 lat. Z przyjemnością ks. Koperwas wspomina też czasy swoich podróży - dwukrotnych do Rzymu i także dwukrotnych do Ameryki. - Zobaczyłem wiele świata, poznałem różne warunki życia, zwłaszcza kapłańskiego - mówi ksiądz proboszcz.

Doskonale zdaje sobie sprawę, że wśród parafian uchodzi za człowieka może zbyt poważnego. To jednak, że rzadko okazuje zadowolenie, nie oznacza, że jego dusza się nie raduje.

- Już taki jestem, że jak się z czegoś cieszę, to i tak zachowuję powagę - wyznaje. - Jestem radosny, gdy zrobię coś dobrego. Cieszą mnie zwłaszcza spotkania z dziećmi - dodaje z uśmiechem.Jego pasją są pszczelarstwo oraz rolnictwo. Miał niegdyś 22 ule. Zamiłowanie przejął po poprzednim proboszczu. Równolegle prowadził gospodarstwo rolne, zajmując się hodowlą bydła i uprawą ziemi. -Pochodzę ze wsi, mój ojciec b ył rolnikiem - tłumaczy.

Nieczęsto zdarza się, by ksiądz, który odchodzi na kapłańską emeryturę pozostawał w swojej parafii. Tak właśnie będzie w Świętajnie. Ksiądz Edward Koperwas, zgodnie z wolą mieszkańców, nie wyprowadzi się stąd. Władze gminy zaproponowały mu mieszkanie w bloku, w miejscu byłej apteki.

- Parafianie, gdy dowiedzieli się, że mój czas dobiega końca przyszli do mnie z zapytaniem: gdzie ksiądz myśli spędzić dalsze lata. Gdy odpowiedziałem, że nie wiem - od razu zaproponowali mi pozostanie w Świętajnie - mówi ks. Koperwas, nie kryjąc przy tym wzruszenia.

AK

{/akeebasubs}