Z doboru zabiegów jesteśmy zadowolone. Jeszcze przed obiadem biegnę na okłady borowinowe, a tuż po obiedzie na gimnastykę na przyrządach i jonoforezę. Ok 14.30 wszystkie trzy jesteśmy już po zabiegach. Piękna pogoda aż kusi, by wyruszyć na jej łono. Rozkładamy mapy, a tam czerwony szlak z Iwonicza Zdroju do Rymanowa Zdroju aż nęci, aż kusi. Proponuję, by pokonać go. Moje koleżanki chętnie się na to godzą.

Dodaj komentarz

Wylądowałam u celu. Iwonicz Zdrój powitał mnie kwiatami, słońcem. Podchodzę do taryfy i kolejna miła niespodzianka – okazuje się, że do Sanatorium „Górnik” kuracjusze są dowożeni za darmo. Ostatni etap podróży trwa krótko i wiedzie pod górkę.

Dodaj komentarz

...czyli wspomnienie o tym jak 10 lat temu trafiłam do KRAINY SZCZĘŚLIWOŚCI.

Dodaj komentarz

...to sakrament wieńczący miłość. Byłam na wielu takich uroczystościach, ale opowiem o wydarzeniu, które miało miejsce 10 lat temu.

Dodaj komentarz

...to pierwszy sakrament w chrześcijańskim życiu człowieka.

Dodaj komentarz

...to owiany tajemnicą rezerwat przyrodniczy, który po raz pierwszy odwiedziłam z „Kręciołami” 8 października 2000 r., czyli ponad dwie dekady temu. Jechaliśmy wówczas przez Sasek Wielki i Mały oraz przez Rekownicę. Piękna, jesienna pogoda sprzyjała wyprawie, więc gdy dotarliśmy do rzeki Omulew, to tam zrobiliśmy postój. Kilka osób zastanawiało się nawet czy nurt pokonać wpław, czy też przejść po zbitej z desek, ale nadgryzionej zębem czasu kładce. Wpadłam na genialny pomysł, by na rowerze przejechać po złowrogo trzeszczącej, pozbawionej barierek przeprawie. Brawura sprawiła, że szybko pokonałam przeszkodę, a nawet mój wyczyn utrwalony został na fotografii.

Dodaj komentarz

...Józefie Piłsudskim przemienione w lekcję historii, której w 1993 r. udzielił mi pan Wacław Malczewski będą tematem tego felietonu.

Dodaj komentarz

... pana Wacława Malczewskiego odwiedziłam w 1994 r. Wspomnienia z wizyty w mieszkaniu zlokalizowanym w Szczytnie na ulicy Pasymskiej oraz wspomnienia nietuzinkowej postaci kolegi z pracy często do mnie wracają. Gdy wchodzę do mojego społemowskiego muzeum i patrzę na zgromadzone pamiątki, to po prostu ożywają.

Dodaj komentarz

...czyli ogrom słonej wody po raz pierwszy w życiu zobaczyłam w sierpniu 1983 r., gdy katamaranem popłynęłam na Hel.

Dodaj komentarz

... i sklepiki zakładowe zniknęły z mapy Szczytna wiele lat temu. Jednak ślad po tych punktach handlowych pozostał we wspomnieniach i fotografiach. W dzieciństwie, czyli w latach siedemdziesiątych, często w drewnianych budkach robiłam zakupy. Najczęściej byłam wysyłana do kiosku zlokalizowanego na Bartnej Stronie. Tam pracowała mama szkolnej koleżanki, pani Krystyna Szałkowska. Te wspomnienia właśnie wróciły, bo otrzymałam w prezencie unikatowe zdjęcie z 1977 r. ukazujące wspomnianą sklepową z kultowego kiosku oraz jednego z klientów.

Dodaj komentarz

... wszystkich weselnych gości w dniu 24 września zaprosił krakowski wodzirej. Oczywisty dla Małopolski zwrot uczestnicy biesiady z innych stron kraju komentowali różnie. Usłyszałam jak jedna z pań utyskiwała, że w szpilkach wysyłają na pole i chyba nie będą kazali zbierać kartofli. Za chwilę ktoś poprawił, że raczej ziemniaków, ktoś dodał gruli, pyrów...

Dodaj komentarz

... to kolekcja unikatowych kartoników, które przechowuję w specjalnym etui. Kiedyś były ważne, dziś zapomniane, ponieważ wszelkie potrzebne kontakty mam zapisane w telefonie. Jednak wręczanie wizytówek nadal jest modne i ja chętnie zbieram zdobne namiary, by w razie potrzeby odnowić kontakt np. z instruktorem, który dawał mi lekcje jazdy na nartach zjazdowych.

Dodaj komentarz

... to zjawisko atmosferyczne zupełnie niesprzyjające rowerzystom. My, cykliści, nie lubimy gdy pada, a jednoślad ma posłużyć za środek lokomocji w docelowe miejsce wyprawy. Niedziela deszczowa to dla Grupy Rowerowej „Kręcioły” stracona niedziela. Jednak gdy odgrzebuję w pamięci różne wspomnienia, to tych wypraw deszczowych też jest wiele. Czasem bywało tak, że wystarczyło wyjechać z zapłakanego Szczytna, a dla przykładu Kurpiowszczyzna witała nas kaskadą barw i wspaniałym słońcem. Gdy przeglądam kroniki, to takie śmieszne zdjęcia, gdy jesteśmy opatuleni nieprzemakalnymi kapotami też się trafiają i tamte przygody wracają.

Dodaj komentarz

... Jerzy Niemczuk 8 września w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Szczytnie świętował 50-lecie działalności artystycznej. Autor, opowiadając o swojej twórczości, promował też najnowszą powieść noszącą tytuł „Królowa nieszczęścia”. Spotkanie uwieńczone zostało wpisem do Złotej Księgi Miasta Szczytno.

Dodaj komentarz

...wróciła do mnie fantastycznym wspomnieniem beztroskiego dzieciństwa w bardzo prozaiczny sposób. Otóż u schyłku wakacji w wielu miejscach Szczytna pojawiły się plakaty z wizerunkiem uśmiechniętego klauna zapraszającego do Cyrku Arena.

Dodaj komentarz

... czyli Magazyn Kulturalny wydawany przez Miejski Dom Kultury w Szczytnie w moim kolekcjonerskim archiwum tworzy pokaźny stosik i przywołuje sentymentalne wspomnienia. W roku 2005 byłam częstym gościem Herbaciarni „Róża wiatrów” mającej swoją siedzibę właśnie w MDK-u w Szczytnie.

Dodaj komentarz

... to pisarz i twórca legendarnej serii o Panu Samochodziku. Oczywiście znam życiorys pisarza i znam różne o nim opinie. Ale w latach siedemdziesiątych moim idolem był... Tomasz - bohater jego książek, czyli odkrywca tajemnic, miłośnik przygód.

Dodaj komentarz

...to tytuł opowiadania, które powstało latem 1993 roku w ośrodku wypoczynkowym Kobylocha należącym do „Społem” PSS w Szczytnie. Tak się składa, że wypoczynek nad jeziorem Sasek Wielki sprzyjał twórczości, bowiem dużo się tam działo. Były spotkania towarzyskie wypoczynek, biesiada i zabawa. Część z nas mieszkała w domkach, ale byli też i tacy, który mieszkali w namiotach na dachu malucha. Mam zdjęcia potwierdzające ten fakt. Należę do osób zorganizowanych, ale właśnie w 1993 roku, jadąc na Kobylochę, nie zabrałam koszulki do spania i co z tego wynikło opisałam w opowiadaniu, które cytuję poniżej:

Dodaj komentarz

..to kolejny zakątek zlokalizowany nad jeziorem Sasek Wielki, który chętnie odwiedzam, snując różne wspomnienia. W 2003 roku wypoczywałam w jednym z domków należącym do Nadleśnictwa Korpele i opalałam na pomoście. Wówczas nasłuchałam się różności kierowanych pod adresem rodziców.

Dodaj komentarz

...to dokument uprawniający do kierowania samochodem. Niestety nie jestem kierowcą i ten fakt wywołuje zdziwienie. Wiele osób, słysząc moje oświadczenie, że mam tylko kartę rowerową śmieje się i z niedowierzaniem kręci głową, nie wierząc, że nie mam prawa jazdy. Rower jest moim ulubionym środkiem lokomocji, oczywiście nie stronię od bycia pasażerem samochodu, ale jakoś zasiadanie za jego kierownicą mnie nie kręci.

Dodaj komentarz