Przypuszczam, że moi czytelnicy pamiętają telewizyjne, żartobliwe wykłady profesora mniemanologii stosowanej, czyli kabaretowego artysty Jana Tadeusza Stanisławskiego. Z cyklu „O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą”.

Dodaj komentarz

Właśnie minął miesiąc, odkąd oglądam, na ekranie telewizora, codzienne demonstracje uliczne w ramach Strajku Kobiet.

Dodaj komentarz

Już około dziewięciu miesięcy żyjemy w świecie ogarniętym pandemią. Czy można się do tego przyzwyczaić? Chyba nie, ale można, a nawet trzeba przystosować się. Cokolwiek otacza nas obecnie i będzie otaczało w przyszłości, wciąż mamy do czynienia z trzema stałymi atrybutami, które powinny zapewnić nam przetrwanie. Są to maseczki, odpowiedni dystans oraz rękawiczki.

Dodaj komentarz

Jechałem z żoną samochodem. I oto czarny kot przebiegł w poprzek ulicy. Przed nami. Mnie to nie poruszyło, bowiem ani trochę nie jestem przesądny, natomiast małżonka moja najwyraźniej popadła w stan nerwowy. Wówczas uświadomiłem sobie, jak wiele osób spontanicznie reaguje na zjawiska nazywane przesądami. A co to jest ów przesąd? 

Dodaj komentarz

Pisząc tydzień temu swój felieton sięgałem po wiedzę do historycznych przekazów i przeczytałem, że średniowieczne, europejskie obuwie, czyli ciżmy, uważano we Francji za polski wynalazek. O czymś takim wcześniej nie słyszałem. Ale zainspirowała mnie owa informacja, aby poszukać, jakie to jeszcze „światowe przeboje” zawdzięcza ludzkość naszym rodakom. Okazuje się, że jest tego sporo. Niektóre z nich opiszę.

Dodaj komentarz

Poznać pana po cholewach. To historyczne powiedzonko, pochodzące z okresu staropolskiego, wskazuje, jakim ważnym elementem może być stosowne obuwie, gdy zamierzamy określić status społeczny konkretnej osoby.

Dodaj komentarz

Zawsze interesował mnie zawód aktora. Wielu z nich poznałem osobiście. Przed laty, będąc stacjonarnym studentem architektury, uczęszczałem także na niektóre zajęcia wydziału aktorskiego warszawskiej PWST. Jako wolny słuchacz. Za zgodą ówczesnej pani dziekan - Zofii Mrozowskiej. Niektóre znajomości z tamtych lat utrzymuję do dzisiaj.

Dodaj komentarz

Jak nietrudno zauważyć, lubię pisać w moich felietonach głównie o przeróżnych dyrdymałkach.

Dodaj komentarz

Intensywnie poszukując, w mojej piwnicznej rupieciarni, kilku historycznych, rodzinnych albumów, natknąłem się na dawno zapomnianą laskę mojego dziadka.

Dodaj komentarz

Mieliśmy piękny koniec lata. Mamy paskudny początek jesieni. Jest niedzielne południe. Na zewnątrz leje deszcz. W domu ciemno, jak...

Dodaj komentarz

Pojutrze ostatni dzień lata (felieton piszę w niedzielę). Nadejdzie jesień. Mamy obecnie tak piękną, słoneczną i ciepłą pogodę, że nawet nie pomyślałbym o jesieni, gdyby nie mama mojej żony.

Dodaj komentarz

Mieszkam w Szczytnie od kilkunastu lat. No, ale przedtem mieszkałem w Warszawie lat kilkadziesiąt.

Dodaj komentarz

Na przełomie lat 50. i 60. niesłychanie popularną była książka Jarosława Haška „Przygody dobrego wojaka Szwejka”.

Dodaj komentarz

Ten felieton, pisany pod koniec urlopowego sezonu, będzie o tym, jak oceniam minione wakacje z mojego letniego punktu widzenia, to jest z wysokości szczycieńskiej, widokowej wieży ratuszowej. Od dwóch miesięcy przebywam tutaj po kilka godzin dziennie. Mam zatem pewne, może ciekawe, spostrzeżenia odnośnie spędzania przez młodych ludzi tych zawsze oczekiwanych, wakacyjnych miesięcy.

Dodaj komentarz

Cóż to za okropny miesiąc. Niemal co chwilę ktoś umiera. Przed tygodniem napisałem kilka słów o Ewie Demarczyk.

Dodaj komentarz

Odeszła od nas kolejna artystka. Wielka gwiazda polskiej piosenki. Powszechnie uważana za największą w powojennej Polsce. Zresztą słusznie. Ewa Demarczyk, to był ktoś, kto „nad poziomy wylatywał”, że zacytuję fragment „Ody do młodości”.

Dodaj komentarz

Ten stary, dobry jazz konserwuje i odmładza. Potrafi rozruszać i rozbawić zarówno młodych, ambitnych kujonów, czyli, według Osieckiej - okularników, jak i dziadowatych, zgorzkniałych zapyziałków. Mogliśmy przekonać się o tym podczas koncertu w szczycieńskim MDK, w piątek 7 sierpnia. Była to już dwunasta edycja cyklicznych wieczorów jazzowych w Szczytnie.

Dodaj komentarz

Od czasu do czasu pisuję coś o kulinariach. Uważam się za konesera dobrego jadła, ale raczej nie często stać mnie na wyszukane luksusy. Tym bardziej lubię powspominać zapamiętane, smakowe doznania. Do dzisiejszego tematu sprowokował mnie prezent, jaki kilka dni temu otrzymałem od moich przyjaciół z Hiszpanii. Otóż dostałem paczuszkę z cieniutko pokrojoną hiszpańską szynką.

Dodaj komentarz

Jako motto przytoczę króciutki fragment dialogu z dramatu Stanisława Wyspiańskiego „Wesele”. Panna młoda, nie rozumiejąc tematu rozmowy, tłumaczy się: „jo myślała, że co inne”, a wówczas ksiądz dopowiada: „naiwne to i niewinne”.

Dodaj komentarz

Kolejny wielki artysta odszedł od nas na zawsze. Felieton sprzed tygodnia poświęciłem zmarłej niedawno Marcie Stebnickiej. Dzisiaj napiszę o Andrzeju Strzeleckim, który wczoraj pożegnał się z naszym światem (piszę w sobotę, 18 lipca). Pani Marty Stebnickiej, osoby starszej ode mnie o 20 lat, nigdy nie poznałem osobiście. Co innego nieco młodszy ode mnie Andrzej Strzelecki, z którym podczas jego studiów aktorskich, a także trochę później, utrzymywaliśmy znakomite, koleżeńskie stosunki. Dlatego czuję się w obowiązku przybliżenia moim czytelnikom owej nietuzinkowej postaci.

Dodaj komentarz