Ponad 10 mln zł trafiło już do rodzin z powiatu szczycieńskiego w ramach realizacji rządowego programu 500 plus. Mieszkańcy przeznaczają je nie tylko na bieżące wydatki związane z dziećmi, ale też kupują sprzęt AGD, remontują mieszkania, czy jeżdżą do teatru. Na razie sygnały o marnotrawieniu pieniędzy się nie potwierdzają.

KUPIĄ WRESZCIE LAPTOP
Rodzina Natalii i Piotra Kędzierskich z Grzegrzółek to jedna z blisko 5 tysięcy w powiecie szczycieńskim, która korzysta z rządowego programu 500+. Jedynym źródłem ich utrzymania jest praca pani Natalii w jednym z dużych olsztyńskich zakładów, ale tam na pobory wyższe od minimalnej płacy trudno liczyć. Jej mąż miał mniej szczęścia, bo przez ostatnie lata oferowano mu jedynie pracę dorywczo. A wydatki mają spore. Wychowują pięcioro dzieci: 11-letnią Sandrę, 8-letnią Wanessę, 6-letniego Pawła, 5-letniego Patryka i 11-miesięcznego Mikołaja. Do tej pory z pomocą przychodził im ośrodek pomocy społecznej, przyznając zasiłki okresowe i celowe, ale to pozwalało tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
Teraz comiesięczny zastrzyk finansowy z programu 500 plus będzie dla nich sporą ulgą. Mogą wreszcie snuć marzenia.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Kolejnym ich pragnieniem, które wkrótce się ziści, jest zakup laptopa, który będzie służył wszystkim domownikom. - Jesteśmy jedyną rodziną we wsi, która nie ma dostępu do komputera i internetu – zauważa pani Natalia.
COŚ FAJNEGO SIĘ DZIEJE
Wprowadzenie programu 500+ chwalą kierownicy ośrodków pomocy społecznej. - Ludzie mogą kupić wreszcie lepsze jedzenie dzieciom i nie muszą już do nas, tak jak rodzina Kędzierskich z Grzegrzółek, zwracać się po zasiłki. Ci o wyższym standardzie jeżdżą do teatru, albo pieniądze odkładają na książeczkę – mówi Krystyna Kabała, kierownik M-GOPS Pasym. Do końca czerwca wydano tu 431 decyzji o przyznaniu świadczenia wychowawczego w ramach 500+, które objęło 624 dzieci.
Kierownik Kabała przyznaje, że ma obawy, czy przyznawane środki nie będą marnotrawione, ale na razie sygnały o tym do niej nie docierają. -Najlepszym miejscem do wychwycenia nieprawidłowości będzie szkoła. Nauczyciele natychmiast zauważą, które dziecko jest zaniedbane – mówi kierownik.
- Monitorujemy sytuację jeśli chodzi o wydatkowanie środków – informuje dyrektor MOPS-u w Szczytnie Hanna Bojarska. Ośrodek otrzymał jeden sygnał o marnotrawieniu pieniędzy, ale pracownik socjalny, który zrobił rozeznanie na miejscu nie potwierdził tego. Do tej pory w Szczytnie świadczeniem objęto 2100 dzieci.
W gminie Szczytno z kolei od kwietnia do czerwca wypłacono 2,6 mln zł dla 1739 dzieci.
Problemów z wypłacaniem świadczeń, które objęły 850 dzieci nie ma też w Dźwierzutach. - Słyszę od ludzi, że mogą wreszcie dzieci wysłać na wycieczkę szkolną, kupić sprzęt AGD, na co nie mogli sobie do tej pory pozwolić – mówi kierownik tamtejszego GOPS-u Krystyna Furtak. Jej odpowiedniczka w Wielbarku Ewa Romanos relacjonuje na podstawie rozmów z pracownikami socjalnymi, że w wielu rodzinach można zauważyć sporą zmianę po wejściu do ich mieszkania. - Robią remonty, np. dzieląc pokój na dwa, oddzielnie dla chłopców i dziewczynek. Coś się dzieje fajnego – mówi kierownik, przyznając, że miała obawy. - Na razie, odpukać, nie jest źle – cieszy się.
W Wielbarku świadczeniem wychowawczym objęto 589 dzieci, w Świętajnie - 544, a w Jedwabnie – 495.
(o){/akeebasubs}
