Kiedy wreszcie Wody Polskie zlecą badania, które wyjaśnią co jest przyczyną postępującej degradacji jeziora Świętajno i co zrobiono do tej pory, żeby ten trend zatrzymać? Takie m. in. pytania padły podczas spotkania w Nartach przedstawicieli Wód Polskich z zaniepokojonymi mieszkańcami i letnikami.
WSZYSTKIEMU WINIEN KLIMAT
W miniony czwartek w świetlicy wiejskiej w Nartach odbyło się spotkanie władz gminy Jedwabno, mieszkańców i letników z przedstawicielami Wód Polskich. Dotyczyło ono postępującego wysychania Jeziora Świętajno i było pokłosiem apelu, który jakiś czas temu w tej sprawie wystosowała do wójta Sławomira Ambroziaka lokalna społeczność. Jej przedstawiciele domagali się m.in., aby Wody Polskie, do których należy akwen, przeprowadziły badania mające dać odpowiedź na pytanie, co jest przyczyną stopniowej degradacji jeziora.
Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem, o czym świadczyła wysoka frekwencja, pomimo że rozpoczęło się ono przed południem. Zdominowała je dyskusja na temat przyczyn wysychania akwenu. W tej sprawie uczestnicy nie byli zgodni. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dyrektor Oddziału Wód Polskich w Ostrołęce Sławomir Lipka, posiłkując się analizą wykonaną przez gminę Jedwabno jeszcze w 1999 r. zauważał, że sytuacja była niepokojąca już ćwierć wieku temu. - Wtedy zidentyfikowano, że jest dość istotna różnica między tym, co do jeziora wpływa, a tym, co z niego ubywa – mówił, przywołując dane, z których wynika, że 25 lat temu stwierdzono, że rocznie poziom wody w akwenie zmniejsza się o 20 cm. - A przecież wtedy nie mieliśmy jeszcze takiej suszy jak teraz – zauważał dyrektor.
CO ZROBIŁA GMINA
Wójt Ambroziak, jako czynnik wpływający na wysychanie jeziora, oprócz zmian klimatu, wymienił także wykonane jeszcze w okresie PRL-u melioracje pól brajnickich. Przedstawił także uczestnikom spotkania działania, które na przestrzeni lat podejmowała gmina, aby zahamować niekorzystny trend. Jeszcze za rządów wójta Włodzimierza Budnego, w 1999 r., wykonała ona projekt przekierowania wody z pól brajnickich do Jeziora Świętajno. - Wówczas Zarząd Urządzeń Melioracji Wodnych tego nie wykorzystał – mówił Ambroziak.
Z kolei za jego rządów powstało ok. 30 kilometrów sieci wodociągowej w obrębie Brajnik, Warchał i Nart oraz zmodernizowano stację uzdatniania wody w Witowie. Z tą inwestycją wiązano duże nadzieje, licząc, że mieszkańcy i letnicy podłączając się do sieci, przestaną korzystać ze studni głębinowych, co z kolei wpłynie na zahamowanie spadku poziomu wody w jeziorze. Tak się jednak nie stało. Nie wszyscy podłączyli się do gminnego wodociągu. Włodarz przyznawał podczas spotkania, że wykonana inwestycja okazała się niewystarczająca, bo w sezonie letnim występują problemy z ciśnieniem wody. Rozwiązaniem ma być budowa od podstaw hydroforni w Piduniu oraz drugiej nitki sieci wodociągowej zasilającej tereny z Pidunia do Warchał.
A MOŻE WINNY JEST HOTEL?
Uczestniczących w spotkaniu mieszkańców i letników nie do końca przekonały argumenty o tym, że główną przyczyną ubytku wody w jeziorze są zmiany klimatu. Ich zdaniem wpływ na to ma także hotel „Natura Mazur” w Warchałach, który korzysta ze studni głębinowych o dużym poborze. - Przyjeżdżam tu od dzieciństwa i znam okoliczne jeziora. Tam nie widać tak znacznego obniżenia poziomu wody. Czy te zmiany klimatyczne działają tak wybiórczo, że akurat wybrały sobie jezioro Świętajno? - zastanawiał się jeden z inicjatorów apelu do władz gminy Sławomir Pełkowski, dodając, że sytuacja wyraźnie pogorszyła się na przełomie lat 2015/2016, kiedy to powstał hotel. Wójt Ambroziak, najwyraźniej nie zgadzając się z taką argumentacją, apelował o to, by nie szukać „czarownic”. - Na przestrzeni lat wy wszyscy wypijaliście wodę z tego akwenu, każdy stosownie do swoich potrzeb. Nie ma sensu się przerzucać, kto wypijał więcej – mówił włodarz.
WINNYCH SZUKAJCIE W STAROSTWIE
Uczestnicy spotkania dopytywali, dlaczego hotel nie został podłączony do sieci wodociągowej. Ambroziak odpowiadał, że nikogo do tego nie można zmusić. Ponadto hotel powstał jeszcze przed jej wybudowaniem sieci i korzysta z prawomocnego pozwolenia wodnoprawnego na pobór wody z własnych studni. Niebawem jednak kończy się jego ważność i konieczne będzie nowe postępowanie przed wydaniem kolejnego. Przedstawiciel Wód Polskich informował, że za wydanie pierwszego pozwolenia było odpowiedzialne Starostwo Powiatowe, bo jego instytucja powstała dopiero w 2018 r. - Jeśli macie państwo pretensje do kogokolwiek, to tam szukajcie winowajców – mówił dyrektor Lipka, podpowiadając przedstawicielom lokalnej społeczności, aby zgłaszała swoje uwagi w trakcie procedury związanej z wydawaniem nowego pozwolenia wodnoprawnego dla hotelu.
NIC WAM NIE OBIECAM
Podczas spotkania podnoszono również kwestię postulowanych przez mieszkańców badań, które miałyby wskazać dokładne przyczyny ubytku wody w jeziorze.
Włodarz gminy, korzystając z obecności mediów regionalnych, zaapelował o ich wykonanie do środowiska naukowego Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego. To spotkało się z kontrą ze strony dziennikarza TVN24 Tomasza Słomczyńskiego, który zauważył, że wykonanie takich badań leży po stronie Wód Polskich. - Zarówno pan, jak i Wody Polskie mówią o przyczynach w kategorii hipotez niepotwierdzonych badaniami naukowymi. Wody Polskie są zarządcą i dysponują swoją kadrą naukową, więc może powinny to na siebie wziąć – argumentował. Pozostali uczestnicy spotkania także domagali się przeprowadzenia badań, jednak, jak się okazuje, z tym może być problem. - My nie jesteśmy instytucją badawczą – odpowiadał na zgłaszane postulaty dyrektor Lipka. Tłumaczył, że Wody Polskie musiałyby takie badania zlecić podmiotowi zewnętrznemu, a to z kolei wiąże się z zabezpieczeniem środków finansowych oraz procedurą przetargową. - Nie będę rzucać konkretnymi datami kiedy i czy takie badania przeprowadzimy i jaki będzie ich zakres. Ja dziś państwu nic nie obiecam – rozwiewał nadzieje uczestników spotkania przedstawiciel Wód Polskich.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
