Kara w wysokości 360 tys. zł za błędy w rozliczeniu inwestycji realizowanej z unijnym dofinansowaniem nie była jedyną, jaka została nałożona w ostatnim czasie na gminę Świętajno. Urząd próbuje się odwoływać, ale zakładając czarny scenariusz, na pokrycie kar z samorządowej kasy trzeba będzie wyłożyć blisko 1 mln zł.

A pieniądze diabli wzięli

KARY, KARY, KARY.....

Ujawniona dwa tygodnie temu przez nas informacja o zerwaniu przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie umowy z gminą Świętajno na dofinansowanie inwestycji wodno-kanalizacyjnej w Piasutnie i Powałczynie wywołała spore poruszenie i zaskoczenie także wśród miejscowych radnych (o tym w dalszej części artykułu).

Wójt Alicja Kołakowska, za której to już rządów doszło do zerwania umowy, skutkującego koniecznością zwrotu 360 tys. zł, przyznaje teraz, że wysokość nałożonych na gminę kar w ostatnich latach jest znacznie wyższa.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Za nieterminowe wydawanie decyzji sięga już 73,5 tys. zł. Kolejne 26,8 tys. zł to kara za naruszenie prawa o zamówieniach publicznych i niezachowanie zasad uczciwej konkurencji. Najbardziej dotkliwym jest jednak konieczność zwrotu 291,6 tys. zł. To równowartość 5% unijnego dofinansowania do dużej inwestycji termomodernizacyjnej, której termin realizacji został przekroczony. Do tego dochodzą jeszcze odsetki karne w wysokości 117 tys. zł, które zwiększą się jeszcze bardziej, jeśli gmina nie zwróci pieniędzy do końca lipca br. - Te wszystkie duże zadania wracają do nas kosztowną czkawką. Świetnie, że gmina pozyskiwała środki na inwestycje, ale sztuką jest też dobrze je zakończyć – komentuje tę sytuację wójt Kołakowska i zapowiada, że tam gdzie jest to możliwe gmina składa odwołania.

NIEDOZWOLONE OPÓŹNIENIE

Umowa na wykonanie inwestycji termomodernizacyjnej dopuszczała możliwość przesunięcie terminu jej realizacji „na skutek obiektywnych trudności, których nie można było przewidzieć”. Gmina uważa, że tym zapisem można usprawiedliwić powstałe opóźnienie. Spowodowała je bowiem konieczność przeprojektowania dokumentacji, po tym, gdy dwóch właścicieli działek zmieniło zdanie i odmówiło zgody na przejście przez nie inwestycji. - Sypnęły się terminy – tłumaczy sekretarz gminy Piotr Szopiński. Dodaje, że zastrzeżeń do tego nie zgłosił Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Innego jednak zdania był Urząd Kontroli Skarbowej. Uznał, że okoliczności, które opóźniły inwestycję, można było przewidzieć. Według UKS, gmina naruszyła prawo o zamówieniach publicznych. - Będziemy jeszcze monitować, rozmawiać. Należy jednak wziąć pod uwagę, że te pieniądze będziemy musieli zwrócić – mówi wójt Kołakowska.

SKĄD WEZMĄ KASĘ NA ZAPŁATĘ KAR?

Gmina jest już przygotowana na tę sytuację. Jak poinformowała skarbnik Halina Jarosińska, potrzebne środki zostaną zdjęte z następujących pozycji:

- budowa boiska w Piasutnie - 15 tys. zł,

- budowa sieci wodociągowej w Świętajnie, wzdłuż torów w stronę Kolonii – 70 tys. zł,

- przebudowa drogi powiatowej od skrzyżowania do Spychowa – 170 tys. zł,

- modernizacja nawierzchni drogi przy ul. Młodzieżowej w Świętajnie z gruntowej na bitumiczną - 115 tys. zł,

- modernizacja parkingu przed Urzędem Gminy w Świętajnie - 10 tys. zł,

- zakup nieruchomości w Długim Borku, pod boisko wiejskie - 25 tys. zł,

- budowa kanalizacji sanitarnej w Koczku – 50 tys. zł,

- projekt budowy kolektora tłocznego do rzeki Spychowska Struga w Spychowie - 30 tys. zł,

- budowa małej sceny w parku w Świętajnie - 15 tys. zł,

- obsługa długu gminy – 20 tys. zł,

- adaptacja pomieszczeń w świetlicy wiejskiej w Jerutach - 91 tys zł,

- reprezentowanie gminy w rozgrywkach międzygminnych – 5 tys. zł,

- budowa centrum sportowo- rekreacyjnego w Spychowie – 24 tys. zł.

ZANIEPOKOJENI RADNI

Informację o wysokości nałożonych na gminę kar wójt Alicja Kołakowska przekazała radnym dopiero po ukazaniu się artykułu w „Kurku Mazurskim”. Dwa tygodnie temu napisaliśmy o zerwaniu przez Urząd Marszałkowski już w marcu br. umowy z gminą Świętajno na dofinansowanie inwestycji wodno-kanalizacyjnej w Piasutnie i Powałczynie. Wójt nie poinformowała o tym radnych („bo sprawy są w toku” - tłumaczyła się później), co wypominali jej podczas posiedzenia komisji obradującej w ubiegłym tygodniu przewodniczący rady Sławomir Grzegorczyk, szef komisji rewizyjnej Andrzej Bełcikowski i Jerzy Fabisiak. - Wójt mówiła, że sytuacja nie jest tragiczna, a jest – wytykał Fabisiak, dodając, że cała jego wiedza na ten temat pochodzi z „Kurka”. - Mnie się to nie mieści w głowie. Dlaczego wysłano dokumenty niekompletne? Powinno być to wyjaśnione od początku do końca – domagał się radny.

KŁODY POD NOGI

- To nie moja wina - zapewniała radnych wójt Kołakowska. Tłumaczyła, że gmina została skrzywdzona, bo wszystkie uzupełnienia, które wysłano powinny być uwzględnione.

Kto odpowiada więc za 360-tysięczną stratę w budżecie gminy?

Wójt obwinia dyrektora Departamentu Rozwoju Obszarów Wiejskich i Rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego Jarosława Sarnowskiego i jego zastępcę Ryszarda Cecota, którzy mieli ją zapewniać, że będą starali się robić co w ich mocy, żeby uznać rację gminy Świętajno. – Ktoś po prostu kładzie nam kłody pod nogi – żaliła się wójt i wymieniała zaraz swojego poprzednika Janusza Pabicha, zarzucając mu oczernianie byłych podwładnych.

Urzędnik zajmujący się rozliczeniem inwestycji z ramienia gminy tłumaczył się z kolei nawałem obowiązków. Przyznawał jednak, że świadomie wysłał jeden z wniosków niekompletny, po to, żeby … „zdążyć przed okresem szału przedwyborczego”. Potem popełnił kolejny błąd. – W ramach drugiego uzupełniania nie dopilnowałem wysłania załącznika. W związku z tym Urząd Marszałkowski odmówił nam wypłacenia dotacji - przyznawał urzędnik.

Wójt brała go jednak w obronę. - Lepiej dla tej gminy będzie jak się wszyscy zajmą swoją pracą – apelowała Kołakowska.

Nie wszyscy dali się przekonać. - Zostały popełnione błędy i to niemałe błędy – zauważał Jerzy Fabisiak. – Faktem jest, że diabli pieniądze wzięli. Nad tą sprawą nie można przejść obojętnie. Dopóki urzędnicy nie będą ponosić konekwencji za swoje czyny, tak dalej będzie – podkreślał szef komisji rewizyjnej Andrzej Bełcikowski

(o){/akeebasubs}