Prace związane z remontem remizy OSP w Pasymiu ciągną się już siedem lat. Zdaniem radnej Hanny Gryczki, ich efektów, przynajmniej na zewnątrz, nie widać. - Może za te pieniądze powstałaby nowa? - zastanawia się. Burmistrz Cezary Łachmański odpowiada, że kiedy rozpoczynały się prace remontowe, nikt nie myślał o budowie strażnicy od podstaw, bo gmina była w finansowym dołku.

A remiza ciągle w remoncie
W tym roku strażacy z Pasymia doczekają się remontu dachu swojej remizy

MUSIELI DOŁOŻYĆ

Pasymski samorząd zamierza w tym roku przeprowadzić kolejny etap modernizacji remizy OSP w Pasymiu. Zadanie obejmuje m.in. odwodnienie fundamentów, wykonanie elewacji oraz przełożenie dachu wraz z wymianą zniszczonych elementów, a także docieplenie stropodachu. Na wykonanie tego zadania gmina zamierzała przeznaczyć 310 tys. zł, jednak wszystkie trzy oferty, które wpłynęły w ramach przetargu przewyższały tę kwotę. Najtańsza z nich, złożona przez firmę Transfer Art-System z Olsztyna, opiewała na ponad 370 tys. złotych. W tej sytuacji samorząd zdecydował się dołożyć brakujące środki. Podczas lutowej sesji zgodę na to wyrazili radni.

REMONT SIĘ CIĄGNIE, A EFEKTÓW NIE WIDAĆ

Wątpliwości dotyczące przebiegu inwestycji miała jednak radna Hanna Gryczka. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}
- Co zostało zrobione dotąd w remizie, bo od 2015 r. mamy modernizację, a budynek wygląda jak wygląda, przynajmniej na zewnątrz. Może za te pieniądze powstałaby nowa? - zastanawiała się Gryczka, dodając, że wartość wszystkich prac przy obiekcie sięga ok. 900 tys. złotych. - Czasami robi się rzeczy, których nie widać na zewnątrz – odpowiadał jej skarbnik Arkadiusz Młyńczak.

MAŁYMI KROCZKAMI

Do nie tak dawnej historii pasymskiego samorządu odwołał się z kolei burmistrz Cezary Łachmański. Wspominał, że w 2015 r., krótko po objęciu przez niego urzędu, gmina znajdowała się w finansowych tarapatach i miała za sobą realizację programu naprawczego. - W związku z tym wspólnie ze strażakami ustaliliśmy, że będziemy tę remizę powoli modernizować od środka – mówił włodarz. Gmina wykonała dokumentację, którą trzeba było jednak dostosować do wymogów konserwatora zabytków, bo ten nie zgadzał się na niektóre rozwiązania, jak choćby montaż instalacji fotowoltaicznej. Prace remontowe prowadzone były „małymi kroczkami” - w poszczególnych latach przeznaczano na nie po 30, 35 lub 60 tys. złotych. Część z nich wykonywali sami strażacy. - Dobrym pomysłem byłoby przejść się do remizy i zobaczyć, co zostało zrobione – podpowiadał burmistrz radnej. Przyznawał, że siedem lat temu nikt nie brał pod uwagę budowy nowej remizy od podstaw. - Myśmy się zastanawiali, czy będziemy mieli pieniądze na wykup obligacji – wspominał.

Radna Gryczka zapewniała, że nie jest przeciwna inwestycji. - Byłam tylko ciekawa, czy wreszcie zostanie zrobiony dach, bo podobno przecieka – tłumaczyła.

(ew){/akeebasubs}