Pacjentki korzystające z poradni ginekologicznej w szczycieńskim szpitalu, są zapisywane na wizyty na tę samą godzinę. - Jak w ogóle można wpaść na taki pomysł? - zastanawia się pani Elżbieta z Kamionka, zauważając, że w dobie pandemii naraża to pacjentów oczekujących w kolejce w ciasnym korytarzu na ryzyko zakażenia koronawirusem.

Absurd w szpitalnej poradni
Pacjenci udający się do szpitalnych poradni muszą się liczyć z wieloma niedogodnościami

WSZYSTKIE NA JEDNĄ GODZINĘ

Medycy nieustannie apelują, aby z powodu pandemii koronawirusa nie rezygnować z wizyt u lekarzy i poddawać się badaniom profilaktycznym. Codzienna praktyka pokazuje jednak, że nie jest to takie proste, a osoby korzystające z usług państwowej służby zdrowia narażone są na liczne niedogodności. Pokazuje to przykład szczycieńskiego szpitala.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W jego budynku, w pomieszczeniach, do których prowadzi wąski korytarz, mieszczą się poradnie, w tym m.in. ginekologiczna. W ubiegłym tygodniu z wizytą tam wybrała się pani Elżbieta z Kamionka, inwalidka II grupy. - Kiedy zadzwoniłam, żeby zapytać, na którą godzinę mam przyjść, zostałam poinformowana, że wszystkie pacjentki są zapisane na godzinę 12.00 – relacjonuje kobieta dodając, że w recepcji poradzono jej, aby będąc już na miejscu zamówiła kolejkę i czekając na wizytę „pospacerowała” wokół szpitala. To wprawiło ją w niemałe zdziwienie. - Jak można wpaść na taki pomysł? - zastanawia się nasza rozmówczyni. Rzeczywiście, w dobie pandemii, oczekiwanie na swoją kolej w ciasnym korytarzu, wraz z innymi osobami, nie jest dobrym rozwiązaniem, a „spacer” w grudniu wokół szpitala grozi przeziębieniem.

Pani Elżbieta interweniowała w tej sprawie u dyrektor szpitala Beaty Kostrzewy. - Pani dyrektor mnie przepraszała i tłumaczyła, że nic nie może na to poradzić, bo tak zadecydował lekarz, który przyjeżdża do poradni z Olsztyna – mówi kobieta.

DYREKCJA MA ZWIĄZANE RĘCE

W rozmowie z „Kurkiem” Beata Kostrzewa potwierdza, że w tej sprawie ma związane ręce, bo taki a nie inny sposób zapisów ustalił dojeżdżający do Szczytna ginekolog. - Nasi lekarze nie są zainteresowani dyżurami w poradniach, więc posiłkujemy się medykami z zewnątrz – wyjaśnia. Przyznaje, że doktor nie zawsze przyjeżdża punktualnie, bo ma swoje zajęcia i zaplanowane operacje w Olsztynie, a na dodatek na drodze do Szczytna są obecnie prowadzone roboty, które wpływają na czas dojazdu. Dodatkową komplikacją są zakażenia koronawirusem u szpitalnego personelu. - To powoduje, że pacjentki, które były zapisane na wizytę dwa tygodnie temu, przychodzą dopiero teraz – mówi dyrektor Kostrzewa.

DLACZEGO MUSIMY CZEKAĆ W ZIMNIE?

To nie wszystkie uwagi, które pacjenci kierują za naszym pośrednictwem do dyrekcji szpitala. - Córka niedawno była u ortopedy i skarżyła się, że musiała stać na dworze. Czy nie można by było postawić koło szpitala podgrzewanego namiotu, w którym pacjenci mogliby zaczekać? - zastanawia się nasz czytelnik Tadeusz Mackiewicz. - Według mnie zmuszanie ludzi do tego, aby stali w zimnie, to brak poszanowania pacjentów – dodaje.

Dyrektor Kostrzewa informuje, że przy szpitalu jest jedynie ustawione zadaszenie. Natomiast ze względów bezpieczeństwa nie ma możliwości, aby zorganizować podgrzewany namiot. - W obecnej sytuacji epidemiologicznej musielibyśmy wpuszczać do niego ludzi pojedynczo – mówi.

Zapowiada, że warunki pacjentów poprawią się po zakończeniu rozbudowy szpitala. - Planujemy zaadaptować na poradnie budynek dawnej pralni. To powinno wpłynąć na komfort pacjentów oraz personelu medycznego – mówi Beata Kostrzewa.

(ew){/akeebasubs}