Pracownicy spółki „Aqua” sprawdzają, czy mieszkańcy nie odprowadzają wód opadowych do sieci kanalizacji sanitarnej. Pierwsze kontrole wykazały, że skala tego zjawiska jest duża. Tymczasem złamanie przepisów może kosztować nawet 10 tys. złotych. Prezes Arkadiusz Brzozowski daje jednak posiadaczom nielegalnych podłączeń szansę na uniknięcie kar.

Aqua wykurza nielegalne podłączenia
Kontrole polegają na wypuszczaniu do studzienek kanalizacyjnych nieszkodliwego dymu

CZTERNAŚCIE PRZYPADKÓW W DWA DNI

Nielegalne podłączenia zrzutów wód opadowych do kanalizacji sanitarnej to w Polsce prawdziwa plaga. Właściciele domów jednorodzinnych odprowadzają deszczówkę z rynien wprost do kanalizacji, którą powinny płynąć ścieki komunalne z toalet, łazienek, zlewów czy pralek. Okazuje się, że Szczytno nie jest wcale wyjątkiem w skali kraju. Pracownicy spółki „Aqua” rozpoczęli kontrole na terenie miasta, a ich wyniki wprawiły ich w osłupienie. - Tylko podczas dwóch dni wykryliśmy aż czternaście przypadków nielegalnego odprowadzania wód opadowych do kanalizacji – informuje prezes spółki „Aqua” Arkadiusz Brzozowski.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Kontrole polegają na wypuszczaniu do studzienek kanalizacyjnych nieszkodliwego dymu. Kiedy wychodzi on np. rynną, to znak, że właściciel danej nieruchomości jest na bakier z prawem. - Jeśli ktoś w ciągu trzydziestu dni nie usunie nielegalnego podłączenia, wtedy kierujemy sprawę do sądu, który może orzec karę grzywny w wysokości do 10 tys. złotych. Dla nas szczególnie istotna jest nawiązka na przecz przedsiębiorstwa wynosząca 1 tys. zł, maksymalnie trzy lata wstecz – mówi prezes. Od razu jednak zaznacza, że nie o karanie mieszkańców mu chodzi, tym bardziej, że część skontrolowanych osób nie miała pojęcia o nieprawidłowościach, bo np. dopiero niedawno kupiła od kogoś innego dom. Apeluje do tych, którzy mają nielegalne podłączenia, aby w ciągu miesiąca je zlikwidowali, a wtedy unikną dotkliwych sankcji. - Jeśli ktoś podejrzewa, że takie podłączenie ma na swojej posesji, ale nie ma pewności, to może się do nas zwrócić, a my przyjedziemy i sprawdzimy – mówi szef spółki „Aqua”.

NIE CHODZI O TO, BY KARAĆ

Prezes Arkadiusz Brzozowski: - Nam chodzi o to, żeby ten proceder maksymalnie ograniczyć

Mieszkańcy, u których do tej pory wykryto nielegalne podłączenia, są wzywani do składania wyjaśnień. - Nam chodzi o to, żeby ten proceder maksymalnie ograniczyć. Czysta woda deszczowa, mieszając się ze ściekami, trafia do nas na oczyszczalnię. Po drodze przepływa przez przepompownie i pompy w oczyszczalni. Przez to zużywamy więcej energii, nasz sprzęt ulega szybszej amortyzacji. Im więcej ścieków, tym więcej trzeba chemii do ich neutralizacji. To wszystko są realne koszty – podkreśla Arkadiusz Brzozowski. Dodaje, że ukrócenie procederu przyniesie korzyść nie tylko spółce. - Jeśli do kanalizacji będzie trafiało mniej deszczówki, to nie będę miał podstaw, przy składaniu kolejnej taryfy do Wód Polskich, na podwyżkę ścieków – tłumaczy.

Dodaje, że problem jest szczególnie widoczny po dużych opadach. - Wtedy w oczyszczalni poziom ścieków bardzo się nam podnosi – mówi prezes.

BĘDĄ SAMI WYWOZIĆ SZAMBA

Na początku minionego tygodnia flota spółki „Aqua” powiększyła się o pojazd asenizacyjny. Koszt jego zakupu wyniósł niespełna 200 tys. złotych. Sam samochód został wyprodukowany w 2018 r., ale jego zabudowa jest całkiem nowa. Będzie on służył do świadczenia usług wywozu szamb, w tym również z przydomowych oczyszczalni. - Ceny są konkurencyjne, bo chcemy wejść na rynek – zapowiada prezes. Pojazd będzie mógł obsługiwać mieszkańców nieskanalizowanych obszarów Szczytna, a także gmin Szczytno, Pasym, Dźwierzuty i Jedwabno.

(ew){/akeebasubs}