Tego jeszcze nie było. Z okazji Dnia Służby Więziennej wiele aresztów w całym kraju otwiera swoje podwoje mieszkańcom. Dzięki temu będzie można zobaczyć, jak wygląda życie za kratkami i czym zajmują się więźniowie. Dzień otwarty organizuje także Areszt Śledczy w Szczytnie. – Chcemy wyjść do ludzi, bo oni tak naprawdę niewiele o nas wiedzą – mówi dyrektor szczycieńskiej jednostki kpt. Jarosław Mierzejewski.
KONTROWERSYJNY POMYSŁ
To na pewno nowy, ale i nietypowy sposób na pokazanie aresztu „od środka”. Dni otwarte organizuje na początku lutego wiele więzień w całym kraju. W jednym z warszawskich aresztów odbędzie się nawet loteria, której zwycięzca wygra jednodniowy pobyt za kratkami. Pomysł ten budzi kontrowersje, zwłaszcza wśród etyków. Ich zdaniem to trywializowanie kary i przejaw braku zrozumienia dla cierpienia ofiar przestępców odsiadujących wyroki.
Dzień otwarty 10 lutego organizuje też Areszt Śledczy w Szczytnie.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jego dyrektor, kpt. Jarosław Mierzejewski zapowiada, że aż tak daleko jak w opisywanym przypadku, się nie posunie i żadnej loterii z wygraną w postaci pobytu w celi nie będzie. Przyznaje też rację etykom, którzy krytykują ten pomysł. – Nie zdecydowałbym się na coś takiego. Kara ma spełniać swoją rolę, a tak się nie dzieje, gdy robimy z niej widowisko – uważa dyrektor.
DZIEŃ OTWARTY W SZCZYTNIE
Program dwugodzinnego dnia otwartego w szczycieńskim areszcie przewiduje wyłącznie jego zwiedzanie. Chętni będą mogli zobaczyć m.in. codzienne wyposażenie więźnia, począwszy od ubrania i środków higieny po wykonywane rękodzieło, czyli przedmioty, którymi osadzony obdarowuje np. rodzinę. Organizatorzy zamierzają również zapoznać zwiedzających z podstawami więziennej gwary. Dzień otwarty odbędzie się w areszcie po raz pierwszy. Pomysł wziął się z tego, że 8 lutego przypada święto Służby Więziennej. W tym roku jej przedstawiciele chcą bardziej wyjść do społeczeństwa. – Tak naprawdę ludzie niewiele o nas wiedzą – przyznaje kpt. Mierzejewski.
SPOSÓB NA ODKUPIENIE WIN
Obecnie w szczycieńskim areszcie przebywa około 130 osób. Ta liczba stale się zmienia, bo każdego dnia ktoś dochodzi albo wyjeżdża. W areszcie funkcjonuje oddział Zakładu Karnego, gdzie karę odbywają osoby skazane już przez sąd. Jak informuje dyrektor, stanowią one ponad połowę osadzonych. Część więźniów może wychodzić na zewnątrz. Areszt ma podpisane umowy m.in. z Domem Dziecka, schroniskiem dla zwierząt, dwiema szczycieńskimi parafiami oraz sanepidem. Tam wykonują oni prace publiczne. – W ich ramach pracują dla społeczeństwa, odkupując swoje winy – tłumaczy kpt. Mierzejewski. Jak podkreśla, opinie na temat tego, jak wywiązują się z tych zadań, są bardzo dobre.
– Nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś poskarżył się na tych osadzonych. Z takiej formy może jednak korzystać niewielu więźniów, bo szczycieński areszt ma charakter zamknięty. Z tego powodu jest więcej podmiotów chętnych do przyjęcia osadzonych niż tych, którzy w formie pracy mogą odpokutować winy. Za tego typu prace skazani nie otrzymują żadnego wynagrodzenia.
POKÓJ INTYMNYCH WIZYT
Przebywając w więzieniu, osadzeni mają możliwość spotkań z bliskimi. Od ubiegłego roku w szczycieńskim areszcie funkcjonuje pomieszczenie widzeń intymnych. Tu, bez skrępowania więźniowie mogą się spotkać np. z żonami. - Równie dobrze może przyjść ojciec albo matka osadzonego, wypić herbatę i porozmawiać – mówi kpt. Mierzejewski. Dodaje, że widzenia intymne cieszą się wśród więźniów dużym powodzeniem.
Największą bolączką aresztu są jego ograniczone możliwości lokalowe. Mieści się on w większości w starym, wybudowanym jeszcze w XIX w. obiekcie sąsiadującym z sądem. – Jesteśmy ograniczeni lokalowo i nie mamy już możliwości rozbudowy – ubolewa dyrektor. Dlatego nie ma tu warunków choćby do wyodrębnienia boisk, na których osadzeni mogliby uprawiać sport.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
