Tak w czasie pokoju, jak i momentach międzynarodowych napięć potrzebni są żołnierze. Dlatego od 1 lutego rozpoczęła się w naszym regionie kwalifikacja wojskowa. Potrwa do 29 kwietnia. W województwie warmińsko-mazurskim wezwania otrzymało 11 tys. mężczyzn i... 96 kobiet.
Służba służba wojskowa od siedmiu lat przestała być w Polsce obowiązkowa, ale nadal obowiązkiem jest stawienie się na kwalifikację wojskową. Kto się nie zgłosi się, musi liczyć się z ewentualną grzywną lub przymusowym doprowadzeniem przez policję. W powiecie szczycieńskim kwalifikacje wojskowe odbyły się w gminach Świętajno, Dźwierzuty, Pasym, Wielbark i Jedwabno. W Szczytnie prowadzone są w budynku warsztatów ZS nr 1. Do tej pory stawiły się już dwie setki mężczyzn z roczników 1997 i 1996-1992.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Kwalifikacja wojskowa to znakomita okazja dla wszystkich młodych mężczyzn i kobiet do zapoznania się z ofertą, jaką proponuje zawodowa armia – mówi major. Sam zachęca wezwane osoby do służby wojskowej.
- Warto iść do w wojska. Już na wstępie, po 4-miesięcznym przeszkoleniu, szeregowiec otrzymuje 2 900 zł pensji, a do tego jeszcze dodatek mieszkaniowy. Gdzie tyle otrzymacie? – pyta potencjalnych rekrutów.
Rzeczywiście, część młodych mężczyzn deklaruje chęć wstąpienia do armii. W większości jednak nie od razu, a na zasadzie planu awaryjnego. Przemysław Banat, uczeń maturalnej klasy ZS nr 3 mówi nam, że po ukończeniu ogólniaka wybiera się na studia techniczne.
- Gdyby jednak nie powiodło mi się na egzaminach, albo nie wyszło coś podczas studiowania, wtedy pomyślę o karierze wojskowej – wyjaśnia. Wysiłek fizyczny mu niestraszny, bo para się sportem. Gra w II-ligowej drużynie futbolu amerykańskiego w Olsztynie.
Z kolei osiemnastolatek Rafał jest pełen zapału i deklaruje chęć podpisania z armią kontraktu.
- Wojsko to przecież przygoda, za przeżycie której jeszcze płacą – cieszy się. Nie jest jednak pewny, czy armia go weźmie, bo musi przejść jeszcze komisję lekarską.
Mundur także chciałby wdziać 19-letni Robert. Jak nam mówi, ukończył jedynie gimnazjum i dlatego nie rysują się przed nim wesołe perspektywy. Nie może znaleźć satysfakcjonującej go pracy, więc służba w armii byłaby dobrym wyjściem. Niestety, okazało się, że Robert nie może się do niej zaciągnąć, bo wcześniej popadł w konflikt z prawem.
- Do wojska przyjmowane są tylko osoby o nieposzlakowanej opinii i niekarane – wyjaśnia mjr Zbigniew Stakun.
Jednak większość wezwanych nie chce iść w kamasze.
- Nie odpowiada mi wojskowy dryl – tłumaczy Artur, który zamierza studiować na kierunku związanym z bankowością.
- Tak naprawdę młodzi chłopcy nie mają pojęcia o wojskowej dyscyplinie – wtrąca mjr Stakun. Służbę w mundurze znają z opowieści swoich ojców, często przesadzonych. Dzisiaj w wojsku jest już zupełnie inaczej. Służy się 8 godzin i potem ma się wolne.
- Nie ma też tzw. fali – zapewnia major.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
