- To był przesympatyczny człowiek, bez żadnych gwiazdorskich wymagań – tak dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie Andrzej Materna wspomina zmarłego kilka dni temu Krzysztofa Krawczyka.

Artysta, który nie
Krzysztof Krawczyk podczas Dni i Nocy Szczytna w 2011 r.

W poniedziałek 5 kwietnia w wieku 74 lat zmarł Krzysztof Krawczyk, jedna z legend polskiej sceny muzycznej. Karierę rozpoczynał w 1963 r. w zespole Trubadurzy, z którym występował przez dziesięć lat. Potem odnosił sukcesy jako solista. Wylansował wiele przebojów, które nuciła cała Polska. Bywalcy Dni i Nocy Szczytna z pewnością pamiętają jego występy na tej imprezie. W Szczytnie Krzysztof Krawczyk koncertował kilkakrotnie, najpierw jeszcze w czasach, gdy główna scena Dni i Nocy znajdowała się na dziedzińcu ratusza.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Po raz ostatni artysta wystąpił w Szczytnie w 2011 r. - To był przesympatyczny człowiek, bez żadnych gwiazdorskich wymagań – tak wspomina Krzysztofa Krawczyka dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie Andrzej Materna. Dodaje, że w 2011 r. artysta nie był już w najlepszej kondycji fizycznej. - Nie schodził wtedy do garderoby, która znajdowała się w fosie pod sceną, tylko czekał na swój występ w samochodzie. Pamiętam, że gdy wyszedł z niego, chętnie rozmawiał z otaczającymi go wielbicielami – mówi Andrzej Materna.

(ew){/akeebasubs}