37-letnia mieszkanka Olsztyna przed wylotem do Londynu z lotniska w Szymanach, za nic nie chciała założyć maseczki ochronnej. Kiedy krewką pasażerkę próbowali poskromić funkcjonariusze Straży Granicznej, najpierw ich wyzwała, a potem jednego uderzyła. Po tej awanturze o rejsie do Wielkiej Brytanii mogła już zapomnieć.

Awantura o maseczkę
37-latka, zamiast lecieć do Londynu, została zmuszona do pozostania w Szymanach

Niecodzienny incydent miał miejsce w minionym tygodniu na lotnisku w Szymanach. Przed wylotem do Londynu jedna z pasażerek, 37-letnia mieszkanka Olsztyna, nie chciała założyć maseczki ochronnej. Nie pomogły nawet wielokrotne prośby kapitana samolotu. W tej sytuacji konieczna okazała się interwencja Straży Granicznej. Jednak jej funkcjonariuszom też nie od razu udało się poskromić krewką olsztyniankę. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Kobieta najpierw słownie obrażała strażników, a potem jednego z nich uderzyła. 37-latka nie chciała również dobrowolnie opuścić samolotu. W końcu została zatrzymana i wyprowadzona z pokładu. Mieszkanka Olsztyna dostała mandat w wysokości 500 złotych. Usłyszała także zarzut znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej strażników. Grozi jej kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Jak informuje rzecznik portu lotniczego Olsztyn – Mazury Dariusz Naworski, było to zdarzenie o charakterze jednostkowym. - Nasi pasażerowie na ogół są zdyscyplinowani i stosują się do obowiązujących procedur związanych z zachowaniem bezpieczeństwa w czasie epidemii – mówi rzecznik.

(ew){/akeebasubs}