Zamiast spodziewanej wraz z upływem czasu poprawy w dostarczaniu przez Polską Grupę Pocztową przesyłek sądowych, jest jeszcze gorzej. Prawdziwy koszmar przeżywają mieszkańcy gminy Jedwabno, którzy po listy muszą jechać aż do Szczytna.
Kłopoty z odbiorem sądowych przesyłek w gminie Jedwabno odczuła na własnej skórze Marianna Szydlik, sołtys Kota. Pełni ona także funkcję ławnika i związku z tym otrzymuje obfitą korespondencję ze szczycieńskiego sądu. Pierwsze tegoroczne awizo dostała jeszcze w styczniu. Na nim jako punkt odbioru przesyłki sądowej podany był skład budowlany w Jedwabnie przy ul. 1 Maja.
- Cóż było robić, pofatygowałam się i pismo odebrałam – wspomina i dodaje, że kolejne awizo znalazła kilka dni potem. Dosłownie „znalazła”, bo pognieciona kartka tkwiła w oczku siatki ogrodzeniowej.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Na niej widniał jednak już inny adres punktu odbioru - Szczytno, ul. Leyka.
Okazało się, że jedyny punkt awizacyjny w gminie Jedwabno został po prostu zamknięty.
- Wprowadzono mnie w błąd - tłumaczył prowadzący go do tej pory Stanisław Gnoza. Według jego wyjaśnień PGP nie zapłaciła mu tyle ile obiecała, a prowadzenie punktu wiązało się ze sporą odpowiedzialnością, więc zrezygnował (na stronie internetowe pgpsa.pl, punkt w Jedwabnie figuruje nadal). Zamknięcie punktu oznacza teraz spore kłopoty dla mieszkańców gminy.
- Z Kota do Szczytna nie jest tak prosto się dostać – tłumaczy sołtys. Miejscowość położona jest na skraju powiatu. Ona sama ma samochód i dotarcie do Szczytna nie stanowi dla niej dużego kłopotu. Co jednak mają zrobić starsi mieszkańcy, skoro do Kota nie kursuje żaden rejsowy autobus?
(map)
{/akeebasubs}
