Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie, ciężka jest od listów torba listonosza dziś....
Tę piosenkę Skaldów pamięta zapewne każdy z moich czytelników. Jest w niej ogromny sentyment. Może nie tyle do poczty, co do czasów, kiedy ludzie jeszcze pisali epistolarne dziełka. Dzisiaj takie listy - pełne osobistych uczuć - to już przeżytek. Komu by się chciało ręcznie rozpisywać piórem (niegdyś gęsim, później maczanym w atramencie, wreszcie wiecznym), skoro ma do dyspozycji SMS, albo internet. Osobiście mam ogromny sentyment do czasów dawnej, intelektualnej epistolografii, a co za tym idzie także sentyment do wieloletniego przekaźnika zakopertowanych informacji oraz ludzkich uczuć, czyli poczty. Stąd dzisiejsza „ballada”.
Wspomniałem na wstępie fragment tekstu piosenki Skaldów, autorstwa poety Leszka Moczulskiego. Ale pamiętam też frazę z wiersza Juliana Tuwima „Wspomnienie” (Mimozami jesień się zaczyna). Tam jest taki fragment od twoich listów pachniało w sieni, gdym wracał zdyszany ze szkoły.... Później Czesław Niemen zrobił z tego wiersza piosenkę. Jakże ja dobrze znam ten korespondencyjny zapach! Jako licealista zakochałem się, podczas nadmorskich wakacji, w dziewczynie z Krakowa (ja mieszkałem w Warszawie). Ileż to sentymentalnych listów przesłaliśmy później do siebie. Po powrocie do swoich miast!{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tyle o poezji, a teraz kilka słów o literaturze. Dawno temu prozaicy wymyślili nowy gatunek literacki. Nazwano tę odmianę powieścią epistolarną. Jest to gatunek, którego fabułę oparto na treści listów, napisanych przez jej bohaterów. Klasycznym przykładem jest powieść „Cierpienia młodego Wertera”, autorstwa Wolfganga von Goethego. Jest to jedno z najważniejszych dzieł okresu preromantyzmu. Wydano ją w roku 1774. Podam jeszcze jeden przykład powieści epistolarnej. Tym razem polskiej i z czasów bardziej współczesnych. Jest to dzieło Kazimierza Brandysa „Wariacje pocztowe”. Książkę wydano w roku 1972. Wiele lat temu przeczytałem ją. Dzisiaj już niewiele pamiętam, ale przypominam sobie, że wówczas wywarła ona na mnie duże wrażenie.
O sztuce chwilowo wystarczy. A teraz o działającej od wieków instytucji, czyli poczcie. Jej nazwa pochodzi od łacińskiego określenia stacji wymiany koni, w latach Cesarstwa Rzymskiego. Brzmiało ono mutato postia. No to dość dawna tradycja. W Polsce za początek urzędu pocztowego uważa się rok 1558, kiedy to Zygmunt August ustanowił stałe połączenie między Krakowem, a Wenecją, przez Wiedeń, za pomocą koni rozstawnych. Zależało mu na regularnych, międzynarodowych kontaktach gospodarczych i dyplomatycznych z Europą. Dopiero w okresie XIX, XX wieku poczta stała się instytucją państwową, powszechnie dostępną na zasadach podobnych do dzisiejszych. Poza tym ileż jej rodzajów otrzymało swoje nazwy. Niektóre funkcjonują do dzisiaj. Na przykład poczta dyplomatyczna, czy poczta polowa (w czasie wojny). Funkcjonowała także poczta konna, dzisiaj określenie nieaktualne, ale obecnie mamy pocztę lotniczą. A przesyłki ekspresowe przekształcono w priorytet (tyz piknie, jak powiedział pewien góral). I wszystko to funkcjonuje lepiej, albo mniej sprawnie, tyle tylko, że obecnie nie mamy wielu okazji do indywidualnych kontaktów z pracownikami poczty. Tak jak to dawniej bywało. Wróćmy choćby do listonoszy. Kiedyś odbiorca przesyłki ich znał. Można było pogawędzić, poplotkować itd. Dzisiaj wymyślono paczkomaty. Listy lądują w metalowych skrzynkach, nie wiadomo kiedy. Tymczasem ja pamiętam czasy, kiedy listonosz osobiście pukał do drzwi. Skrzynek na listy, na klatce schodowej (mieszkałem w kamienicy kilkupiętrowej), jeszcze nikt nie instalował. Roznosiciel stawiał się osobiście. Czasem wypił, wspólnie z gospodarzem, symbolicznego kielicha i maszerował dalej. A skoro znów jestem przy listonoszach, to przypomnę kilka postaci ze świata artystów. Bohdan Smoleń, kiedy w serialu kreował postać listonosza Edzia, był właśnie takim roznosicielem listów, jakich ja wspominam z rozrzewnieniem. Podobne sentymenty musiał odczuwać kabareciarz Zenon Laskowik, kiedy zrezygnował z estrady i na długi czas zatrudnił się na poczcie, jako zawodowy listonosz.
Na zakończenie Ameryka. Już w roku 1831 francuski filozof Alexis de Tockueville podróżował dyliżansem przez cały zachód. Nie mógł się nadziwić, jakże często ów pojazd zatrzymywał się przed placówkami pocztowymi. W jakichś zupełnie zapomnianych (pozornie) miejscach. A jednak. Dzisiaj wielu naukowców uważa, że to właśnie poczta stworzyła Amerykę.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
