W przestrzeni publicznej przybywa plakatów wyborczych i banerów z wizerunkami kandydatów. Nierzadko spoglądają oni na nas z miejsc, co do których pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno materiały te mogą się tam znajdować. Wszystko zależy tu od zgody zarządcy danej nieruchomości. Przykładowo, Spółdzielnia Mieszkaniowa „Odrodzenie” daje komitetom dużą swobodę, choć stawia pewne warunki.

Banerowy zawrót głowy
Na ogrodzeniu kortów SM „Odrodzenie” banerów wyborczych dostatek, bo, jak mówi prezes Krzysztof Krakowski, społeczeństwo musi mieć wybór

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. Nic więc dziwnego, że na ulicach miast, miasteczek i wsi przybywa banerów i plakatów z podobiznami kandydatów. Pojawiają się one zwykle na płotach, ale coraz częściej można je zobaczyć np. na balkonach bloków. Wiele osób zastanawia się, czy aby na pewno mogą się one tam znajdować i np. nie stwarzają zagrożenia dla przechodniów. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Odrodzenie” w Szczytnie daje tu komitetom dużą swobodę.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Nie ingerujemy w treść banerów ani nie prowadzimy żadnej selekcji, komu dać zgodę na ich wywieszenie, a komu nie. Niech społeczeństwo ma wybór – mówi prezes Krzysztof Krakowski. Zapewnia, że każdy komitet, który zgłosi się do spółdzielni z prośbą o zawieszenie swoich materiałów wyborczych, taką zgodę otrzymuje. Nie zawsze odbywa się to drogą pisemną, często wystarczy kontakt telefoniczny. - Stawiamy tylko dwa warunki. Pierwszy to taki, żeby przy wieszaniu banerów niczego nie uszkodzić. Drugi, żeby po wyborach materiały zostały uprzątnięte – informuje prezes. Co z banerami na balkonach? Tu sprawa wydaje się bardziej skomplikowana. - Regulamin mówi, że niczego nie powinno się na nich wieszać ze w zasadzie względów bezpieczeństwa, ale jeśli banery są należycie przymocowane, to odpuszczamy – zdradza Krzysztof Krakowski. Najczęściej jednak komitety umieszczają banery na płotach okalających korty tenisowe czy place zabaw. Spółdzielnia na ogół nie pobiera za to żadnych opłat, choć niektórzy przelewają na jej konto środki. - Nie jest to jednak żaden wymóg – zastrzega prezes. Dotąd do spółdzielni nie wpłynęły żadne skargi związane z umieszczaniem materiałów wyborczych.

Przypadki wieszania banerów w miejscach do tego nieprzeznaczonych, bez zgody administratora danej nieruchomości, nie są wcale rzadkością. W czasie jesiennej kampanii do parlamentu banery z wizerunkami kandydatów PiS zostały rozwieszone na całej długości płotu okalającego park Andersa na ul. Skłodowskiej – Curie. Szybko jednak zostały stamtąd zdjęte.

(ew){/akeebasubs}

KARY NAWET DO 5 TYSIĘCY

Na to, aby w danym miejscu umieścić plakaty czy hasła wyborcze, trzeba mieć zgodę administratora obiektu. Dotyczy budynków, wiaduktów, przystanków komunikacji publicznej, tablic i słupów ogłoszeniowych, ogrodzeń, latarń urządzeń telekomunikacyjnych itp. Każdy, kto umieszcza materiały wyborcze w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym lub wystawia je na widok publiczny bez zgody zarządcy, podlega karze ograniczenia wolności lub grzywny. Grzywna w tym przypadku może wynieść nawet do 5 tys. złotych.

Trzeba pamiętać, że bezwzględny zakaz agitacji wyborczej obowiązuje:

- na terenie szkół,

- w lokalu wyborczym oraz na terenie budynku,

- na terenie urzędów administracji rządowej, samorządowej i sądów,

- na terenie zakładów pracy w sposób i w formach zakłócających normalne funkcjonowanie,

- na terenie jednostek wojskowych oraz innych jednostek organizacyjnych podległych ministrowi obrony narodowej