Mimo podejmowanych przez samorząd kroków oszczędnościowych, w tym roku znacząco wzrosły wydatki związane z funkcjonowaniem oświaty. Wielbarski samorząd musi do niej dokładać 1 mln zł, choć jeszcze do niedawna wystarczała na to subwencja.
Wydatki związane z funkcjonowaniem oświaty to coraz większy ciężar dla samorządów. Nie inaczej jest też w gminie Wielbark. Wśród zagrożeń dla budżetu wójt Grzegorz Zapadka wymienia koszty utrzymania szkół na swoim terenie. - W ciągu ostatnich dwóch lat mamy taki wzrost wydatków, że gmina musi dokładać do oświaty ok. 1 mln zł – mówi wójt.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
To niemało, zwłaszcza że jeszcze niedawno wystarczała subwencja oświatowa, z której samorząd był w stanie dodatkowo wybudować halę sportową i remontować szkoły. - Dziś z tych pieniędzy już nic nie możemy zrobić – utyskuje Zapadka. Według niego taka sytuacja jest spowodowana kwestiami płacowymi oraz zmianami w Karcie Nauczyciela. Do tego, jak zauważa wójt, dochodzą różnego rodzaju „eksperymenty” dotyczące choćby posłania sześciolatków do szkół. Reforma na razie nie weszła w życie, podczas gdy samorządy się do niej przygotowały. W przypadku gminy Wielbark w grę wchodziło 90 uczniów. Roczna subwencja na nich wyniosłaby około 450 tys. złotych. - Tych pieniędzy, na które wcześniej liczyłem, nie mamy, a jednocześnie ponosimy koszty, bo doszedł nam jeszcze jeden rocznik do opieki – mówi wójt, dodając, że chodzi o 5- i 6-latków, którym samorząd musi teraz zapewnić pobyt w przedszkolu i szkołach. Czy wobec tego gmina nie planuje likwidacji lub przekształcenia którejś ze szkół na swoim terenie? - Żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły, za wcześnie, by o tym mówić – ucina spekulacje wójt Zapadka.
(ew)
{/akeebasubs}
