Bartna Strona, czyli ulica, która została z dawnej miejscowości (a konkretnie jej części) rozwijającej się przez kilka wieków w bezpośrednim sąsiedztwie Ortelsburga-Szczytna, mogłaby stanowić turystyczną atrakcję naszego miasta.

Bartna Strona zaprasza Ładne widoki na oba jeziora (niegdysiejsza Bartna Strona ciągnęła się także wzdłuż obecnej ul. Konopnickiej i dalej), powiew dawności, zachowana część starego budownictwa – to wcale niemało. Niestety, tak nie jest, a dotyczy to przede wszystkim ulicy zachowującej historyczną nazwę. Kiepsko wygląda już sam wlot (fot. 1) . Odrapane i sypiące się zabytkowe obiekty, dziury w jezdni i wypadająca nieustannie kostka z sąsiedniej ulicy Mickiewicza, niesprzątane chodniki i zatoka postojowa – już to działa średnio zachęcająco. Na problem zwrócił uwagę jeden z naszych Czytelników, pan Tadeusz. Jego niepokój wzbudziło wiele spraw, w tym stan drogi i jej oznakowanie. Ulica była gruntownie remontowana już dość dawno temu i specjalnego śladu nie widać. Nawierzchnia jest co pewien czas łatana, ale asfalt pęka i wypada w rozmaitych miejscach. Najłatwiej załatwić to postawieniem znaku informującego o koleinach (fot. 2), lecz to chyba nie rozwiązuje problemu. Pokazany na zdjęciu znak znajduje się na ul. Podgórnej, będącej przedłużeniem Bartnej Strony prowadzącym do Kamionka. Odnosimy wrażenie, że część znaków poprzekręcano, ponieważ ich przekaz jest niekiedy z lekka absurdalny. Przykład to znak zakazu postoju, ustawiony dosłownie kilka metrów przed skrzyżowaniem (fot. 3).{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Obrazu całości dopełnia fakt, że na tablicach z nazwą ulicy obowiązuje podwójna ortografia. Oprócz tej poprawnej (czyli „Bartna Strona”) spotykamy i taką, którą widać na fot. 4 . O owej śmiesznostce pisaliśmy już jakiś czas temu, ale prawdopodobnie nikomu decydującemu o wyglądzie naszych ulic to specjalnie nie przeszkadza…

 

A TYCH WAGONÓW...

… nie było może ze czterdzieści jak u Tuwima, ale długość pierwszego składu Intercity, który zawitał do Szczytna, robiła spore wrażenie. Jak już kilka razy pisaliśmy, przez Szczytno w najbliższych latach będą przejeżdżały składy dalekobieżne. W latach 80. i wczesnych 90. była to u nas norma w wersjach zarówno pospiesznej, jak i osobowej (Warszawa, Gdynia, Białystok, Lublin, białoruskie Grodno itd.), później ruch kolejowy w naszym powiecie stopniowo zamierał. Dopiero ostatnie lata przyniosły ożywienie – choć kierunków wciąż pozostawało niewiele.

W najbliższych latach nasze wyremontowane tory będą używane częściej, a powód to modernizacja północnej nitki łączącej Olsztyn z Ełkiem. Pociągi puszczane do tej pory przez Korsze i Giżycko pojadą teraz przez Szczytno. Niedzielna zmiana rozkładu jazdy poprowadziła przez stolicę powiatu dwie pary dalekobieżnych składów. Najwcześniej zawitał do nas IC „Rybak”, jadący z Białegostoku do Szczecina. Przyjechał on z kilkuminutowym opóźnieniem i automatycznie nie odjechał według planu, czyli o 8.35. Chętnych do odbycia podróży pierwszym pociągiem Intercity przejeżdżającym przez Szczytno było u nas kilkanaścioro (fot. 5). Skład prowadzony przez nowoczesną lokomotywę liczył aż 9 wagonów, w tym dawno u nas niewidzianą (poza pociągami retro) klasę 1. Co ciekawe, ostatni z wagonów nie zmieścił się na peronie II (fot. 6) – przed modernizacją przeprowadzoną kilka lat wstecz był on dłuższy.

„Rybak” ma do pokonania aż 808 km (połowa trasy znajduje się mniej więcej w Malborku), a przejazd z Białegostoku do Szczecina zajmuje, z kilkoma dłuższymi postojami, prawie 12,5 godziny. Niewiele krócej (blisko 12 godzin) jedzie „Biebrza”, czyli pociąg TLK na bardzo okrężnej wersji trasy Gdynia-Warszawa (przez Białystok, Hajnówkę, Siedlce). Na dworcu w Szczytnie powinien zameldować się o 12.07 – był minutkę później. Jego skład nie wyróżniał się długością – choć na naszych torach 5 wagonów (fot. 7) dla podróżnych to więcej niż standard.

Pierwszego dnia podobne składy pachniały nowością, ale wkrótce zdążą pewnie spowszednieć – będą wszak u nas gościły przez co najmniej kilka lat.

 

OSZCZĘDNOŚCIĄ I PRACĄ

Drzewo drzewu nierówne, niektóre okazy wyraźnie przyciąć lub w ogóle wyciąć niekiedy po prostu trzeba – choćby ze względów bezpieczeństwa, ale świat bez sosen, dębów, kasztanów, lip i całej gromady innych gatunków byłby zwyczajnie uboższy. Drzew - tych ściętych – używamy do różnych celów. Jednym z nich jest produkcja papieru. Statystycznie do wytworzenia jego tony potrzeba 17 drzew. Specjaliści w dziedzinie tego typu wyliczeń podają, że z jednego drzewa wyjdzie kilkanaście ryz papieru. Dużo i niedużo jednocześnie. Dorzućmy do tego zużycie wody potrzebnej do produkcji i fakt, że za nową ryzę trzeba trochę zapłacić. Ameryki tu nie odkrywamy, ale do podobnych przemyśleń skłoniła nas wizyta jednej z naszych Czytelniczek. Przyniosła ona do redakcji zawiadomienie o zmianie wysokości stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Pismo otrzymała ze szczycieńskiego Urzędu Miejskiego. Na fot. 8 widzimy dwa arkusze A 4. Jak najbardziej oszczędnościowe i ekologiczne jest ustawienie marginesów. Ma się ono jednak nijak do faktu, że na pierwszej stronie zmarnowano około 8 cm papieru. Jakoś nie zmieścił się tam podpis z pieczątką, uzupełniony wydrukowanymi mniejszą czcionką informacjami mało istotnymi dla adresata. Na to potrzebna była druga kartka. Zakładamy, że podobnych pism wysyła się więcej. Wystarczy przemnożyć to przez liczbę takich niepotrzebnie 2-stronicowych przesyłek, dni, w których coś jest z danego wydziału wysyłane, ryzy, które trzeba szybciej kupić i dojdziemy do ciekawych wniosków.

 

FANKLUB INACZEJ

Różne są formy wspierania przebywających już u nas uchodźców z Ukrainy i pokazywania swojego stosunku do pewnej osoby, która wpadła na pomysł rozpętania wojny. W paru miejscach Szczytna pojawiły się afisze i napisy wykpiwające rosyjskiego prezydenta (fot. 9) . Niżej podpisanemu przypomina się w tym momencie wycieczka do Lwowa, odbyta już po aneksji Krymu. Jedną ze swoistych pamiątek do nabycia był wówczas papier toaletowy z naniesioną na każdym listku podobizną wiadomej osoby…

Antyfanów, manifestujących swoje odczucia, nie brak także w innych miejscach naszego regionu. W Olsztynie, na stojącym wciąż komunistycznym pomniku, nazywanym popularnie szubienicami, zawisł transparent z przekazem widocznym na fot. 10.

Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}