Miejski Ośrodek Sportu w Szczytnie mocno odczuł skutki epidemii koronawirusa. Od jej nadejścia znacząco spadły dochody jednostki, w tym z tytułu wynajmowania pokoi w pawilonie na ul. Ostrołęckiej. Podobnie jest w przypadku bazy wodnej oraz hali im. Huberta Wagnera. Zastrzeżenia budzi także stan techniczny tej ostatniej. Obiekt wymaga pilnej izolacji fundamentów.
WIRUS OBCIĄŁ DOCHODY
Miejski Ośrodek Sportu w Szczytnie notuje w tym roku drastyczny spadek dochodów. Wszystko z powodu epidemii koronawriusa, która sprawiła, że przez kilka miesięcy część obiektów pozostawała zamknięta, a nawet po ich otwarciu zainteresowanie nimi było mniejsze niż zazwyczaj. Najbardziej jaskrawym przykładem jest pawilon sportowy przy ul. Ostrołęckiej. W ubiegłym roku dochody z jego wynajmu sięgnęły 100 tys. zł, a bieżącym – tylko 24 tysiące. Obiekt był czynny tylko do kwietnia, potem został udostępniony na kwarantannę. Pawilon najprawdopodobniej w bieżącym roku nie zostanie już przeznaczony do wynajęcia.
Mniejszy dochód zapewniła też baza wodna. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Bolączką MOS-u jest brak w budżecie środków na inwestycje oraz niska kwota na remonty – łącznie to zaledwie 11,5 tys. złotych. Tymczasem potrzeb jest wiele, na co wskazują wnioski z niedawnej kontroli jednostki przeprowadzonej przez komisję rewizyjną Rady Miejskiej. Pilnie należy wykonać choćby izolację fundamentów jednej ze ścian hali Wagnera. Od dłuższego już czasu przenika przez nią wilgoć, co powoduje rozwój szkodliwego dla zdrowia użytkowników grzyba. - Trzeba odkopać fundamenty i je ocieplić. My co dwa lata szpachlujemy i malujemy tę ścianę, ale to tylko poprawia estetykę, lecz nie rozwiązuje problemu – żali się dyrektor MOS-u Arkadiusz Leska.
WYRZUCILI PIENIĄDZE W BŁOTO
Na liście potrzeb jest także zakup dwóch rowerów wodnych, łódki, rozbudowa pomostu w bazie wodnej, remont pokoju kierownika hali, pawilonu przy ul. Ostrołęckiej oraz pomieszczeń w bazie nad dużym jeziorem, a także budowa skate parku.
Z koniecznością dofinansowania MOS-u zgadza się radna Teresa Moczydłowska. Jej zaniepokojenie budzi zwłaszcza pogarszający się stan hali im. Wagnera. - Obiekt sam sobie jest niezły, ale wewnątrz to bieda z nędzą – dzieli się swoimi spostrzeżeniami radna. Przy okazji dziwi się, że w miejskim budżecie jak dotąd nie znalazły się wystarczające środki na poprawę funkcjonowania oraz zakup sprzętu do ośrodka sportu, za to przeznaczono pieniądze na zupełnie nietrafioną inwestycję, jaką była budowa stanowisk dla wędkarzy wokół małego jeziora. - Są one absolutnie niepotrzebne. To były pieniądze wyrzucone w błoto, a przecież za nie można było kupić jakiś sprzęt do MOS-u – przekonuje Moczydłowska.
(ew){/akeebasubs}
