Śledztwo w sprawie utonięcie trzech nastolatków w Małszewie, wciąż jest w toku. Prokuratura Rejonowa w Szczytnie powołała biegłego, który ma ocenić stan techniczny kajaków, którymi chłopcy w nocy wypłynęli na Jezioro Małszewskie.

Biegły zbada kajaki
Do tragedii na Jeziorze Małszewskim doszło pod koniec czerwca

Przypomnijmy. Do tragedii na Jeziorze Małszewskim doszło w nocy 25 czerwca. Po godzinie 1.00 grupa nastolatków z województwa łódzkiego wynajmujących domek letniskowy w Małszewie powiadomiła służby, że straciła kontakt z trzema kolegami – 17-latkiem i dwoma 18-latkami, którzy pomimo nocnej pory wypłynęli kajakami na akwen. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nastolatków długo nie dawały efektów. Ciała wyłowiono dopiero po kilkunastu godzinach od zgłoszenia zaginięcia.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że wypoczywający w Małszewie młodzi ludzie przed tragedią spożywali alkohol, jednak nie były to duże ilości.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną śmierci chłopaków było utonięcie. Śledztwo wciąż jest w toku. - Trwają czynności, kontynuowane są przesłuchania. Powołaliśmy też biegłego, który oceni stan techniczny kajaków – informuje prokurator rejonowy Artur Bekulard. Dodaje, że kajaki nie pochodziły z wypożyczalni, lecz były na stanie domku, w którym przebywała młodzież. Śledczy prowadzą postępowanie w kierunku doprowadzenia do nieumyślnego spowodowania śmierci nastolatków. - Na ten moment brak jest jednak wskazań, aby ktokolwiek przyczynił się do tego, co się wydarzyło – zastrzega szef szczycieńskiej prokuratury. Dodaje też, że nigdy nie dowiemy się, dlaczego młodzi ludzie znaleźli się w wodzie. Jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez mówi o tym, że któryś z chłopców mógł wypaść z kajaka, a pozostali ruszyli mu na pomoc. O tym świadczyć może choćby to, że wyłowione z jeziora ofiary miały na sobie ubrania i buty. - Nie zakładam, że wskoczyli do wody dla zabawy – mówi prokurator. Za mało prawdopodobną uważa też wersję, aby między nastolatkami doszło do jakiejś sprzeczki, w wyniku której kajaki by się wywróciły, a płynący nimi znaleźli się w jeziorze. Taki przebieg zdarzeń wykluczają wyniki sekcji, bo na ciałach ofiar nie stwierdzono żadnych obrażeń wskazujących np. na bójkę.

(ew){/akeebasubs}