Pasym lepszy w kolejnym meczu na szczycie * Derby w Szczytnie prawie do jednej bramki

Błękitni mistrzem jesieni
Kontrolowany kontakt z piłką zdecydowanie częściej mieli zawodnicy Omulwi. Z futbolówką biegnie Murawski

KLASA OKRĘGOWA
14. kolejka

Żagiel Piecki - Błękitni Pasym 2:3  (1:2)

0:1  – Kamil Kępka (2.), 1:1 – (26.), 1:2, 1:3 – Patrycjusz Malanowski (37., 71.), 2:3 – (90.)
Błękitni: Brzozowski, Młotkowski,  B. Nosowicz , Stańczak, Walczak, B. Kowalewski, Dobrzyński, M. Nosowicz,  Kępka (63. P. Kowalewski), Kulesik, Foruś (90. Jędrzejewski), Malanowski (89. Chlebowski).

Zespół z Pasymia zapewnił sobie w niedzielę tytuł mistrza jesieni.  W tej rundzie pozostała tylko jedna seria spotkań, a  Błękitni zachowali pięciopunktową przewagę nad wiceliderem z Gołdapi. Reszta stawki stratę ma coraz większą. Drużyna, która po barażach miała grać w klasie A, dzieli i rządzi w okręgówce. Pasymianie po raz kolejny poradzili sobie w wyjazdowym meczu na szczycie. W niedzielę po ciekawym spotkaniu uporali się z rewelacyjnym beniaminkiem z Piecek – zespołem, który nieco ponad rok temu spadł z klasy okręgowej i błyskawicznie do niej powrócił.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 
Mały festiwal strzelecki na stadionie Żagla rozpoczął się już w 2. min. Podawał Malanowski, a celnym uderzeniem z dystansu popisał się Kępka. Kolejne minuty przyniosły okazje obu drużynom, ale piłka trafiła ponownie do siatki w 26.min. Brzozowski musiał skapitulować po strzale zza linii pola karnego. Błękitni są w tym sezonie zgranym zespołem, ale na kogo najłatwiej liczyć w trudniejszych chwilach, których w bieżących rozgrywkach niezbyt dużo? Oczywiście na Malanowskiego. Grający szkoleniowiec błyszczał w zwycięskim wyjazdowym  meczu   przeciwko Orlętom, dużo dał od siebie również w ostatnią niedzielę. W 37. min Malanowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie (asystował… Brzozowski), a w 71. min wykorzystał dośrodkowanie Forusia i strzałem głową powiększył przewagę. Próby gospodarzy dały efekt dopiero w doliczonym czasie, gdy miejscowi umiejętnie rozegrali rzut rożny i zmniejszyli rozmiary porażki.

SKS Szczytno - Omulew Wielbark 2:7 (1:4)

0:1 – Ariel Wójcik (10.), 0:2 – samob. (22.), 0:3 – Ariel Wójcik (33.), 1:3 – Kamil Komorowski (38.), 1:4 – Mateusz Abramczyk (43.), 1:5 – Mariusz Miłek (76.), 1:6- Ariel Wójcik (78.), 1:7 – Jakub Krupiński (89.), 2:7 – Igor Kozian (90.)
Omulew: Przybysz (68. Gwiazda),  Murawski (80. Jabłonowski), Buła, K. Miłek (59. C. Nowakowski), S. Nowakowski, Gąsiewski (80. Remiszewski), M. Miłek, Kwiecień, Wójcik (78. Krupiński), Płoski (58. Gut),  Abramczyk (80. Tabaka).
SKS: Skrzypczak, Cikacz, Ł.  Krajza, Dąbrowski (46. Kozian), Głowacki (56. Sosnowski), Włodkowski, Brzeziński, Taradejna (71. Kwiatuszewski), Deptuła, R. Krajza, Komorowski.

Piłkarze SKS-u pożegnali się ze swoją widownią derbowym meczem z Omulwią. Od początku było widać, że karty w tym meczu będzie rozdawał zespół z Wielbarka, który grał szybciej i składniej. Inna rzecz, że szczycieńska obrona prokurowała kolejne groźne sytuacje. W 10. min utrata piłki na własnym przedpolu  zamieniła się w bramkę  nr 1 dla Omulwi. Jej autorem był Wójcik. Jedna z kolejnych akcji gości skończyła się tak, że strzelał Kwiecień, Skrzypczak odbił piłkę, ta trafiła w głowę Cikacza i wylądowała w siatce. Wkrótce było już 0:3, zaś w roli głównej ponownie wystąpił Wójcik. Indywidualna akcja przeprowadzona w 38. min przez Komorowskiego pozwoliła wierzyć, że gospodarze jeszcze powalczą o korzystny rezultat, ale tuż przed przerwą Abramczyk przejął na głowę podanie z lewej strony i podwyższył wynik. Po zmianie stron obrona SKS-u pozwalała przyjezdnym na wiele, ci jednak nawet w dogodnych sytuacjach nie mogli trafić do siatki. Kluczem do zdobycia kolejnych bramek okazały się dośrodkowania z prawej strony – w ciągu dwóch minut wielbarczanie w podobny sposób dwukrotnie pokonali Skrzypczaka. Na listę strzelców wpisał się jeszcze Krupiński, ale tuż przed ostatnim gwizdkiem drugą bramkę dla SKS-u zdobył Kozian, który wykorzystał prostopadłe podanie. Ten  sam zawodnik mógł gola zdobyć już wcześniej, lecz w 65. min znakomitą interwencją popisał się Przybysz.
- Ogólnie obawiałem się tego meczu. Derby rządzą się swoimi prawami – powiedział nam trener Omulwi Mariusz Korczakowski. – Źle to wygląda w Szczytnie.  Nie wiedziałem, że aż tak.  Trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego tak się dzieje – dzieli się swoimi pomeczowymi refleksjami.

Wilczek Wilkowo – DKS Dobre Miasto 1:0, Orlęta Reszel – Czarni Olecko 0:0, LKS Różnowo – Rominta Gołdap 2:6,  Kłobuk Mikołajki – Victoria Bartoszyce 4:0, Vęgoria Węgorzewo - Śniardwy Orzysz 1:3, Łyna Sępopol – Cresovia Górowo Iławeckie 1:0.{/akeebasubs}