Orlen Reklama Top

Sesja Rady Gminy Dźwierzuty przyniosła nieoczekiwany zwrot. Wniosku o odwołanie wiceprzewodniczącego rady Piotra Mieleckiego nie głosowano, natomiast padła propozycja inna: odwołać przewodniczącego Leszka Deca.

Błyskawiczny rewanż

W czwartek, 17 lipca, chętnych do przysłuchiwania się obradom dźwierzuckich radnych było tak wielu, że nie zmieścili się w sali konferencyjnej urzędu. Zanim radni i widzowie przeszli do sali GOK-u, by kontynuować obrady, radny Czesław Wanowicz zgłosił wniosek o to, by z programu sesji wyeliminować punkt dotyczący odwołania z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Gminy. Przypomnijmy, że został on wprowadzony w efekcie wniosku złożonego przez grupę dziewięciu radnych. Niektórzy z wnioskodawców musieli w międzyczasie zmienić zdanie, bowiem za wycięciem punktu z programu opowiedziało się ośmiu z 14 obecnych radnych, pięciu było przeciw, jeden zaś wstrzymał się od głosu.

Rewanżowe starcie nastąpiło pod koniec obrad. "Podkład" zapewnił sołtys Giśla Kazimierz Chełchowski, ostro atakując tych radnych, którzy nie są przychylnie nastawieni do wójta Wierzuka.

- Czy radnemu Szynkiewiczowi to potrącane są pobory za ten czas, kiedy nie prowadzi lekcji? To samo dotyczy radnego Śmieciucha - pytał sołtys. Chciał też wiedzieć czy to prawda, że warunkiem udzielenia wójtowi absolutorium było przedłużenie umowy najmu na mieszkanie dla przewodniczącego Deca? - Bo teraz złożył już nawet podanie o wykupienie tego mieszkania - komentował Kazimierz Chełchowski i dodawał: - Widzicie, jakich macie radnych!

- Faktycznie, złożyłem podanie - potwierdzał informację przewodniczący Dec. - Chcę wykupić to mieszkanie...

- Nigdy! Po trupach! - krzyczał oburzony sołtys.

... bo jestem mieszkańcem gminy i mam takie same prawa - kontynuował Leszek Dec dziwiąc się, że o złożonym przez niego dzień przed sesją, na ręce wójta Wierzuka, podaniu, nie wie nikt z radnych, ale za to w sprawie doskonale zorientowany jest sołtys odległego Giśla.

Sołtys Chełchowski nie zdradził źródła informacji, ale atakował dalej: - A co z tymi poborami? Bo radni nauczyciele ciągle siedzą na komisjach i biorą pieniądze, a kto w tym czasie nasze dzieci uczy?

- Nauczyciel załatwia sobie zastępstwo i płaci za nie sam, z własnej kieszeni, a nie szkoła - wyjaśniał radny Zdzisław Gołąb, też nauczyciel, ale w szczycieńskim ZS nr 1.

- To nieprawda! - podważył zasadę Henryk Lemański, dyrektor szkoły, w której zatrudniony jest radny Kazimierz Szynkiewicz.

- Tak jest u mnie w szkole, a jak się robi tutaj, to ja nie wiem - wycofał się radny Gołąb, ale za to przewodniczący Dec wykazał, że "sołtysi też wcale tak pięknie nie wyglądają", bo również z gminnej kasy otrzymują diety i niemałe pieniądze za inkaso podatków.

Słowne przepychanki, które z sesji zrobiły jarmark, trwały do momentu, w którym radny Leszek Zbrzyski odczytał przygotowany wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego Rady Gminy Leszka Deca. Do zarzutów należało m.in. niewłaściwe kierowanie pracą rady, co powoduje, że z kwoty przeznaczonej na działalność rady do dnia sesji wydatkowano już ponad 60%, brak udziału w pracach rady, kierowanie pod obrady sesji bezsensownych uchwał, a także uzależnianie decyzji podejmowanych w sprawach publicznych od kwestii prywatnych. Pod wnioskiem podpisało się czterech radnych: Zbrzyski, Kilijański, Wanowicz i Jączek.

Przewodniczący do zarzutów się nie odniósł, tym bardziej, że wszystkie zostały wcześniej przez sołtysa Chełchowskiego wykrzyczane i omówione. Przyjął wniosek z zaleceniem, by był on rozpatrywany na kolejnej sesji.

Halina Bielawska

2003.07.23