Pochodzący z Egiptu Faddam Ghonim od półtora roku prowadzi lokal z kebabem na ul. Nauczycielskiej. Wraz z rodziną sprowadził się do Szczytna, licząc, że w niewielkim mieście słynącym ze szkoły policji, będzie mógł w spokoju żyć i prowadzić interes. Bardzo się jednak mylił. Nieustannie jest nękany przez wandali i złodziei.
ZNIECZULICA, KTÓRA NIE MIEŚCI SIĘ W GŁOWIE
Na ul. Nauczycielskiej, w otoczeniu bloków, znajduje się lokal z kebabem prowadzony przez pochodzącego z Egiptu Faddama Ghonima. Mężczyzna wraz z żoną i czwórką dzieci sprowadził się do Szczytna półtora roku temu. Rodzina przyjechała tu z Łomży, skąd pochodzi żona pana Faddama. - Myśleliśmy, że w małym miasteczku, na dodatek słynącym ze szkoły policyjnej, będzie spokojnie – tłumaczy decyzję o zamieszkaniu w Szczytnie właściciel lokalu. Niestety, rzeczywistość okazała się bardzo daleka od jego oczekiwań. W ciągu krótkiego czasu, Egipcjanin już kilka razy padł ofiarą wandali i złodziei. Niedawno na klatce schodowej bloku przy ul. Solidarności, w którym mieszka rodzina, ktoś podpalił należący do niej dziecięcy wózek, hulajnogę i deskorolkę. Z kolei w lokalu doszło do włamania. Sprawca lub sprawcy uszkodzili drzwi i ukradli pieniądze z kasy.
Ostatnie bulwersujące zdarzenie miało miejsce we wtorek 27 sierpnia rano. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEBEZPIECZNE OSIEDLE
Dzięki nagraniu z monitoringu, które zarejestrowało podpalenie, następnego dnia sprawcy zostali zatrzymani przez policję. Okazali się nimi mieszkańcy Szczytna, 40-latek oraz jego o rok starszy kolega. - Obaj przyznali się do zniszczenia mienia. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 5 – informuje asp. szt. Anna Walerzak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie.
Egipcjanin nie kryje, że coraz bardziej obawia się o bezpieczeństwo swoich bliskich. Zauważa, że na osiedlu, na którym prowadzi lokal, nieustannie dochodzi do groźnych sytuacji. - Widuję młodzież z narkotykami, nikt na to nie reaguje – dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Dziwi się, że rodzice nie mają nad swoimi dziećmi żadnej kontroli, a przejawy demoralizacji obserwuje każdego dnia. Ani pan Faddam, ani jego żona Emilia nie podejrzewają, że to, co ich spotyka ma podtekst rasistowski. - Do podpalenia wózka doszło przecież także tej samej nocy w zupełnie innym miejscu miasta. Nikt nigdy otwarcie nie wyrażał wobec nas rasistowskich zachowań – mówi kobieta. Małżonkowie uważają, że Szczytno to po prostu niebezpieczne miasto. - Gdzie tu jest policja? Widuję ich czasem w parku, jak przejadą się po alejkach i nic poza tym. Powinno być więcej pieszych patroli – uważa pani Emilia. Jej zdaniem w sprawie spalonych parasoli do odpowiedzialności powinni być pociągnięci także młodzi mężczyźni, którzy biernie się temu przyglądali.
Małżonkowie przyznają, że rozważają wyjazd, bo nie chcą narażać swoich dzieci. - Decyzja jeszcze nie zapadła, ale bierzemy to pod uwagę – mówi pani Emilia. - Szczytno, poza ładnymi krajobrazami, nie ma nic do zaoferowania. Przestępczość i wandalizm są tu niesamowite – podsumowuje kobieta.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
