Z końcem września zarządzana przez spółkę komunalną kotłownia przestanie dostarczać ciepło mieszkańcom osiedla na ul. Leśnej w Jedwabnie. Część tamtejszych wspólnot już dawno zdecydowała się przejść na inne źródła ogrzewania, w tym gazowe. Tymczasem, z powodu przeciągających się procedur, nie wiadomo, czy do jesieni uda się wykonać przyłącza. - Nie zgadzamy się na odłączenie kotłowni, dopóki nie zostanie do nas doprowadzony gaz – mówi jedna z mieszkanek, Regina Gromek.
POŻEGNANIE Z WĘGLEM
Czy mieszkańcy osiedla na ul. Leśnej w Jedwabnie jesienią będą marznąć? Wielu z nich bardzo się tego obawia. Z końcem września, wskutek wygaśnicia umowy, ciepło do ich mieszkań przestanie dostarczać kotłownia zarządzana przez spółkę komunalną. Powodem są też m.in. horrendalnie wysokie koszty węgla oraz trudności w jego zakupie. Proces odchodzenia od ogrzewania węglowego w Jedwabnie zaczął się jednak już wcześniej. Rok temu z użytku wyłączono kotłownię na ul. Warmińskiej. Mieszkańcy, wiedząc o planach spółki, od dawna szukają innych źródeł ciepła. Alternatywą dla węgla miał być gaz. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CZY ZDĄŻĄ Z PRZYŁĄCZAMI?
To nie jedyny problem. Mieszkańcy, którzy zdecydowali się na ogrzewanie gazowe, co prawda podpisali już umowy ze spółką gazowniczą i otrzymali warunki przyłączenia, ale ta poinformowała ich, że nastąpi to dopiero w … grudniu. - To za długo. Cały czas rozmawiamy ze spółką, dzięki czemu udało się od niej uzyskać deklarację, że wykona przyłącza do października – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. Przyznaje, że budzi to obawy mieszkańców, bo terminy są napięte i nie ma pewności, czy nie nastąpią opóźnienia. To oznaczałoby, że jesienią, kiedy przyjdą pierwsze chłody, ludzie zostaną odcięci od ciepła.
CIEPŁOWNICZY ROZGARDIASZ
Mieszkający na osiedlu były radny Szczepan Worobiej przyznaje, że w sprawie ogrzewania panuje rozgardiasz. On wraz z sąsiadem zdecydował się przejść na gaz, z kolei połowa bloku zamierza się ogrzewać prądem. Jego zdaniem zamieszania udałoby się uniknąć, gdyby gmina przychyliła się do proponowanego przez niego przed laty rozwiązania. - Byłem zwolennikiem przerobienia kotłowni węglowej na gazową tak, aby zasilała ona wszystkie bloki – wspomina Worobiej, choć podkreśla przy tym zaangażowanie władz gminy w rozwiązanie problemu. - Wiem, że wójt mobilizuje spółkę gazownictwa, żeby wykonała przyłącza jak najszybciej – mówi.
NAJPIERW ZRÓBCIE GAZ, A POTEM WYŁĄCZCIE KOTŁOWNIĘ
Z kolei wspólnota, do której należy inna była radna Regina Gromek, zdecydowała się na zainstalowanie pomp ciepła. - Początkowo braliśmy pod uwagę gaz, ale kiedy zaczęły się z nim problemy, uznaliśmy, że pompy ciepła są lepszym i pewniejszym rozwiązaniem – mówi pani Regina. Mieszkańcy kilka dni temu podpisali już umowę z wykonawcą, ale i w tym przypadku nie wiadomo, czy uda się zakończyć formalności przed nadejściem jesiennych chłodów. Trzeba bowiem wykonać jeszcze m.in. badania geologiczne. - Może się zdarzyć, że nie spełnimy warunków, a wtedy będziemy musieli przejść na gaz – mówi pani Regina. Jej zdaniem decyzja o wyłączeniu kotłowni z końcem września jest niedopuszczalna. - Nie zgadzamy się na odłączenie kotłowni, dopóki nie będziemy mieć pewności, że zostaniemy podłączeni do gazu – nie kryje irytacji mieszkanka. Jej zdaniem może dojść do sytuacji, że mieszkańcy, aby zapewnić sobie ciepło, zostaną zmuszeni do szukania tymczasowych rozwiązań, takich jak choćby kupno grzejników elektrycznych. - Taka tymczasowość oznaczałaby duże koszty, a przecież wydatek powinien być na lata. Co potem będą robić z tymi grzejnikami? - zastanawia się. Według niej, najbardziej całą tę sytuację przeżywają osoby starsze, które i tak już zostały zmuszone do kosztownych inwestycji i przeróbek instalacji w mieszkaniach. - Seniorzy są przerażeni, że zostaną bez ciepła. Tak nie traktuje się ludzi po 36 latach uczciwego płacenia za czynsz – przekonuje Regina Gromek.
Co na to wójt Ambroziak? - Jeśli terminy ustalone z gazownią nie zostaną dotrzymane, nie zostawimy mieszkańców bez ogrzewania i ciepłej wody – deklaruje.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
