Sytuacja finansowa gminy Pasym jest dramatyczna. Samorząd balansuje na granicy 60% zadłużenia, co może grozić wprowadzeniem komisarza. Tymczasem konserwator zabytków domaga się od władz miasta całkowitej renowacji XIX-wiecznej kaplicy cmentarnej, co kosztowałoby nawet kilkaset tysięcy złotych. Na nic zdało się odwołanie do ministerstwa kultury. Gmina, chcąc nie chcąc, musi więc wygospodarować środki choćby tylko na zabezpieczenie niszczejącego obiektu.

Ból głowy z zabytkami

W OPŁAKANYM STANIE

Dla wielu miast i miasteczek duża liczba zabytkowych budowli to powód do chluby i magnes przyciągający turystów. W Pasymiu mogłoby być podobnie. Założony jeszcze w średniowieczu gród słynie w powiecie z wartościowych historycznie obiektów. Niestety, stan wielu z nich jest opłakany. Nic dziwnego, że niepokoi to wojewódzkiego konserwatora zabytków. Niedawno wydał on decyzję wzywającą władze miasta do pełnej renowacji pochodzącej z połowy XIX wieku kaplicy grobowej rodziny Rutkowskich. Klasycystyczny obiekt znajduje się na najstarszym w Pasymiu cmentarzu ewangelickim usytuowanym za dawnym młynem, obok drogi na Dźwierzuty. Dziś trudno już się zorientować, że to miejsce spoczynku dawnych mieszkańców miasta. Nekropolia została założona jeszcze w XVIII w. Spoczywają tu m.in. trzej burmistrzowie Pasymia. Cmentarz od lat jest bardzo zapuszczony. Nie ma ogrodzenia, tylko gdzieniegdzie pozostały jeszcze kute elementy nagrobków. Nietrudno tu znaleźć ślady po alkoholowych biesiadach, a latem ledwo można się przedrzeć przez gąszcz chaszczów. Najbardziej charakterystycznym cmentarnym obiektem jest właśnie kaplica grobowa. Przez lata popadła ona w całkowitą ruinę. Nie ma okien ani drzwi, a w miejscu, gdzie znajdowały się trumny zionie dziura. Do tego kaplica została upstrzona rozmaitymi napisami przez miejscowych wandali, można też zauważyć liczne ubytki cegieł w ścianach.

NIEUBŁAGANE MINISTERSTWO

Z decyzją konserwatora wzywającą do renowacji obiektu nie zgadzają się władze Pasymia. Odwołały się od niej do ministerstwa kultury, tłumacząc się trudną sytuacją finansową, ale niewiele to dało.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Ministerstwo podtrzymało decyzję konserwatora, uchylając tylko jej część dotyczącą nadzoru budowlanego – mówi Wiesław Szubka, kierownik referatu rozwoju gminy. - Podczas niedawnej sesji informowałem radnych, że niestety trzeba będzie znaleźć pieniądze przynajmniej na opracowanie jakiegoś programu ochrony tego zabytku – dodaje. Ministerstwo kultury w swojej odpowiedzi uznało, że „względy techniczne i ekonomiczne nie mogą być przesłanką do niewykonania decyzji”. Według szacunków kierownika, pełna renowacja kaplicy kosztowałaby bardzo dużo.

- Nie robiliśmy żadnego kosztorysu, ale w grę wchodziłoby pewnie kilkaset tysięcy złotych – mówi Szubka. Władze Pasymia zamierzają też ubiegać się o przesunięcie terminów wyznaczonych im przez konserwatora. Na razie planują jedynie tymczasowo zabezpieczyć obiekt tak, aby nie miały do niego dostępu osoby postronne. Obecnie jednak i na to nie ma środków w budżecie Pasymia.

NIE TYLKO KAPLICA

Podobne problemy jak z kaplicą, samorząd ma z zabytkową wieżą ciśnień znajdującą się na ul. Pocztowej. Również i w tym przypadku konserwator nakazał ją zabezpieczyć i konserwować. Dał na to władzom miasta czas do 2014 roku. Do tego jeszcze zobowiązał je do zadbania o otaczający wieżę park, również wpisany do rejestru zabytków.

- Dopóki wieża była eksploatowana, naprawiał ją zakład gospodarki komunalnej. Teraz jego pracownicy też to robią, ale jak nie ma tam nikogo na co dzień, to obiekt zaczyna niszczeć – tłumaczy Szubka.

Ustawa o ochronie zabytków z 2003 r. mówi, że ich właściciele są zobowiązani do zabezpieczenia takich obiektów wraz z otoczeniem i utrzymania w jak najlepszym stanie. W przypadku niewywiązywania się z tego obowiązku grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}