BRAMY NEKROPOLII

Spod cmentarnej bramy od strony ul. Śląskiej znikł wreszcie szpetny stragan ze zniczami. Niestety, nie ze wszystkim. Za niedużymi jałowcami krzewiącymi się nieopodal, widać jego resztki – jakieś drewniane elementy i skrzynki.

Bramy nekropolii Całkowicie za to usunięto mocno sfatygowaną planszę z planem miasta, choć pozostała tablica ogłoszeniowa z papierowymi strzępkami wywieszek powiewającymi na wietrze. Dzięki temu, że ktoś na te strzępki nakleił nowe ogłoszenia, teraz tablica wygląda jako tako. Patrząc jednak z szerszej perspektywy na wejście od strony ul. Śląskiej, zauważamy, że pozostawia ono wiele do życzenia, a przecież jest to brama główna. Jakiś czas temu coś tam przy niej nawet majstrowano, położono nowe płytki brukowe, ale tylko na ograniczonym odcinku. Dalej nawierzchnia ścieżki jest asfaltowa, ale z nieprzyjemnym progiem i miejscami mocno już zwietrzała. Z kolei obok niej widać luźne płytki brukowe – zawalidrogi. Należałoby to miejsce bardziej ucywilizować, tzn. urządzić tak, by prezentowało się tak, jak wejście na nekropolię wyglądać powinno.

 

POŻĄDANY PARKING

Między ul. Mrongowisza, a ogrodzeniem okalającym nową część cmentarza, ciągnie się dość długi pas w zasadzie niezagospodarowanej ziemi. Na nim widzimy w miarę przyzwoite stoisko ze zniczami oraz kwiatami, a także parkujące obok samochody. Jak nam wyjaśnia ratusz, nad tym pasem biegnie linia energetyczna, więc nie można było go włączyć w obszar cmentarza. Cóż, wydaje się, że jest to świetne miejsce na urządzenie tu właśnie parkingu samochodowego z prawdziwego zdarzenia i miejscem na stragany ze zniczami. Te, które ulokowały się przy ul. Reja, blokują bowiem w znacznym stopniu tamtejszy plac postojowy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

 

MIEJSKA FAUNA - BOĆKI

W głębi, miejmy nadzieję, chwilowo niezagospodarowanego pasa ziemi przy cmentarzu zauważamy bocianie gniazdo, a w nim dwa dorodne ptaki. Boćki o tyle zasługują na uwagę, że są obecnie jedynymi, które  urządziły sobie gniazdo na terenie naszego miasta. - Są tu już od dziesięciu lat – mówi nam pan Bogdan, wieloletni pracownik firmy, która od przeszło dekady działa w pobliżu cmentarza. Dodaje, że boćki goszczą w gnieździe rok w rok i nie zdarzyło się, aby pozostawało one w sezonie puste.  
Jak się zaraz okaże, nie są one jedyni przedstawicielami miejskiej fauny.

ŻMIJE I JESZCZE KLESZCZE

Niedaleko za cmentarzem miała być urządzona nowa baza ZKM. Ratusz zapowiadał przeprowadzkę na ul. Mrongowiusza jeszcze przed końcem 2015 r. Z kolei dotychczasowa działka na ul. Kościuszki mała być przygotowana do sprzedaży. Z powodu jej atrakcyjnego położenia miasto pewnie spodziewało się niemałych pieniędzy, ale jak miejskie autobusy parkowały naprzeciw starej siedziby strażaków, tak parkują nadal, a na ul. Mrongowiusza nie widać żadnego ruchu. Docelowa dla ZKM działka pozostaje pusta, widać tam tylko garaże z otwartymi szeroko drzwiami -  odbywa się wiosenne wietrzenie tych pomieszczeń?
Z kolei tuż obok pustego placu od pół roku funkcjonuje firma budowlana, która przeniosła się z ul. Łomżyńskiej. Teraz  uwaga, bo wiedzie do niej z pozoru zwykła brama, co pokazuje kolejne zdjęcie. Kiedy jednak przypatrzymy się jej dokładnie, zauważymy wiszącą na niej żółtą tabliczkę.
Ostrzega ona przed... żmijami i kleszczami.
Jak przyznają pracownicy wspomnianej wcześniej firmy, gdy się tutaj wprowadzali, teren porastała wysoka trawa i krzaki. Możliwe, że wśród nich pełzały żmije i szykowały się do skoku na człowieka liczne kleszcze, bo warunki ku temu były tu idealne.
No tak, ale dziwi, jak w takich warunkach funkcjonował wcześniejszy właściciel działki.  Zamiast wykosić trawę i usunąć krzaki, doprowadził do jej zarośnięcia, a gdy pojawiły się tutaj gady i kleszcze ograniczył się do wywieszenia ostrzegawczej tabliczki?

 

 

 

ZAPUSZCZONE DZIAŁKI

Kiedy w jednych miejscach zaniedbane działki przywracane są do stanu użytkowania, w innych dzieje się odwrotnie. Nieopodal opisywanego miejsca, ale już przy ul. Śląskiej, ciągnie się spory, niezagospodarowany teren, którego część zajmują ogródki działkowe.  Niestety, sprawiają one wrażenie opuszczonych i od lat już nieuprawianych. Domki podobnie, stoją opustoszałe, a pośród nich wypatrzyliśmy taki, który gęsto porosły pnącza aż po sam dach, łącznie z drzwiami, że nie sposób obecnie wejść do środka.
Gdzie indziej domki rozpadły się całkowicie i tylko pozostały po nich fundamenty. Obok gruzowiska napotykamy na elementy niegdysiejszego wyposażenia domku – stare, rozpadające się tapczany, fotele oraz góry innych, drobniejszych śmieci. Przy czym wszystko to wala się nie gdzieś z dala od terenów miejskich, a tuż pod blokami mieszkalnymi stojącymi przy ul. Ślaskiej. Zaznaczony białym otokiem kryjący się za chaszczami budynek to blok nr 12. Niektóre skrawki ziemi wyglądają na nadal uprawiane, ale jest ich bardzo niewiele. W dodatku ich otoczenie to gromady najrozmaitszych odpadków oraz rozpadające się tzw. foliaki, czyli inspekty domowej roboty. Całość sprawia przynębiające wrażenie i wydaje się, że na razie nie widać szans na zaprowadzenie ładu na tym terenie. Rzecz w tym, że poszczególne działki się przeplatają – obok prywatnych gruntów ciągną się miejskie, a w dodatku ich kształt, głównie kiszkowaty, powoduje, że nikt nie chce ich nabyć. Po prostu nie nadają  się pod zabudowę, choć poprowadzono tu sieć wodociągową i gazową. Dodajmy jeszcze, że  jesienią wiceburmistrz zapowiadał uporządkowanie tych smętnych okolic, ale co z tego wyszło, każdy może zobaczyć.{/akeebasubs}