Mam sygnały, że relacje pomiędzy przedsiębiorcami a miastem są niekoniecznie takie, jakie powinny być – mówi przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Łachacz. Poprawie stosunków na linii samorząd – biznesmeni mogłoby służyć utworzenie punktu obsługi inwestora, w którym osoby chcące ulokować swoją firmę w Szczytnie otrzymałyby kompleksowe wsparcie. Burmistrz Mańkowski nie widzi jednak takiej potrzeby.

Burmistrz dopieści przedsiębiorców
- Zapewniam, że jeśli znajdzie się inwestor, to nie wypuścimy go z ratusza, dopóki nie zostanie zaspokojony do samego końca – odpowiada na obawy przewodniczącego Tomasza Łachacza (z lewej) i innych radnych burmistrz Krzysztof Mańkowski

BRAK KLIMATU

Czy Szczytno jest miastem przyjaznym inwestorom? Z sygnałów docierających do grupy miejskich radnych wynika, że niekoniecznie. Świadczyć o tym może sytuacja z poprzedniej kadencji, o której na forum komisji promocji i rozwoju gospodarczego opowiadał niedawno radny Rafał Kiersikowski. - Przyjechał do nas biznesmen znajdujący się w czołówce listy najbogatszych Polaków, ale nikt z przedstawicieli ówczesnych władz się z nim nie spotkał. Wiceburmistrz grał w tym czasie w koszykówkę, a pani burmistrz zajmowała się czymś innym – relacjonował radny, dodając, że wizyta przedsiębiorcy skończyła się na pobraniu materiałów promocyjnych w biurze obsługi interesanta.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zdaniem Kiersikowskiego zdarzenie to nie najlepiej świadczy o panującym w mieście klimacie dla potencjalnych inwestorów. Podobne sygnały, także z lokalnego środowiska, płyną do przewodniczącego rady Tomasza Łachacza. - Te relacje niekoniecznie są takie, jakie powinny być. Chodzi o klimat. Dotyczy to zarówno lokalnych przedsiębiorców, jak i biznesmenów, którzy sondują możliwości inwestowania w naszym mieście – mówił Łachacz. - Czasami liczy się pierwszy kontakt - dodawał.

Poprawie relacji między miastem a przedsiębiorcami, zdaniem radnych, mogłoby służyć utworzenie punktu obsługi inwestora. - Tam taka osoba zostałaby obsłużona od A do Z, bez odsyłania od wydziału do wydziału – tłumaczy Rafał Kiersikowski. Jako przykład podaje Biskupiec, gdzie taki punkt z powodzeniem już funkcjonuje.

NIE WYPUŚCIMY, AŻ NIE ZASPOKOIMY

Burmistrz Krzysztof Mańkowski do propozycji podchodzi sceptycznie. Jego zdaniem w Szczytnie tworzenie takiej komórki nie ma większego sensu. - To, że jak przyjeżdżał przedsiębiorca, wiceburmistrz grał w koszykówkę czy palanta, a pani burmistrz nie miała czasu, było kiedyś. Ja dopieszczam wszystkich inwestorów – zapewnia. Dodaje, że zainteresowanych inwestowaniem w Szczytnie biznesmenów przyjmuje osobiście i wtedy, sondując ich potrzeby, wzywa pracowników poszczególnych wydziałów, aby pomóc w załatwieniu formalności. - Jedna osoba w punkcie obsługi nie może przecież znać się na wszystkim. Od tego są wydziały – przekonuje Mańkowski. - Jak będzie potrzeba, to urzędnik jest do dyspozycji do godziny 24.00. Zapewniam, że jeśli znajdzie się inwestor, to nie wypuścimy go z ratusza, dopóki nie zostanie zaspokojony do samego końca – deklaruje burmistrz.

(ew){/akeebasubs}