Burmistrz Krzysztof Mańkowski niedawno groził krytycznym wobec siebie radnym procesami sądowymi. Teraz najwyraźniej obrał wobec nich inną taktykę. Uznał, że nie będzie odpowiadał na zadawane przez nich podczas obrad komisji pytania.

Burmistrz nie raczył odpowiadać
Burmistrz Krzysztof Mańkowski nie chciał odpowiadać na pytania radnych

We wtorek obradowała komisja oświaty Rady Miejskiej. W porządku posiedzenia znalazły się punkty dotyczące podsumowania tegorocznych imprez w ramach „Letniego grania” oraz składanie przez radnych wniosków do budżetu. Przeważały postulaty związane z poprawą stanu infrastruktury drogowej w mieście, ale nie tylko. Radni Teresa Moczydłowska i Tomasz Łachacz wrócili do tematu wyprowadzenia samochodów z pl. Juranda. - Powinniśmy pomyśleć nad koncepcją jak go wykorzystać w inny niż dotychczas sposób – postulował przewodniczący rady. Poruszył też problem z parkowaniem przy Szkole Podstawowej nr 6. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W godzinach rannych, kiedy rodzice przywożą dzieci na lekcje, dochodzi tam do dantejskich scen. Dlatego, zdaniem Łachacza, miasto powinno wrócić do powstałej jeszcze w poprzedniej kadencji koncepcji budowy drogi z parkingiem od strony ul. Lanca, łączącej się z ul. Lemańską. Burmistrz Mańkowski do tych zagadnień w żaden sposób się jednak nie odniósł, mimo że wyprowadzenie ruchu z pl. Juranda było jedną z jego sztandarowych obietnic wyborczych.

Następnie przyszedł czas na punkt „sprawy różne”, w którym radni zwyczajowo zadają włodarzowi pytania czy proszą o wyjaśnienie nurtujących ich kwestii. Wydawało się, że tak będzie i teraz. Najwięcej pytań i próśb do Mańkowskiego miała radna Anna Rybińska. Domagała się m.in. zabezpieczenia w budżecie środków na modernizację oczyszczalni ścieków oraz rozwiązania problemu wadliwie działającej kanalizacji deszczowej na ul. Władysława IV. Pytała również o sprawę zatrudnienia na stanowisku naczelnika Wydziału Promocji i Rozwoju Gospodarczego Katarzyny Furczak, siostry radnego Karola Furczaka. Dociekała też, jak odbywają się zajęcia lekkoatletyczne w szkole sportowej w sytuacji, gdy dyrekcja ZS nr 3 odmówiła udostępnienia swojej bazy.

Burmistrz Mańkowski uznał jednak, że na żadne z zadanych w tym punkcie pytań nie będzie odpowiadał. W tej sytuacji prowadzący obrady komisji Mariusz Pardo zakończył posiedzenie, mimo protestów radnych opozycji. Nie kryli oni, że zachowanie włodarza wprawiło ich w osłupienie. Radna Rybińska, która zasiada w Radzie Miejskiej ponad 20 lat przyznaje, że z czymś takim spotkała się po raz pierwszy. Z kolei Teresa Moczydłowska miała pretensje do prowadzącego komisję oraz przewodniczącego rady Tomasza Łachacza, że nie zareagowali. Ci tłumaczyli, że nie mogą burmistrza do niczego zmusić. - To jest właśnie kultura tego urzędu. W ten sposób pan burmistrz traktuje społeczeństwo – komentowała Moczydłowska. W rozmowie z „Kurkiem” przypomniała swoje słowa z sesji absolutoryjnej, kiedy to zarzuciła Mańkowskiemu brak klasy. - Swoim dzisiejszym zachowaniem tylko to potwierdził – kwituje radna.

(ew){/akeebasubs}