Łodzie żeglowne i elektryczne, sauny, balia ogrodowa, piece do przygotowywania dań, zmywarka, czy ekspresy do kawy – takie m.in. zakupy znalazły się na liście przedsięwzięć szczycieńskich przedsiębiorców, którzy otrzymali już, bądź otrzymają wsparcie z Krajowego Planu Odbudowy dla branży hotelarsko-gastronomicznej.
Ogromną burzę wywołał podział środków z Krajowego Planu Odbudowy na wsparcie sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw z branż, które najbardziej ucierpiały w pandemii COVID-19. O środki z puli 1,2 mld zł mogli się ubiegać przedsiębiorcy, którzy zanotowali spadek obrotów liczony rok do roku o co najmniej 30% oraz tacy, których działalność w sektorach hotelarstwa i gastronomii (HoReCa) jest główną działalnością gospodarczą. Nabór wniosków odbył się w okresie maj-czerwiec 2024 r. Wtedy okazało się, że jest więcej pieniędzy niż chętnych. Ogłoszono więc drugą turę naboru w okresie lipiec-październik 2024 i poluzowano jego kryteria. Obniżono wymagany spadek obrotu do minimum 20%, a także uznano, że działalność w sektorze HoReCa nie musi być główną u składającego wniosek przedsiębiorcy.
W ubiegłym tygodniu na stronie rządowej udostępniono mapę, na której wyszczególniono firmy, których wnioski o dotacje ze środków KPO oceniono pozytywnie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W gronie ponad 3 tysięcy beneficjentów z branży HoRe Ca, którym przyznano wsparcie z KPO znalazło się pięcioro przedsiębiorców z powiatu szczycieńskiego. Ciekawi byliśmy na co mają zamiar przeznaczyć pozyskane środki i co sądzą o całym tym zamieszaniu wokół KPO.
ZLIKWIDOWAŁA BARIERY ARCHITEKTONICZNE
Projekt Przedsiębiorstwa Turystyczno-Usługowego „Mazur Pol” dotyczył modernizacji ośrodka wypoczynkowego w Dolomitach. - Wymieniłam całą sieć wodociągową, bo rury były już bardzo stare. Odnowiłam wszystkie łazienki, wymieniłam wszystkie meble i okna – wylicza Wanda Kwiatkowska, właścicielka ośrodka. Wpisując się w założoną w programie dywersyfikację, przystosowała obiekt dla osób niepełnosprawnych, likwidując w nim bariery architektoniczne i wykładając polbrukiem alejki pokryte do tej pory starymi płytami betonowymi.
W odróżnieniu od większości przedsiębiorców, cały proces uczestniczenia w programie ma już za sobą. - Wszystkie zaplanowane prace są wykonane i jestem z KPO już rozliczona. Pierwszy raz w życiu składaliśmy wniosek o dofinansowanie i je otrzymaliśmy - cieszy się właścicielka ośrodka, który prowadzi od 25 lat. Do pozyskanych 540 tys zł. dołożyła własne 60 tys. zł. Napisanie projektu zleciła specjalizującej się w tym firmie.
ZAKUPI ŁODZIE ELEKTRYCZNE
Mobilna Scena ze Szczytna zajmuje się głównie organizacją imprez, spotkań, konferencji i kongresów, W zakresie swoich działań wpisuje się też w działalność turystyczną, którą również obejmuje HoReCA. Z tego też powodu swój projekt dywersyfikacyjny Mobilna Scena oparła na wynajmie łodzi elektrycznych, które wcześniej za pozyskane pieniądze z KPO zamierza zakupić. Gdzie będą stacjonować? - Będziemy chcieli współpracować z lokalnymi podmiotami i samorządami, bo nie mamy przypisanego konkretnego miejsca, w którym mają one stacjonować – mówi Janusz Zakrzewski, szef Mobilnej Sceny. Umowę na dofinansowanie ma już podpisaną, ale żadnych zakupów jeszcze nie poczynił.
Zakrzewski ma spore zastrzeżenia do przyjętych w KPO kryteriów. - Lepszą dla mnie pomocą byłaby możliwość wymiany środków transportowych i zakup dwóch czy trzech busów do wożenia sprzętu. W razie pandemii mógłbym przebranżowić firmę na transportową, bo przecież o dywersyfikację chodziło w tym programie. Niestety na to nam nie pozwolono. W tej sytuacji najprostszym sposobom na uzyskanie wsparcia okazało się zainwestowanie w łódki – tłumaczy przedsiębiorca. Zauważa też, że tak jak przy każdym innym przedsięwzięciu, przy którym rozdzielane są pieniądze, także i tu jest pewien margines ludzi, którzy mocno kombinują, a cień pada na wszystkich.
ROZSZERZY DZIAŁALNOŚĆ O CATERING
Zwiększenie konkurencyjności restauracji Dekada Club poprzez wdrożenie usługi cateringu – to kolejny projekt z naszego powiatu, który uzyskał dofinansowanie z KPO. - Zakupiliśmy już sprzęt do cateringu i czekamy na drugą transzę – mówi Mirosław Szydlik, właściciel obiektu w Dąbrowach, w którym organizowane są imprezy okolicznościowe, np. wesela, bankiety, stypy, walentynki, osiemnastki, ostatki. Zakupiony sprzęt to m.in. dwa piece do przygotowywania dań, zmywarka oraz ekspresy do kawy.
ROZBUDUJE CZĘŚĆ REKREACYJNĄ
- Większość zaplanowanych prac już wykonaliśmy i złożyliśmy wniosek o płatność – mówi Ewa Piórkowska, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego w Sasku Małym. Jej projekt przewiduje rewitalizację placu, na którym można będzie przeprowadzać specjalistyczne szkolenia przygotowujące do zawodów jeździeckich. Rozbudowana zostanie też część rekreacyjna gospodarstwa poprzez instalację nowoczesnej sauny zewnętrznej oraz balii zewnętrznej (ogrodowej). - Na te pieniądze czekałam od lat. Nie stać by mnie było na wybudowanie profesjonalnego placu do jazdy konnej – cieszy się pani Ewa. Podejrzewa jednak, że wobec powstałego zamieszania wokół KPO, na wypłatę unijnych środków jeszcze trochę poczeka.
PRZY PORCIE BĘDZIE CZARTEROWAĆ ŁODZIE
Zakup łodzi żeglownych i czarterowanie ich – to z kolei projekt Marka Michniewicza, właściciela Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Impuls” w Spychowie. Pod tym szyldem, oprócz medycznej, prowadzi także działalność turystyczną. - W PKD mam wpisaną działalność turystyczną i gastronomiczną, nie ma tu żadnego przestępstwa – zastrzega Michniewicz, dodając, że zakład medyczny może mieć hotel czy ośrodek szkoleniowy. Były p.o. dyrektora szpitala w Szczytnie jest właścicielem, jak sam podkreśla, kultowego ośrodka wypoczynkowego Guzianka w Rucianem Nidzie. Jest tu hotel na 150 miejsc i 27 domków, a do tego port jachtowy, przy którym cumuje 80 łodzi różnej wielkości. Właśnie z portem związany jest projekt Marka Michniewicza, na którego realizację podpisał miesiąc temu umowę. Teraz w jego ramach musi przeprowadzić przetarg na zakup łodzi żeglownych, na co ma otrzymać z KPO ponad 520 tys. zł. Te staną w jego porcie, a on będzie je czarterował. - Czarter to jeden z łatwiejszych i lepszych dochodów. Dlatego ludzie rzucili się na to – tłumaczy właściciel Guzianki. Dziś wynajmuje tylko rowery wodne i łodzie wiosłowe oraz miejsca w porcie dla łodzi i większych jednostek.
Czy tak dużej działalności potrzebne są mu jeszcze środki pomocowe z KPO?
- Tak – odpowiada właściciel Guzianki. - W czasie pandemii miałem spadek dochodów o 40% i dziś jestem tylko na leciutkim plusie. Branża turystyczna na Mazurach potrzebuje jeszcze 2-3 lata na to, żeby się na dobre podnieść po pandemii.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}

