Były wójt, a obecnie radny gminny Jerzy Fabisiak ma już dość życia w Świętajnie. Czarę goryczy przelało podpalenie mu samochodu, a potem wartego kilkaset tysięcy złotych kombajnu. O dokonanie tych czynów samorządowiec podejrzewa sąsiadów prowadzących nocny sklep z alkoholem. Ma też wiele żalu do policji, która jego zdaniem zaostrzyła sąsiedzki konflikt.
NIE CZUJĘ SIĘ TU BEZPIECZNIE
Jerzy Fabisiak to postać dobrze znana mieszkańcom Świętajna. Wydawać by się mogło, że były wójt, a obecnie radny z tą miejscowością związany jest na dobre i złe. Jednak ostatnio na serio zaczął rozważać opuszczenie gminy i osiedlenie się gdzieś indziej. - Noszę się z zamiarem opuszczenia tej gminy, bo nie czuję się już tu bezpiecznie – zapowiedział radny podczas niedawnego posiedzenia Rady Gminy. Skąd tak dramatyczne słowa? U podstaw leży sąsiedzki konflikt, który z czasem przybrał niepokojące rozmiary. Jak wspomina były wójt, wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy jego sąsiedzi z naprzeciwka otworzyli całodobowy sklep z alkoholem. – Wiadomo, z czym taka działalność się wiąże. Kiedy w okolicy pozamykane są już inne sklepy, wtedy tu podjeżdżają samochody, młodzi ludzie włączają muzykę, która nie pozwala spać – relacjonuje Jerzy Fabisiak. Po kilku incydentach z głośno zachowującymi się klientami sklepu, żona radnego poprosiła prowadzącą go sąsiadkę, aby zwróciła im uwagę. Ta jednak miała odmówić, a hałasy nie ustały.
POLICJA NAS WYDAŁA
W końcu cierpliwość małżonki pana Jerzego się wyczerpała i podczas kolejnej nocy, kiedy klienci sklepu zachowywali się głośno, zadzwoniła na policję.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PODPALENIE SAMOCHODU
Przez kilka miesięcy po procesie panował spokój. Jednak pewnego marcowego wieczoru ubiegłego roku na posesji państwa Fabisiaków doszło do dramatycznego wydarzenia. – Akurat byłem na podwórku, a żona szykowała w domu jedzenie dla psa. Nagle usłyszała głośne uderzenie. Ktoś wybił kamieniem szybę w moim samochodzie – opowiada były wójt. Sprawca polał łatwopalną substancją wnętrze pojazdu i podpalił, po czym uciekł. Na szczęście Jerzy Fabisiak, za pomocą gaśnicy wyjętej z drugiego auta, zdołał ugasić ogień. Na miejsce przyjechała policja, która zabezpieczyła ślady. W toku dochodzenia nie udało się jednak wykryć sprawcy. – Moja żona widziała jego sylwetkę, ale z powodu zapadającego zmroku i dżdżystej pogody nie była w stanie go zidentyfikować. Funkcjonariusze poradzili wówczas radnemu, aby zainstalował na swojej posesji monitoring. – Pomyślałem, że to dobry pomysł, bo przecież taka sytuacja może się powtórzyć – mówi. Montaż kamer, które swoim zasięgiem obejmują nie tylko posesję Fabisiaka, ale i podwórko jego sąsiadów, bardzo im się nie spodobał. – Zdziwiło mnie to, bo przecież jeśli się prowadzi legalne interesy, to nie powinno to nikomu przeszkadzać – przekonuje, dodając, że inna sąsiadka montaż monitoringu przyjęła z zadowoleniem. Po pewnym czasie byłego wójta odwiedzili policjanci, jak podejrzewa, w reakcji na zgłoszenie sąsiadów. Stwierdzili jednak, że wykorzystuje on kamery zgodnie z przepisami. W międzyczasie na tle sąsiedzkiego konfliktu dochodziło do kolejnych zadrażnień. A to ktoś doniósł na Fabisiaka, że jego pies chodzi samopas po ulicy, a to w jego gospodarstwie rolnym pojawiły się kontrole z inspekcji pracy i Urzędu Skarbowego.
KOMBAJN W OGNIU
Napięcie narastało aż do 30 listopada ubiegłego roku. – Po północy zadzwonił do mnie sąsiad z gospodarstwa pod Dźwierzutami z informacją, że pali się mój kombajn – relacjonuje Jerzy Fabisiak. Nie zwlekając, wsiadł w samochód i pojechał na miejsce zdarzenia. Kiedy tam dotarł okazało się, że maszyna warta ok. 350 tys. zł uległa poważnemu zniszczeniu. Ogień strawił całą elektronikę. – Rzeczoznawca orzekł, że koszt naprawy byłby wyższy niż wartość kombajnu – mówi radny.
Jednak tym razem udało mu się przechytrzyć sprawców podpalenia. Kamery były bowiem zainstalowane nie tylko na jego posesji w Świętajnie, ale i w gospodarstwie pod Dźwierzutami. Jedna z nich wisiała na wprost kombajnu i zarejestrowała podpalacza. Po wybiciu metalowym narzędziem szyby wszedł do środka, rozlał palną substancję, a następnie podpalił maszynę. Sam jednak podczas całej operacji pokaleczył się i poparzył. W zaparkowanym nieopodal samochodzie czekał na niego wspólnik, z którym planował uciec. Sprawcy mieli jednak pecha, bo auto zapadło się w grząskim gruncie. Próbując je wyciągnąć, podpalacz zostawił na nim ślady krwi. W międzyczasie, na widok płonącego kombajnu, zaczęli się zbiegać ludzie. Ich uwagę zwrócili mężczyźni mocujący się z samochodem. Sprawcy, bojąc się złapania, porzucili auto i uciekli w pola. Po trzech dniach zostali jednak zatrzymani. – Jednym z nich okazał się szwagier syna sąsiadów, a drugim jego kolega z więzienia – mówi Fabisiak. Sprawcy mieli powiedzieć śledczym, że działali na zlecenie sąsiada byłego wójta. O tym, że sąsiedzi mogą być zamieszani w przestępstwo świadczą również inne poszlaki, w tym to, że feralnej nocy policja zatrzymała w Dźwierzutach ich syna. Fabisiak nie ma wątpliwości, że ruszył on wtedy z pomocą sprawcom podpalenia, którzy uciekli w pola i tam się zgubili.
Jak informuje zastępca prokuratora rejonowego w Szczytnie Jowita Chyła – Radgowska, w tej sprawie trzy osoby mają postawione zarzuty zniszczenia mienia i podżegania do tego. Wśród nich jest sąsiad byłego wójta. - W tym miesiącu to postępowanie na pewno zostanie zakończone skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Rejo nowego w Szczytnie – mówi prokurator, dodając, że obecnie trwają czynności końcowe z udziałem podejrzanych.
NIKT NICZEGO NIE UDOWODNIŁ
Sąsiad Fabisiaka, z którym rozmawialiśmy zaprzecza, aby miał cokolwiek wspólnego z podpaleniami. Potwierdza jednak, że zostały mu postawione zarzuty, musiał wpłacić 5 tys. zł kaucji i dwa razy w tygodniu ma się meldować na szczycieńskiej komendzie. – Na razie nikt niczego mi nie udowodnił – zastrzega. Według niego cały konflikt spowodował Fabisiak, któremu od samego początku nie podobało się otwarcie całodobowego sklepu. Sąsiad i jego żona podejrzewają, że zachowanie byłego wójta może wynikać z zawiści. Szczególnie irytują ich kamery zamontowane przez Fabisiaka. – Nie czujemy się swobodnie kiedy odwiedza nas ktoś z rodziny albo znajomych. Mamy poczucie, że jesteśmy cały czas pod obserwacją – mówi żona mężczyzny. – On robi wszystko, żeby odstraszyć nam klientów – dodaje jej małżonek. Oboje są zdania, że Fabisiak, dzięki swoim znajomościom, od dawna próbuje im zaszkodzić i doprowadzić do zamknięcia interesu. Świadczyć o tym ma choćby to, że jakiś czas temu urzędniczka z gminy usiłowała wymóc na nich ograniczenie otwarcia sklepu do godziny 22.00. – Powiedziała mi wtedy wiele przykrych rzeczy, w tym to, że prowadzę legalną melinę – żali się żona sąsiada.
ZOSTAĆ, CZY SIĘ WYPROWADZIĆ?
Były wójt przyznaje, że ma dużo żalu do policji. – Jej działanie stało się przyczyną moich nieszczęść – uważa. – Zostałem ukarany za współpracę, do której ostatnio na sesji rady namawiał nas pan komendant – dodaje.
Zwierza się, że po tym, co go spotkało, życie w Świętajnie stało się dla niego bardzo trudne i dlatego rozważa wyprowadzkę z gminy. – Zacząłem się bać o bezpieczeństwo moich bliskich. Kto wie, do jeszcze mogą się posunąć ci ludzie – mówi. Zdradza, że wraz z małżonką zaczęli się już nawet rozglądać za nowym miejscem do osiedlenia. Z drugiej strony przyznaje, że mogłoby to być odczytane jako ucieczka, a tego by nie chciał. Do pozostania w Świętajnie nakłania go żona. - Powiedziała mi: „my ten dom budowaliśmy, tu rodziły się nasz e dzieci. Ja stąd nie pójdę” . Jak będzie, pokaże czas.
Ewa Kułakowska
NIE SPOTKAŁEM Z PODOBNĄ SYTUACJĄ
Podczas spotkań z mieszkańcami powiatu zarówno pan, jak i inni funkcjonariusze komendy policji w Szczytnie zachęcacie ich do przekazywania sygnałów o niepokojących zdarzeniach czy sytuacjach. Niektórzy z tych, którzy was posłuchali i tak uczynili teraz żałują, bo okazuje się, że policja podała sprawcom ich dane. Dlaczego nie chronicie anonimowości zgłaszaj ących?
- W większości sytuacji, jeżeli życzą oni sobie zachować anonimowość, to jej dochowujemy. Tak jest np. wtedy, gdy zgłoszenie dotyczy kierowcy, którego zachowanie wskazuje na spożycie alkoholu. Inaczej jednak postępujemy po otrzymaniu sygnału, że jeden z sąsiadów odtwarza głośno muzykę i zakłóca spokój innym. W takiej sytuacji interweniujący policjanci muszą poinformować osobę, wobec której podejmują interwencję na czyje wezwanie to czynią.
- Czy zgłaszający jest o tym uprzedzany?
- Przed każdą taką naszą interwencją informujemy go, że jest to wykroczenie skutkowe i że jego dane zostaną ujawnione. Zaznaczamy też, że będzie musiał złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia, a w sądzie wystąpi w charakterze pokrzywdzonego bądź świadka tego zdarzenia.
- Przykład byłego wójta gminy Świętajno Jerzego Fabisiaka pokazuje, że wydawałoby się prozaiczne zgłoszenie może doprowadzić do dramatycznych konsekwencji. Podpalono mu najpierw samochód, a potem kombajn.
- W mojej ponad 26-letniej pracy w policji nie spotkałem się ani razu z podobną sytuacją.
W sprawie zniszczenia sprzętu Pana Fabisiaka, w chwili obecnej w dalszym ciągu prowadzone jest postępowania przygotowawcze. Nie mogę jeszcze ujawnić podłoża zniszczenia jego mienia, z uwagi na tajemnicę śledztwa. Informacji szczegółowych może udzielić jedynie Prokuratura Rejonowa w Szczytnie.
Rozmawiał: Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
