Z drogi prowadzącej do kościoła w Jedwabnie zniknęły betonowe elementy ustawione tam zimą przez byłego wójta Włodzimierza Budnego. Ich usunięcie nakazał obecny włodarz Sławomir Ambroziak po tym, jak na zlecenie gminy geodeta dokonał nowego ustanowienia granicy działek. W wyniku przeprowadzonych czynności okazało się, że przeszkody znajdują się na posesji gminy, a nie ekswójta.

ZNIKNIĘCIE BETONU
Przypomnijmy, że betonowe elementy ogrodzone taśmą ostrzegawczą pojawiły się na drodze wiodącej do kościoła w Jedwabnie zimą. Dla mieszkańców udających się na msze lub na pobliski cmentarz stanowiły poważne utrudnienie, bo jeszcze bardziej zwężały i tak już wąski trakt. Z tego powodu pogrzebowe karawany oraz samochody wywożące cmentarne śmieci miały problem z wjazdem. Okazało się, że betonowe elementy położył na drodze nie kto inny jak były wójt gminy Jedwabno Włodzimierz Budny.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nieoczekiwanie tuż przed Bożym Ciałem przeszkoda ustawiona przez ekswójta zniknęła. Nie jest to jednak wynik kompromisu, ale działań, które podjęła gmina. Jak tłumaczy wójt Sławomir Ambroziak początkowo nie było pewności co do tego, czy betonowe elementy znajdują się faktycznie na działce Budnego czy też na terenie gminnym. – W związku z tym zleciliśmy geodecie przeprowadzenie rozgraniczenia – tłumaczy Ambroziak. Cała procedura trwała dwa miesiące i, jak zapewnia wójt, powiadomiony o niej został zarówno Budny, jak i sąsiadująca ze sporną posesją parafia. Na początku kwietnia odbyło się oficjalne spotkanie stron, podczas którego została wskazana granica. – Okazało się, że betony znajdują się na działce gminnej stanowiącej fragment drogi publicznej – informuje włodarz. Dodaje, że Budny, pomimo wezwania do usunięcia przeszkód, nie uczynił tego. – Ponieważ nie zabrał ich dobrowolnie, my to uczyniliśmy. Przykro, że stało się to w takich okolicznościach, ale pan Budny nie dał nam wyboru – mówi Ambroziak, zapewniając, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
TO CHAMSTWO I WIOCHA
Były włodarz nie kryje irytacji z powodu działań gminy, nie szczędząc przy tym mocnych słów. – To, co zrobiono, to zwykłe chamstwo i wiocha. Wstydzę się, że mieszkam w takiej gminie – komentuje całą sytuację, podkreślając, że obecne władze, zamiast na dialog, postawiły na rozwiązanie siłowe. Jeszcze nie wie, jakie w tej sytuacji podejmie kroki. Dziwi się uporowi obecnego włodarza niegodzącego się na zamianę gruntów. Przypomina, że chciałby tylko odzyskać teren, który jeszcze w latach 60. jego rodzice w dobrej wierze przekazali gminie z przeznaczeniem na postój furmanek. Teraz pragnąłby założyć na nim małą uprawę roślin z myślą o sprzedaży w kwiaciarni, którą prowadzi wraz z żoną. – Dokonując zamiany, gmina nie poniosłaby żadnego uszczerbku – uważa Budny. Zdradza, że czuje się rozczarowany postawą Ambroziaka. – Ja mu nawet pomagałem w kampanii. Sądziłem, że to myślący chłopak, a do tego swój. Okazuje się jednak, że się pomyliłem – nie kryje goryczy, dodając, że w swojej ocenie włodarza nie jest osamotniony. – Mam moralnego kaca, że namawiałem ludzi, żeby na niego głosowali – bije się w pierś.
ZDECYDOWAŁ INTERES GMINY
Sławomir Ambroziak zapewnia, że podejmując decyzję o usunięciu z drogi przeszkody kierował się przede wszystkim dobrem gminy i względami bezpieczeństwa, a nie spłacaniem ewentualnych długów z kampanii wyborczej. – To, że ktoś na mnie głosował nie oznacza, że potem mam działać w jego interesie – mówi wójt.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
