W nocy z piątku na sobotę odbyła się kolejna w naszym powiecie edycja Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Chcą od siebie wymagaćOd początku, czyli 2018 r., punktem wyjścia jest szczycieński kościół WNMP. Tym razem trasa, licząca nieco ponad 40 km, wiodła niemal w całości drogami prowadzącymi na południe od Szczytna – przez Sędańsk, Witówko ( fot. 1 - www.facebook.com/WNMPszczytno), Sasek Wielki, Nowiny, Czarkowy Grąd, Rudkę, Nowe Gizewo i Lipową Górę Wschodnią. Po drodze uczestnicy – a było ich około 300 – zatrzymywali się podczas czternastu postojów na poszczególnych stacjach Drogi Krzyżowej. Pierwszy z nich miał miejsce w pobliżu szczycieńskiej plaży, kolejny – już poza granicami miasta (fot. 2) . Początkowo pątnicy szli w miarę zwartą grupą, która z czasem uległa znacznemu rozproszeniu. Taka zresztą jest idea EDK – wędrówka w ciszy i samotności, z czasem przeznaczonym na modlitewne rozważania. Do kościoła WNMP, gdzie znajdowała się ostatnia stacja, część dotarła jeszcze przed wschodem słońca, inni byli tam, gdy zrobiło się już widno. (…) czegoś wspanialszego, budującego i dającego możliwości do rozważań i budowy ducha dawno nie przeżyłem. Zrobiłem całą trasę, w kościele byłem po piątej. Nogi bolą mnie i czasami mam wrażenie, że za chwilę odpadną, ale już teraz bez wahania wróciłbym na Drogę! – czytamy jeden z wpisów na parafialnym Facebooku.

Koordynatorem szczycieńskiej edycji EDK był ks. Daniel Bojarski, wikariusz w kościele WNMP. W tym roku pątnikom towarzyszyło hasło „Musicie od siebie wymagać”, czyli jeden z najbardziej znanych cytatów św. Jana Pawła II.

 

LEŚNY ZAKĄTEK

Do rozpoczęcia sezonu grzybowego zostało jeszcze parę miesięcy, ale… Nie brak grzybiarzy zbierających mniej znane gatunki także podczas zimy. Do kręgu miłośników grzybobrania całorocznego należy m.in. nasz stały czytelnik, pan Stanisław. Jeśli zima nie jest szczególnie mroźna, jeszcze w grudniu można we mchu znaleźć chociażby zielonki, a w kolejnych miesiącach także nadrzewne płomienice (zimówki) lub uszaki, lubiące szczególnie bzy. Poprzedni sezon grzybów wyrastających z gleby skończył się stosunkowo szybko, ponieważ w połowie listopada spadł śnieg, który jednak trochę poleżał.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Pan Stanisław podczas ostatnich grzybobrań w ubiegłym roku, szukając wraz z synem rydzów i kań w okolicach Kucborka, ze smutkiem zobaczył w lesie rozmaite śmieci, a nie były to jedynie butelki czy papierki. W sosnowym zagajniku znajdującym się blisko asfaltowej drogi prowadzącej do Kucborka (fot. 3) natrafił m.in. na opony, a nawet betonowe płytki – tzw. trylinkę. Pan Stanisław ma zwyczaj, by o napotykanych większych wysypiskach powiadamiać leśników, by ci teren uprzątnęli. Wtedy w jego głowie zakiełkował trochę inny pomysł. Za przyzwoleniem leśników postanowił z wywiezionych tu śmieci zrobić coś użytecznego. Pan Stanisław pewnego dnia zabrał do lasu farbę, gwoździe i wraz ze swoim synem… stworzył kącik grzybiarza, czyli dwa siedziska i stoliczek (fot. 4) . Pomysł niewątpliwie ciekawy. Kto wie, czy nasz czytelnik nie pokusi się kiedyś o stworzenie tu wariantywnego kącika brydżysty. Jak wiadomo, do brydża trzeba czwartego, niekiedy zaś i trzeciego…Pan Stanisław jest zapalonym miłośnikiem tej gry, a opon w pobliżu, niestety, nadal nie brakuje (fot. 5)

 

JAK NA PRIMA APRILIS

Niespełna dwa lata temu delikatnej przebudowie uległa ul. Wileńska w Szczytnie. Wiązało się to z otwarciem nowej galerii handlowej. Zmodyfikowano pasy ruchu, ale nie pomyślano o tym, by na trwałe usunąć stare linie. Wcześniejszą podwójną ciągłą czymś przyciemniono, wymalowano nowe znaki poziome (m.in. na dodanym lewoskręcie), lecz od pewnego czasu wszystko zaczęło wyglądać dziwnie (fot. 6) . Problem zauważył m.in. pan Jerzy Pałasz, emerytowany dyrektor GOK-u w Jedwabnie. Wprawdzie kodeks drogowy zgłębiałem kilkadziesiąt lat temu, ale co oznaczają dwie ciągłe linie na środku jezdni, jeszcze wiem – czytamy w nadesłanym mailu. Mało tego, po wymianie samochodu na nowszy, nawet kamera umieszczona w nim  przypomina mi dźwiękiem o zakazie przekraczania dwóch ciągłych linii pomalowanych  na jezdni. Kolejnego  zdziwienia  doznałem, gdy samochody przede mną i za mną ignorowały te dwie ciągłe linie i wjeżdżały, być może kierując się zdrowym rozsądkiem, na ten parking, tak jakby tych dwóch ciągłych w ogóle nie było.

Dodajmy, że nowsze linie, wymalowane w związku z handlową inwestycją, są teraz słabiej widoczne od tych starszych. Kawałek wcześniej oznakowanie pionowe wskazuje jednak na dwa pasy prowadzące w stronę pobliskiego przejazdu kolejowego. Potwierdzają to widoczne na asfalcie strzałki wymalowane jednak jakby za linią ciągłą.

Nie wiem, czy śmiać się czy płakać – kwituje nasz Czytelnik. Inne miejsce, które także zmusza do zastanowienie pana Jerzego Pałasza, to parking przed Kauflandem. Tam również mimo znaków zakazu zatrzymywania i postoju przed wejściem do sklepu, kierowcy pozostawiają swoje pojazdy poza liniami miejsc parkingowych, ograniczając tym samym bezpieczne poruszanie się innych klientów. Tragiczne w tym wszystkim jest to, że kierownicy sklepów nic z tym nie robią. O, przepraszam: raz właśnie pod Kauflandem widziałem interwencję policji, ale nie w tym temacie, o którym pisałem.- kontynuuje emerytowany dyrektor jedwabieńskiego GOK-u.

 

SKĄD TE KAŁUŻE?

Dziwnie wymalowane pasy nie są jedynym problemem zmotoryzowanych i pieszych. Innego z naszych czytelników irytuje kałuża, która pojawia się dość regularnie na pozornie płaskim odcinku ulicy Solidarności w Szczytnie (fot.7) . W każdy deszczowy dzień tworzy się tam ogromna kałuża (na zdjęciu lekko popadało,) przez którą samochody chlapią wodą na całej szerokości chodnika. Skrzyżowanie Poznańskiej z Solidarności przy przystanku autobusowym koło Polomarketu – czytamy w kolejnej korespondencji.

Podobnych kałuż na ważniejszych ulicach Szczytna znajdziemy znacznie więcej – i niekoniecznie muszą się one znajdować na odcinkach ze zniszczoną nawierzchnią. W pobliżu opisywanej kałuży przyjrzeliśmy się zapchanym kratkom studzienki. Może to jest jedna z przyczyn tworzenia się okresowych bajorek?

 

CZY TO JUŻ WIOSNA?

Właśnie oficjalnie zaczęliśmy wiosnę. Jej oznaki zaczęły się w tym roku pojawiać nawet i u nas dość wcześnie. Wystarczy wspomnieć, że już w połowie lutego przyleciały żurawie, a dwa tygodnie później temperatura przekraczała 10 stopni, co np. na południu Polski stało się niemal normą. Wprawdzie mieliśmy i przymrozki, a od soboty aura jak ulał pasowała do powiedzonka „w marcu jak w garncu” (słońce, deszcz, grad i śnieg na przemian), ale z kalendarza wiosny nikt nie wyrzuci – choćby miał jeszcze raz okazjonalnie spaść śnieg. Kwiatki w ogródkach i w parkach oraz świeżozielone listki na krzewach (fot. 8) podpowiadają, że wiosna jest już z nami.{/akeebasubs}