We wtorek 5 grudnia społeczność sołectwa Popowa Wola zadecyduje, czy chce, aby dalej ich sołtysem była Beata Szostak. Wniosek o jej odwołanie złożyło 24 mieszkańców, wśród nich jej poprzedniczka.
W Popowej Woli wrze. Część mieszkańców jest niezadowolona z dotychczasowych działań oraz postawy sołtys Beaty Szostak. W złożonym na ręce wójt Mariany Szydlik wniosku domagają się jej odwołania. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- To tylko zemsta poprzedniej sołtys Kazimiery Klobuszeńskiej, która do dziś nie może pogodzić się z przegraną. Znalazła sobie sojuszników, którzy podpisali się pod wnioskiem – odpowiada Beata Szostak. Zapewnia, że w sołectwie wszystko funkcjonuje normalnie, a ona i rada sołecka mają się czym pochwalić. Jako przykład podaje zwieńczone powodzeniem starania o położenie nowych chodników, czy odzyskanie boiska i ogrodzenie go. Poza tym w świetlicy montowane jest właśnie ogrzewanie, dzięki czemu będzie tam się mogła odbyć zabawa sylwestrowa. -Nie cofamy się, tylko idziemy do przodu. Jako sołtys nie mam sobie nic do zarzucenia – mówi sołtys i pyta: - Co jeszcze pani Kazia wymyśli na mnie, czy da mi kiedyś odrobinę spokoju? JA ZA TYM NIE STOJĘ
Kazimiera Klobuszeńska zaprzecza, aby była inicjatorką odwołania swojej następczyni. - Przyszli do mnie ludzie z wnioskiem, to go podpisałam i tyle – tłumaczy. - Nie chcę się w to mieszać i mącić we wsi – dodaje. Przyznaje jednak, że obecna sołtys zupełnie nie nadaje się do pełnienia funkcji. - Wybrano ją tylko dlatego, żebym to nie ja dalej była sołtysem, bo uważa się mnie za „wierzukową”.
GŁOSOWANIE WE WTOREK
Władze gminy początkowo uznały, że wniosek jest nieważny, bo podpisały się pod nim osoby nie figurujące na liście osób upoważnionych do głosowania. Ostatecznie jednak wójt zadecydowała o zwołaniu na 5 grudnia w Popowej Woli zebrania wiejskiego, na którym będzie głosowany wniosek o odwołanie dotychczasowej sołtys.
(o){/akeebasubs}
