Wciąż nie wiadomo, czy i kiedy mieszkańcy Dąbrów doczekają się swojej świetlicy. Jej budowa będzie możliwa tylko wtedy, gdy gminie uda się pozyskać na nią znaczne dofinansowanie. Wójt Kudrzycki liczy tu na zaangażowanie się radnego wojewódzkiego z PiS Henryka Żuchowskiego. Ten stawia warunek: - Wójt musi zmienić projekt i dostosować go do oczekiwań przedstawicieli sołectwa.

Chcą świetlicy, ale nie takiej
- Kto o zdrowych zmysłach mający siedmioosobową rodzinę, kupuje malucha? - pyta wójta Zbigniewa Kudrzyckiego sołtys Czesław Lis (z prawej)

Od wielu lat sołtys Dąbrów i tamtejsza Rada Sołecka domagali się od władz gminy budowy świetlicy wiejskiej. W końcu udało im się przeforsować wykonanie w ramach funduszu sołeckiego projektu na to zadanie. Wydane 32 tys. zł mogą się jednak okazać pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Sporządzony projekt odbiega bowiem od tego czego oczekiwał sołtys z radą sołecką oraz zawartych ustaleń między nimi a wójtem i projektantem.

- Kto przyłożył rękę do tego, żeby nasze ustalenia z wójtem i projektantem zmienić? - zastanawia się sołtys Czesław Lis, sugerując w tym sprawstwo wójta. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Ten z jednej strony broni się, powołując na obowiązujące przepisy w odniesieniu do wielkości działki, z drugiej przyznaje, że zamiary sołtysa i rady sołeckiej były zbyt wybujałe.

- Im chodzi o to, by sala mogła pomieścić 200-300 osób. To nie na czasy, gdy wszędzie szukamy oszczędności – przekonuje wójt. Podpowiada, że w sytuacji, gdyby już trzeba było pomieścić tak dużą liczbę osób można by skorzystać z sali gimnastycznej w Dąbrowach. Dlatego na świetlicę zaplanowano obiekt mogący pomieścić ok. 100 osób, podobnie jak GOK w Rozogach. Taka argumentacja nie przekonuje sołtysa Lisa. Według niego druga pod względem zaludnienia wieś w gminie zasługuje na większy obiekt. – Kto o zdrowych zmysłach, mający siedmioosobową rodzinę, kupuje malucha? - pyta metaforycznie wójta. A ten nie daje za wygraną: - Jeżeli kogoś nie stać na vana, to kupuje malucha - odpowiada.

NIECH WÓJT POPRAWI PROJEKT

Planowana świetlica ma stanąć na działce, gdzie dziś mieści się budynek, w którym funkcjonuje filia gminnej biblioteki. Obiekt jest już mocno naruszony zębem czasu i zawilgocony. Jego remont byłby nieopłacalny

Mimo okrojenia zamiarów sołectwa i wydatkowania już niemałych środków na projekt, realizacja inwestycji stoi pod dużym znakiem zapytania. Wątpliwości zgłaszają radni, a wójt warunkuje wpisanie zadania do budżetu gminy pozyskaniem na nie znaczącego dofinansowania. W tym przypadku liczy na lobbing ze strony radnego wojewódzkiego Prawa i Sprawiedliwości Henryka Żuchowskiego, który głośno ostatnio deklaruje wsparcie dla lokalnych inicjatyw na szczeblu centralnym. - Rozmawiałem z radnym na ten temat i umówiliśmy się na kolejne spotkanie – informuje wójt Kudrzycki.

Jego nadzieje na wsparcie z tej strony są raczej płonne. Radny Żuchowski potwierdza, że jest gotowy zaangażować się w pozyskanie środków na świetlicę w Dąbrowach, ale projekt musi być wykonany według oczekiwań przedstawicieli sołectwa. - Piłka jest po stronie pana wójta – mówi Żuchowski. - Powinien zmienić projekt na taki, jaki chcą mieszkańcy i za to sam zapłacić – podaje swoje warunki radny wojewódzki.

Co na to wójt? - Może w tej sytuacji zwrócę się do innych polityków, np. senator Staroń, która gościła u nas podczas Niedzieli Palmowej – zastanawia się. Nie wyklucza też, że wniosek na dofinansowanie budowy świetlicy złoży do kolejnej edycji Polskiego Ładu.

(o){/akeebasubs}