Przemysław Banat, 22-latek pochodzący ze Szczytna, wywalczył wraz z zespołem Wrocław Panthers tytuł mistrza Polski w futbolu amerykańskim.
Dla Amerykanów to sport narodowy, u nas – dyscyplina wciąż młoda. Za krótkie reklamy emitowane podczas Super Bowl, czyli finałowych meczów transmitowanych przez TV, płaci się w Stanach niebotyczne pieniądze. Amerykanie nazywają ten sport po prostu futbolem, choć do gry i zdobywania punktów używane są także ręce. Jajowata piłka jest rzucana, kopana, przetrzymywana i kładziona na boisku przypominającym swoją wielkością boisko do piłki nożnej. Całość kojarzyć się może z rugby, choć różnicę robią już np. zawodnicy w charakterystycznych strojach i kaskach. W meczu, podzielonym na kwarty, chodzi oczywiście o zdobycie większej liczby punktów niż przeciwnik.
Polski Związek Futbolu Amerykańskiego założono w 2004 roku. Początki były skromne, ale dziś mamy już kilka poziomów rozgrywkowych, zespoły juniorskie i reprezentację kraju. Klub futbolu amerykańskiego działa także w Olsztynie i to do tamtejszych Lakersów (rodzime drużyny chętnie przybierają amerykańskie nazwy) trafił parę lat temu Przemysław Banat. 22-latek pochodzi z rodziny o sportowych korzeniach – tata, Roman Banat, bronił niegdyś m.in. w Gwardii Szczytno, sport na poważnie uprawiało także rodzeństwo obecnego zawodnika wrocławskich Panter. Mały Przemek na etapie szkoły podstawowej próbował iść w ślady ojca i wybrał stanie na bramce w szczycieńskiej Redzie, w gimnazjum i ogólniaku przyszedł czas na koszykówkę, w którą grał chociażby na szczycieńskim boisku na ul. Spacerowej. Gdy kończył naukę w liceum, przyznano mu tytuł najlepszego sportowca szkoły. Co ciekawe, wygrał wtedy ze swoimi słynnym rówieśnikiem – Konradem Bukowieckim, który został osobowością szkoły.
ZE SZCZYTNA Z OLSZTYNA
Kilka lat przed maturą pewnego dnia pojechał do Olsztyna na mecz futbolu amerykańskiego i… to zmieniło jego sportowe życie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W wywiadzie, którego udzielił przed kamerami www.egit.sport, przyznał:
- Najbardziej w futbolu pociąga mnie zespołowość tej gry i to, jak wiele trzeba myśleć na boisku, jak mało czasu ma się na decyzję. Bardzo podoba mi się to, że za jednego zawodnika odpowiada pozostałych dziesięciu.
Z OLSZTYNA DO WROCŁAWIA
Wiernym kibicem Przemka jest jego ojciec. Pan Roman jeździł na mecze syna rozgrywane w Olsztynie, ostatnio śledzi jego poczynania w telewizji bądź Internecie. Wyjazd na futbolowe spotkanie byłby dziś daleką eskapadą. Wraz z dwoma innymi futbolistami Jeziorowców Przemysław Banat trafił niedawno do Panter z Wrocławia. Początkowo musiał zadowalać się rolą rezerwowego, ale kontuzja jednego z graczy sprawiła, że szczytnianin wskoczył do podstawowego składu. Panthers Wrocław należą do najbardziej utytułowanych drużyn w kraju. W ostatni weekend czerwca nowy zespół Przemka zmierzył się na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu w finale rozgrywek z Lowlanders Białystok. Rok wcześniej na tym samym obiekcie nieoczekiwanie górą była ekipa z Podlasia, a Przemek pomagał podczas Polish Bowl 2018 jako wolontariusz. Teraz wystąpił w podstawowym składzie i… został MVP meczu. Pod koniec pierwszej połowy, przy stanie 0:7, popisał się przyłożeniem, a później zespół poszedł za ciosem, wygrywając 28:14. Mecz miał efektowną oprawę, wzorowaną na tej zza Wielkiej Wody.
- Cieszę się, że jestem w tej drużynie, cieszę się, że zrobiłem ten krok i mam nadzieję, że będę dalej się tutaj rozwijał – powiedział Przemek tuż po decydującym meczu sezonu.
(gp){/akeebasubs}
