Konflikt między radą sołecką w Dąbrowach, a wójtem gminy Rozogi nabiera rozpędu. Do sporu w sprawie budowy świetlicy doszedł następny zgrzyt. Tym razem dotyczy on … namiotu imprezowego.
Zakupiony ze środków funduszu sołeckiego namiot imprezowy dla sołectwa Dąbrowy I zamiast cieszyć mieszkańców, bardziej ich irytuje. To dlatego, że po każdym organizowanym tam wydarzeniu, w którym był wykorzystywany, musi być przywieziony do GOK-u w Rozogach, bo jest na jego stanie. - To bez sensu. Po co mam go zawozić do ośrodka kultury, skoro bezpiecznie możemy go u nas przechowywać, tym bardziej, że został zakupiony za przysługujące nam środki – nie może się nadziwić sołtys Dąbrów I Czesław Lis, który interweniował w tej sprawie podczas grudniowej sesji Rady Gminy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. Jak tłumaczyła skarbnik Wiloletta Wierzbowska, wszystkie zakupione przez gminę środki trwale, a takim jest namiot podlegają ewidencji i mogą nimi dysponować tylko jednostki organizacyjne gminy.
- Pan sołtys nią nie jest. Nie możemy więc bezpośrednio przekazać mu namiotu - tłumaczyła skarbnik. W urzędzie zapadła więc decyzja, że namiot zostanie przekazany na stan GOK-u i gdy zaistnieje potrzeba, sołectwo będzie go stamtąd wypożyczać. Tylko w takim przypadku, jak przekonywała skarbnik, będzie przysługiwało odszkodowanie od ubezpieczyciela, gdy np. zostanie skradziony.
Taka argumentacja nie przekonała sołtysa. – Jeżeli namiot jest dla nas, to u nas na pewno nie zginie – zapewniał. - Nikomu nie będzie się chciało za każdym razem jeździć po namiot i zaraz go odwozić – dodawał.
Gdyby żył niezapomniany sołtys Kierdziołek pewnie by spuentował całą sytuacją swoim słynnym powiedzeniem „Cie choroba”.
To nie jedyna sprawa, która poróżniła radę sołecką w Dąbrowach I z władzami gminy. Cały czas tli się konflikt dotyczący budowy tam nowej świetlicy. Jest już wykonana na nią dokumentacja za 32 tys. zł, sfinansowana zgodnie z wolą rady sołeckiej z funduszu sołeckiego. Tymczasem realizacja inwestycji stoi pod dużym znakiem zapytania. Ku rozczarowaniu sołtysa Lisa, wójt nie wprowadził tego zadania do tegorocznego budżetu. Włodarz tłumaczy to brakiem środków zewnętrznych, które, o czym wcześniej zapewniał go sołtys, miały być „zapewnione”. - Wkrótce powinna zapaść w starostwie decyzja o pozwoleniu na budowę. A środków nie ma. Cały czas czekamy – mówi wójt.
(o){/akeebasubs}
