Zatrudnienie na stanowisku kierownika hali widowiskowo – sportowej emerytowanego policjanta Piotra Mikoszy, spotkało się z ostrą krytyką radnych opozycji. – Zamiast zatrudniać młodych i zatrzymywać ich w naszym mieście, dajemy pracę osobom, które mają środki do życia. Przecież policyjna emerytura nie jest wcale mała – zauważa Anna Rybińska. To nie jedyny ruch kadrowy w szczycieńskim samorządzie, który budzi kontrowersje.
TU TRZEBA GOSPODARZA, A NIE CZŁOWIEKA ORKIESTRY
Piotr Mikosza, emerytowany policjant, obowiązki kierownika hali widowiskowo – sportowej im. Huberta Wagnera, przejął od 1 kwietnia. Wcześniej funkcję tę sprawował Arkadiusz Leska, który po wygranych przez Krzysztofa Mańkowskiego wyborach na burmistrza Szczytna awansował na stanowisko dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu. Zatrudnienie w hali policyjnego emeryta wzbudza kontrowersje zarówno u części mieszkańców, jak i radnych. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PRZECIEŻ BYŁ KONKURS
Dyrektor Leska tłumaczy, że Piotr Mikosza został zatrudniony w drodze konkursu. – Zgłosiło się do niego pięć osób, dwie odpadły z przyczyn formalnych. Zostały trzy osoby: jedna pani tuż po studiach, szczycieński biznesmen i pan Mikosza. Komisja wybrała jego, a ja tę decyzję zaakceptowałem – mówi Leska. W przeciwieństwie do radnych opozycji uważa, że nowy kierownik sprawdza się na stanowisku. - Trzeba mu tylko dać jeszcze trochę czasu – mówi dyrektor MOS-u. W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Krzysztof Mańkowski. – Był konkurs i wybrano najl epszego kandydata. Ja w to zupełnie nie ingerowałem – zapewnia, dodając, że kwestie związane z zatrudnieniem pozostawił w gestii dyrektorów poszczególnych jednostek. Nie zgadza się z opinią, że nie daje szans młodym. Problemem jest to, że nie zawsze chcą oni pracować w mieście. Jako przykład podaje konkurs na jedno ze stanowisk w Wydziale Gospodarki Miejskiej. – Zgłosił się tam tylko jeden kandydat i nie wiem jeszcze, czy spełnia wymogi – mówi Mańkowski. Dementuje przy tym pogłoski, że Piotr Mikosza to jego dobry kolega. – Poznałem go dopiero, jak został kierownikiem – zapewnia. Nie podziela też krytycznych opinii dotyczących tego, jak wywiązuje się ze swoich obowiązków. – Po mistrzostwach kadetów jestem z niego bardzo zadowolony. Chłopak się sprawdził – ocenia burmistrz.
ZATRUDNIAJĄ SWOICH?
Zatrudnienie kierownika hali to nie jedyny ruch kadrowy w szczycieńskim samorządzie budzący kontrowersje. – Wśród nowo zatrudnionych w urzędzie osób są rodziny radnych. Jestem tym zaskoczona – przyznaje Rybińska, jako przykład podając siostrę radnego Karola Furczaka, która niedawno dostała pracę w wydziale promocji. Na etacie sprzątaczki była też zatrudniona partnerka Roberta Siudaka. – Odbywało się to w ramach zastępstwa i trwało tylko dwa miesiące – tłumaczy się radny.
Sekretarz miasta Lucjan Wołos informuje, że w bieżącej kadencji zatrudniono w ratuszu cztery osoby, ale liczba etatów się nie zmieniła. – Etaty są limitowane, a ich liczba określona w Statucie miasta – mówi sekretarz.
Burmistrz Mańkowski odpiera zarzuty o kolesiostwo. – Jak zostawałem burmistrzem mówiło się, że zwolnię pół urzędu. Nikogo nie zwolniłem, a teraz słyszę, że jestem niedobry, bo przyjmuję związane ze mną osoby. Nawet nie wiedziałem, że mam tak liczną rodzinę tylu kolegów i jeszcze kochanki – ironizuje włodarz.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
