Prowadzona przez spółkę Veolia Szczytno inwestycja polegająca na przyłączeniu bloków przy ulicach Przemysłowej i Dąbrowskiego do miejskiej sieci ciepłowniczej przedłużyła się aż do rozpoczęcia sezonu grzewczego. Do tego ciężki sprzęt wykorzystywany do robót uszkodził chodniki, na których teraz po deszczu tworzą się kałuże. Prezes spółki tłumaczy, że opóźnienie było spowodowane wysokim poziomem wód gruntowych. Jego wyjaśnienia nie przekonują radnego Arkadiusza Myślaka.
TO NIEDOPUSZCZALNE
Przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej bloków przy ulicach Przemysłowej i Dąbrowskiego to kolejny etap inwestycji spółki Veolia Szczytno po przejściu przez tory kolejowe kilka lat temu. Tym razem jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. W objętym ochroną konserwatora zabytków parku przy ul. Skłodowskiej – Curie pojawił się głęboki, wypełniony wodą wykop, a ścieżkę prowadzącą do dawnej fontanny z popiersiem Bismarcka wyorał ciężki sprzęt, tworząc liczne koleiny. Nie lepiej sytuacja wyglądała po drugiej stronie ulicy, gdzie z kolei ucierpiały chodniki. Prace przedłużyły się aż do rozpoczęcia sezonu grzewczego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEPRZEWIDZIANE PROBLEMY
Co na to władze spółki Veolia? Prezes Marek Kaszkowiak tłumaczy, że celem firmy było podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej wszystkich budynków Spółdzielni Mieszkaniowej, TBS i Spółdzielni Mieszkaniowej „Perkoz” jeszcze przed sezonem grzewczym. - Prace zostały rozpoczęte bezpośrednio po uzyskaniu pozwolenia na budowę i stosownych zgód. Na ich tempo wpłynęły nieprzewidziane problemy z wysokim poziomem wód gruntowych i koniecznością wymiany gruntu – informuje.
Czy w związku z tym do czasu zakończenia prac mieszkańcy znajdujących się tam bloków nie mieli ogrzewania?
Marek Kaszkowiak wyjaśnia, że mieszkańcy nie zostali narażeni na brak ogrzewania. Przyznaje jednak, że niektóre parametry dostaw były czasowo pogorszone. - W okresie prac przyłączeniowych ciepło było dostarczane ze specjalnie postawionej w tym celu kotłowni kontenerowej. Jego dostawa z sieci została ostatecznie rozpoczęta w dniach 15 - 19 września i od tego czasu realizowana jest bez przerwy – zapewnia Marek Kaszkowiak.
Jak mówi, prace nad przywróceniem terenu budowy do stanu pierwotnego trwają. - Wszystkie chodniki i tereny zielone są odtwarzane i zostaną przekazane właścicielom prawdopodobnie jeszcze przed 8 listopada – deklaruje. Przeprasza też mieszkańców za niedogodności związane z realizacją inwestycji. - Dzięki przyłączeniu kolejnych odbiorców do miejskiej sieci ciepłowniczej poprawiamy nie tylko komfort i bezpieczeństwo dostaw ciepła, ale również przyczyniamy się do poprawy jakości powietrza w mieście - przekonuje prezes.
PODMOKŁY TEREN – OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ
Wyjaśnieniom szefa spółki związanym z powodem opóźnienia inwestycji nie daje wiary radny Myślak. Jego zdaniem tego typu przedsięwzięcie musiały poprzedzić badania gruntu, więc firma wiedziała o panujących na tym terenie warunkach. - To, że tam jest podmokły teren, to oczywista oczywistość – cytuje klasyka radny, dodając, że można to było przewidzieć znacznie wcześniej.
(ew){/akeebasubs}
