Żona Krzysztofa Klenczona, Alicja wydała właśnie książkę, w której zdradza nieznane szczegóły dotyczące rodziny związanego ze Szczytnem muzyka. Kontrowersje budzi zwłaszcza ujawnienie fatalnych relacji panujących pomiędzy jego rodzicami. - Wywlekanie spraw tak intymnych jest nie na miejscu, tego się nie robi – komentuje z goryczą brat stryjeczny artysty, Jerzy Klenczon.

Co ona narobiła?
Do lektury swojej nowej książki Alicja Klenczon zachęcała podczas ostatnich Dni i Nocy Szczytna

DOMOWE PIEKŁO

„Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości” to tytuł wydanej właśnie książki autorstwa Alicji Klenczon i Tomasza Potkaja. Publikacja ma formę wywiadu – rzeki z żoną lidera Czerwonych Gitar i Trzech Koron. Sama autorka mówi o niej, że jest „kontrowersyjna”. Wszystko z powodu ujawnienia nieznanych dotąd, momentami wstrząsających szczegółów dotyczących rodzinnych relacji. Alicja Klenczon bez ogródek opowiada o fatalnych stosunkach między matką a ojcem Krzysztofa. Publikuje również listy, które jej teściowie pisali do syna w czasie, gdy mieszkał już w Stanach Zjednoczonych. Są one pełne wzajemnych oskarżeń, sporów o pieniądze, pretensji, wątków związanych z rozwodem.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Matka skarżyła się, że ojciec muzyka nadużywa alkoholu, on z kolei żalił się, że kobieta wyrzuca go z domu i składa na niego doniesienia do prokuratury. Według autorki, małżonkowie od lat pozostawali w nieformalnej separacji i od początku byli niedobrani. Na rozpad ich związku wpływ mogły mieć również inne okoliczności. Ojciec Krzysztofa, Czesław, krótko po wojnie należał do antykomunistycznej organizacji „Wolność i Niezawisłość” Za rozwieszanie ośmieszających ówczesny ustrój ulotek, został aresztowany i przez prawie rok przebywał w więzieniu. Po wyjściu na wolność nie wrócił jednak do Szczytna, gdzie mieszkała jego żona Helena z dwojgiem dzieci – Hanną i Krzysztofem, ale ukrywał się przez dziesięć lat na terenie dawnego województwa szczecińskiego. Potem prowadził w Mikołajkach wytwórnię wód gazowanych. Alicja nie szczędzi w książce cierpkich uwag pod adresem swojej teściowej. Pisze m.in., że w wakacje wysyłała dzieci do Mikołajek, by pracowały u ojca, a potem zabierała im zarobione pieniądze, przez co Krzysztof nie mógł sobie kupić wymarzonego instrumentu.

SPÓR O POCHÓWEK

Autorka zdradza też kontrowersyjne szczegóły dotyczące jej samej. Niewiele osób pewnie wie, że po raz drugi wyszła za mąż zaledwie półtora roku po tragicznej śmierci Krzysztofa Klenczona. Jej wybrankiem został dużo starszy lekarz, jak się później okazało, chory na schizofrenię. Z kolei swojego trzeciego małżonka, zmarłego w 1996 r., zamierzała pochować w Szczytnie wraz z pierwszym. Ten szokujący dla wielu osób pomysł zapewne wcieliłaby w życie, gdyby nie ostry sprzeciw matki muzyka. Mimo to i tak wykupiła miejsce na szczycieńskim cmentarzu i pochowała na nim urnę z prochami trzeciego męża. Dopiero po pewnym czasie zostały one przeniesione do jego rodzinnego miasta.

KULISY WYJAZDU

Alicja Klenczon pisze również o związku młodszej córki z chłopakiem, który odsiadywał wyrok za handel narkotykami oraz kulisach wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem wielu osób z otoczenia Klenczona, za tą decyzją, która ostatecznie okazała się tragiczna w skutkach, stała właśnie żona artysty. W książce Alicja temu zaprzecza, tłumacząc, że do osiedlenia się w Ameryce namawiał Krzysztofa ojciec, rozczarowany życiem w PRL-u. Do podjęcia decyzji o emigracji miały się też przyczynić wydarzenia grudniowe na Wybrzeżu w 1970 r., których Klenczonowie byli świadkami.

NIEPOTRZEBNE WYWLEKANIE

Po lekturze książki jest już brat stryjeczny Krzysztofa Klenczona, Jerzy. - Odebrałem tę książkę bardzo niedobrze i z dużą przykrością – dzieli się swoimi odczuciami. - Wywlekanie spraw rodzinnych, tak intymnych, jest nie na miejscu. Tego się nie robi – uważa. Zdradza, że otrzymuje wiele telefonów od przyjaciół i fanów Krzysztofa. - Pytają mnie: „Jurek, co ona narobiła?” - relacjonuje. Według Jerzego Klenczona, rewelacje ujawnione przez Alicję najbardziej zabolały siostrę zmarłego muzyka, Hannę. - Ona strasznie to przeżywa – mówi Jerzy Klenczon. Czy przekazał autorce książki swoje uwagi? - Jeszcze nie miałem takiej okazji, ani ochoty, ale pewnie czeka mnie powiedzenie jej prawdy – odpowiada.

(ew){/akeebasubs}