Przed tygodniem zamieściliśmy krytyczne uwagi przedstawicieli branży turystycznej dotyczące braku skutecznych działań wspierających tę dziedzinę ze strony samorządów. Dziś pytamy lokalnych włodarzy co należałoby zrobić, aby powiat szczycieński stał się atrakcyjny dla wczasowiczów i kiedy wreszcie doczekamy się produktu turystycznego, który wypromuje nasz teren?
KANALIZACJA NIE MA WPŁYWU?
Powiat szczycieński turystyczną mekką z pewnością nie jest. Mimo walorów przyrodniczych i krajobrazowych, nie przyciąga on, w porównaniu z innymi mazurskimi terenami, tłumów wczasowiczów. Przedsiębiorcy zajmujący się turystyką winą za to w dużej mierze obarczają lokalne samorządy. Zarzucają im brak skutecznych działań promocyjnych oraz fatalny stan infrastruktury. To ostatnie, jak przekonują choćby właściciele ośrodka wczasowego „Łoś” w Kobylosze, uniemożliwia rozwijanie działalności. Największą ich bolączką jest brak kanalizacji. Z kolei właściciele domków letniskowych i gospodarstwa agroturystycznego w Piecach skarżą się na niewyremontowaną, trudno przejezdną drogę.
Co na to nasi samorządowcy? - Nie wierzę w to, że liczba turystów zależy od tego, czy jest, czy nie ma kanalizacji – mówi wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. - Istnieje przecież możliwość budowy przydomowych oczyszczalni – dodaje.
Jednak zdaniem przedstawicieli branży turystycznej lokalne władze nie inwestują w infrastrukturę na terenach atrakcyjnych dla wczasowiczów, bo wolą robić to tam, gdzie mają możliwość pozyskania głosów wyborczych. Wójt odpiera te zarzuty.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Ja nie dzielę ludzi na lepszych czy gorszych, ale łatwiej pozyskać środki na budowę kanalizacji na terenach, gdzie mieszkańcy są przez cały rok - uzasadnia Wojciechowski. Według niego, jeśli ktoś zdecydował się żyć z turystyki, to sam powinien wypromować produkt przyciągający gości. Przypomina, że gmina wybudowała w Piecach wodociąg, ale środki na ten cel trzeba było zbierać latami.
BRANŻA MAŁO AKTYWNA
W podobnym tonie wypowiada się wójt Świętajna, Janusz Pabich. Jego zdaniem, samorząd ma stwarzać warunki do funkcjonowania turystyki, ale resztę muszą wziąć na swoje barki przedstawiciele tej branży. Wylicza przy okazji szereg działań podjętych przez gminę, by przyciągnąć gości.
- Poprawiła się estetyka naszych miejscowości, wydajemy mapy, foldery, wybudowaliśmy i oznakowaliśmy ścieżkę rowerową, a na terenie gminy organizowanych jest z naszym udziałem wiele imprez – wymienia Pabich. Samorząd zmniejszył też podatek za małe kwatery turystyczne. Wójt odbija przy okazji piłeczkę, zarzucając małą aktywność przedstawicielom branży.
- Mamy piękną ścieżkę rowerową, ale na razie żaden z właścicieli pensjonatów na terenie gminy nie zakupił rowerów, aby wczasowicze mogli z nich korzystać – zauważa. - Kiedy co roku na wiosnę organizuję spotkania dotyczące rozwoju turystyki, mało kto z branży w nich uczestniczy – wytyka wójt.
Podobnie jest w gminie Szczytno. Kilka miesięcy temu rozesłała ona ponad dwadzieścia zaproszeń na spotkanie poświęcone możliwościom pozyskiwania środków zewnętrznych na rozwijanie działalności agroturystycznej. Odpowiedziało zaledwie kilka osób. Tak samo było wtedy, gdy gmina przygotowywała swój folder informacyjny. Wystąpiła wtedy do właścicieli gospodarstw, pensjonatów i ośrodków z prośbą, aby umieścili w nim swoje dane. Także i tym razem odzew był nikły.
PRODUKT, KTÓREGO NIE MA
Od lat mówi się o tym, że powiat szczycieński nie ma produktu turystycznego, który z jednej strony świetnie by promował nasz teren, a drugiej – przyciągał gości z kraju, a może nawet zagranicy. Pomysłów na jego stworzenie było kilka. Niespełna dziesięć lat temu powstała idea uruchomienia szlaku drezynowego na nieczynnej linii kolejowej Szczytno – Biskupiec. Zainteresowanie jego powstaniem wyrażało kilka samorządów w tym powiat, miasto Szczytno, gminy Dźwierzuty i Biskupiec. Pomysł upadł, bo z jego realizacji wycofała się gmina Szczytno.
Jeszcze dłuższą historię ma idea budowy kanału łączącego Jezioro Duże Domowe z Saskiem Wielkim. Niedawno, podczas kampanii wyborczej, powrócił do niego radny sejmiku wojewódzkiego Bogdan Kalinowski. Czy nadal uważa, że to dobry pomysł?
- Próbowałem zainteresować nim radnych i burmistrz Szczytna, bo to do nich należy inicjatywa. Jako radny sejmiku nic więcej nie mogę zrobić – odpowiada Kalinowski. Według niego realizacja takiego przedsięwzięcia wymaga determinacji i wyobraźni. Jako przykład stawia starostę ełckiego, który doprowadził do budowy kanału, choć wydawało się, że to pomysł nierealny.
- Zrobił z tego sprawę priorytetową, nadał jej bieg, a my jako sejmik mogliśmy się potem w to włączyć – mówi radny. Jego zdaniem wybudowanie kanału w Szczytnie przyciągnęłoby inwestorów, którzy wybudowaliby w mieście np. spa czy luksusowy hotel.
- Zamożni ludzie, a tych głównie chcielibyśmy u nas gościć, muszą mieć godne warunki pobytu i pomysł na spędzanie czasu – uzasadnia. Czy jednak on, jako przedstawiciel rządzącej PO nie powinien zabiegać o stworzenie wokół Szczytna lobby, które pomogłoby w realizacji strategicznych dla miasta inwestycji związanych z turystyką?
- Za miasto odpowiada burmistrz i radni. Oni byli wybrani po to, aby kreować politykę rozwoju – twierdzi Kalinowski. Krytycznie odnosi się przy tym do działań lokalnych samorządów.
- Przykro mi, że do tej pory w mieście nie zrealizowano ponadczasowych inwestycji. Chodniki i alejki to tylko administrowanie – mówi. Zdaniem Kalinowskiego mamy warunki nie gorsze niż inne miejscowości. Brak tylko dobrych pomysłów i determinacji naszych włodarzy.
- Może rządzący powiatem są zbyt zaprzątnięci kłopotami dnia codziennego, które zabierają im cenny czas? – zastanawia się radny sejmiku.
NIEREALNY KANAŁ
Tymczasem większość naszych rozmówców pomysł budowy kanału uważa za nierealny.
- Na to potrzeba by było ogromnych pieniędzy, rzędu setek milionów złotych. Do tego jeszcze doszłoby utrzymanie tego obiektu, a pamiętajmy, że u nas sezon trwa zbyt krótko – uważa wójt Wojciechowski.
Podobnego zdania jest burmistrz Szczytna Danuta Górska.
- Dziś, decydując się na takie inwestycje, musielibyśmy być pewni, że będziemy konkurencyjni. Czy bylibyśmy po wybudowaniu kanału konkurencyjni np. dla wielkich jezior? – pyta burmistrz. Nie podziela opinii, że Szczytno nie jest atrakcyjne turystycznie. - Te wszystkie narzekania wynikają z kompleksów. Podkreśla, że do tej pory trzeba było w pierwszej kolejności porządkować miasto, a dopiero później przyjdzie czas na zastanowienie się nad kolejnymi inwestycjami służącymi rozwojowi turystyki.
- Pamiętajmy, że my zaczynaliśmy z innego pułapu niż np. Ostróda, Mrągowo czy Iława. Zrobiliśmy krok milowy, którym było zagospodarowanie jezior – przypomina Górska. Zapewnia, że miasto ma pomysł związany z pobudzeniem turystyki, ale na razie nie chce zdradzać szczegółów.
Z opinią, że powiat nic nie robi w dziedzinie turystyki, nie zgadza się starosta Jarosław Matłach. Przypomina, że to właśnie z inicjatywy tego samorządu powstała Lokalna Organizacja Turystyczna skupiająca również przedstawicieli branży.
- To od nich, a nie tylko od samorządowców miały wychodzić pomysły – mówi starosta. Z LOT-u jednak większość gmin wystąpiła. Został w zasadzie tylko powiat oraz miasto. Zdaniem starosty wynikało to w dużym stopniu z braku aktywności branży turystycznej, która za bardzo oglądała się na samorządy. Matłach deklaruje, że organizacja w obecnych kształcie będzie spełniać swoją rolę. Zapowiada m.in. uzbrajanie ścieżek rowerowych. Według niego każda gmina i miasto w powiecie powinny tworzyć swoje lokalne produkty turystyczne.
- Powinniśmy stawiać na aktywną turystykę – rowery, wędkarstwo, a zimą np. na narty biegowe – uważa starosta.
Te propozycje są na pewno warte rozważenia, tylko czy przyciągną turystów? Należy w to wątpić, tym bardziej, że inni nam uciekają. Bez dobrego, atrakcyjnego produktu nie mamy szans, aby liczyć się w regionie jako prężny ośrodek turystyczny.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
