W Rudziskach Pasymskich, nad jeziorem Kalwa znajduje się nieczynny już ośrodek wypoczynkowy „Rudka”. Zbudowany w połowie lat 70. kompleks dziś obraca się w ruinę, którą upodobali sobie miłośnicy gry w paintball. Firma deweloperska będąca właścicielem obiektu, wystawiła go na sprzedaż, ale jak dotąd

nie znalazł się nabywca.

Co zostało z Rudki?

O smutnym losie byłego Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego w Rudziskach Pasymskich pisaliśmy przed tygodniem. Jak się okazuje, nie jest to jedyny zrujnowany i zapuszczony obiekt w tej malowniczej miejscowości. Niedaleko, na niewielkim wzgórzu porośniętym dziś gęstą roślinnością, znajduje się kompleks budynków dawnego ośrodka wczasowego „Rudka”.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Wybudowano go w 1975 roku na działce o powierzchni prawie 40 tys. m2. W czasach swojej świetności obiekt musiał robić wrażenie, przede wszystkim wielkością. W Urzędzie Miasta i Gminy Pasym poinformowano nas, że należał on do Przedsiębiorstwa Usług Socjalnych Budownictwa Komunalnego. Miejscowi potocznie nazywali go „u budowlańców”. Mieszkanka Pasymia, Jadwiga Łęczek, która podczas turnusów występowała tu ze swoim zespołem „Echo Pasymia” wspomina, że miejsce to odwiedzali przede wszystkim kuracjusze korzystających z zabiegów zdrowotnych. - Były tam ścieżki spacerowe, a goście korzystali z zabiegów parafinowanych i borowinowych. Na turnusy przyjeżdżali ludzie z całej Polski – wspomina pani Jadwiga. Dodaje, że w latach świetności w ośrodku pracowało 30 osób z Pasymia. O tym, że miejsce to cieszyło się powodzeniem, świadczą liczby. Podczas turnusu na przełomie kwietnia i maja 1988 roku wypoczywało w Rudziskach ponad 100 kuracjuszy.

Kilkanaście lat temu ośrodek zaczął podupadać. Jego wyposażenie, jak mówi nasza rozmówczyni, zostało zabrane do Konstancina. Teraz obiekty nad jeziorem Kalwa popadają w ruinę. Ogołocone pokoje, powybijane szyby, w wszystko zarośnięte gęstymi krzakami – tak wygląda tętniący niegdyś życiem teren. Tuż nad jeziorem stoją pozostałości pomieszczenia na sprzęt wodny, a z wody wystają resztki pomostu.

- Ten obiekt nigdy nie należał do nas i nie my go sprzedawaliśmy – mówi burmistrz Pasymia Bernard Mius. Obecnie teren wraz z tym, co zostało po ośrodku jest własnością firmy deweloperskiej J. W. Constructions, która wystawiła go na sprzedaż. Zrujnowany budynek, jeszcze do niedawna, był atrakcją dla miłośników gry w paintball. Nawet niezbyt uważny obserwator dostrzeże na ścianach ślady po czerwonej farbie, której używają amatorzy tej rozrywki.

(ew)

{/akeebasubs}