Aż 31 procent tegorocznych wydatków gminy Jedwabno zostanie przeznaczonych na inwestycje. To najlepszy wskaźnik wśród samorządów całego powiatu. - Coś się u nas dzieje – cieszy się przewodnicząca rady Maria Sienkiewicz. - Coś tu nie tak – odpowiada jej radny Szczepan Worobiej, doszukując się w budżecie elementów kampanii przedwyborczej.
W uchwalonym przez radnych budżecie na 2014 r. po stronie inwestycji zapisano 6,5 mln zł, czyli 31% wszystkich wydatków. Najwięcej, ponad 4 mln zł zostanie przeznaczonych na uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej w Burdagu, Waplewie, Witowie, Nowym Dworze i Małszewie. Planowane są też modernizacje hydroforni w Jedwabnie, Witowie i Czarnym Piecu. Dużą inwestycją będzie rozbudowa i termomodernizacja budynku Zespołu Szkół w Jedwabnie (1,4 mln zł). To nieplanowane wcześniej zadanie zostało wymuszone decyzjami administracyjnymi sanepidu i straży pożarnej. Wójt Krzysztof Otulakowski liczy jednak na to, że remont wysłużonego obiektu zaspokoi lokalowe potrzeby gminnej oświaty na długi czas.
Ponad 200 tys. zł pochłonie dalszy etap zagospodarowywania parku w Jedwabnie.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niemal tyle samo kosztować będzie budowa świetlicy w Kocie. Wykaz większych zadań obejmuje jeszcze cyfryzację miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (40 tys. zł), modernizację ulicy Polnej (55 tys. zł) i budowę chodnika przy ulicy Leśnej (20,5 tys. zł) w Jedwabnie oraz remonty dróg gminnych w sołectwach Burdąg, Witowo, Witówko, Narty, Kot, Waplewo i Małszewo (54,5 tys. zł). Te zadania będą realizowane w ramach funduszu sołeckiego.
Ogółem lista inwestycji zawiera 23 pozycje. To robi wrażenie nawet na radnym Szczepanie Worobieju, głównym oponencie wójta w radzie. - Budżet jest ambitny i należałoby go wspierać – przyznaje. Dostrzega jednak w nim działania podyktowane zbliżającą się kampanią wyborczą. Niepokoi go przede wszystkim przeznaczenie do sprzedaży dużych obiektów komunalnych – dawnej siedziby urzędu gminy i byłej szkoły w Małszewie. - Jest dekoniunktura, nikt rozsądny nie pozbywa się w takim momencie wartościowych środków trwałych – protestował radny.
Łącznie ze sprzedaży mienia gmina spodziewa się 1,2 mln zł, podczas gdy w poprzednich latach kwota ta nie przekraczała 100 tys. zł. - To sygnał, że coś jest tu nie tak – alarmował radny. Ostrzegał przy tym, że jeśli nie uda się sprzedać nieruchomości w zaplanowanych kwotach, zadłużenie gminy z zapisanych na koniec roku 42% wzrośnie do niebezpiecznej granicy. - Sposób realizacji budżetu wymuszony jest sytuacją wyborczą – podsumowywał radny.
Wójt bronił projektu budżetu i decyzji o sprzedaży opuszczonych obiektów. Natłok zadań tłumaczył ostatnią szansą sięgnięcia po środki zewnętrzne. Szacuje, że stanowić one będą ponad połowę zaplanowanych wydatków inwestycyjnych. - Nie po to tu jesteśmy, żeby patrzeć jak środki przechodzą obok nas – mówił wójt, przypominając, że przez wiele lat projekty wodno-kanalizacyjne na Małszewo i Burdąg nie mogły doczekać się realizacji.
Otulakowski zwracał także uwagę na obniżenie wydatków związanych z funkcjonowaniem administracji, z 13 do 10% ogółu wydatków. - Koszt obsługi mieszkańca spada. Jesteśmy tanim samorządem na tle innych - podkreślał. Jego argumenty przekonały radnych. Przewodnicząca Maria Sienkiewicz chwaliła wójta i podległych mu urzędników za odważne sięganie po środki zewnętrzne. - Coś w tej gminie się dzieje – cieszyła się przewodnicząca, która znalazła się w gronie 12 radnych głosujących za przyjęciem budżetu. Od głosu wstrzymał się tylko radny Worobiej.
(o)
{/akeebasubs}
