Ponad 20 szczycieńskich ulic, które do tej pory nie mają utwardzonej nawierzchni, ma pokryć asfalt. Nie będzie tam jednak ani chodników, ani kanalizacji deszczowej. Według burmistrz Górskiej, na takie rozwiązanie zgodzili się mieszkańcy podczas konsultacji. Sposób ich przeprowadzenia budzi kontrowersje, bo do udziału w tych spotkaniach nie zaproszono radnych opozycji. Niektórzy z nich zastanawiają się, czy planowana inwestycja nie jest przypadkiem kiełbasą wyborczą.

Coś tu pachnie kiełbasą wyborczą
Wśród radnych opozycji nie brak domysłów, że konsultacje z mieszkańcami służyły lansowaniu wiceburmistrza Krzysztofa Kaczmarczyka pod kątem następnych wyborów

BEZ CHODNIKÓW I DESZCZÓWKI

W ubiegłym tygodniu odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej, podczas której radni przyjęli uchwałę dotyczącą m.in. zarezerwowania w tegorocznym budżecie 55 tys. zł na opracowanie programu funkcjonalno – użytkowego na przebudowę ulic: Ciasnej, Sybiraków, Batorego, Białostockiej, Kujawskiej, Grudziądzkiej, Krzywoustego, Mieszka I, Gdańskiej – łącznika, Nowej, Nowakowskiego, Słonimskiego, Szwedzkiej, Warneńczyka, Wieniawskiego, Zakole, Brzechwy, Gałczyńskiego, Iwaszkiewicza, Jagiellończyka i Słonecznej. Jak wyjaśnia burmistrz Danuta Górska, decyzję o rozpoczęciu przygotowań do inwestycji poprzedziły konsultacje z mieszkańcami. Od początku roku wzięło w nich udział ok. 2 tysiące osób. - Mieliśmy mnóstwo monitów, że na tych ulicach ludzie toną w błocie – mówi Górska. Zadanie ma być zrealizowane systemem „zaprojektuj – wybuduj”. Chodzi o to, by nie tworzyć odrębnych dokumentacji na poszczególne ulice, bo podniosłoby to koszty przebudowy. - Następnym etapem będzie ogłoszenie przetargu na właściwą dokumentację i wykonanie – tłumaczy burmistrz. Zakres prac ma obejmować położenie na ulicach asfaltu z podbudową, łącznie z wjazdami na posesje, wyprofilowanie ich tak, aby nie trzeba było budować kanalizacji deszczowej oraz chodników. - Wszyscy mieszkańcy biorący udział w konsultacjach wyrazili na to zgodę – zapewnia Górska.

KIEŁBASA ALBO FUSZERKA

Planowana inwestycja budzi mieszane uczucia wśród radnych opozycji. Z jednej strony są oni za jej realizacją, z drugiej, wyrażają obawy, czy przypadkiem nie jest to wstęp do kampanii wyborczej.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Anna Rybińska powołuje się na przykład ul. Władysława IV, gdzie przed ostatnimi wyborami miasto wraz ze starostwem wybudowało ścieżkę pieszo – rowerową, zapominając przy tym o naprawie kanalizacji deszczowej. Efekt jest taki, że do dziś piesi i rowerzyści korzystający ze szlaku przy nawet niewielkich opadach, są narażeni na przymusowe prysznice. - Obawiam się, że może to być kiełbasa wyborcza albo fuszerka – mówi Rybińska. Radni opozycji mają też zastrzeżenia do sposobu prowadzenia konsultacji. Okazuje się bowiem, że nie zostali do udziału w nich w ogóle zaproszeni. Inaczej było w okręgach, gdzie mandaty sprawują przedstawiciele koalicji rządzącej miastem. - Za poprzednich burmistrzów dobrym zwyczajem było to, że na spotkania z mieszkańcami zapraszano wszystkich radnych – zauważa Rybińska. Dodaje, że także nie wszyscy mieszkańcy otrzymali informację o konsultacjach. Jako przykład podaje siebie i swoich sąsiadów. Sugeruje, że spotkania były wstępem do kampanii wyborczej, mającym na celu wylansowanie obecnego wiceburmistrza Krzysztofa Kaczmarczyka. Podobne uwagi zgłasza też radny Paweł Malec. - Konsultacje odbywały się w sposób nie do końca jasny i uczciwy. Dlaczego tylko wybrani radni mogli w nich uczestniczyć i według jakiego klucza wybierano ulice do przebudowy? - pyta.

Burmistrz Górska odpowiada, że władze miasta kierowały się wyłącznie kluczem technicznym, a nie politycznym. - Konsultacje odbyły się tylko po to, aby przekazać mieszkańcom, jak to będzie wyglądać, co zostanie wykonane i czy to zaakceptują – mówi, nie odpowiadając jednocześnie na pytanie, dlaczego na konsultacje nie zaproszono radnych opozycji.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}