Orlen Reklama Top

W Szczytnie mamy coraz więcej boisk i hal sportowych, może więc czas na miejski kort tenisowy z prawdziwego zdarzenia? Swój pomysł w czyn chce przekuć grupka entuzjastów tego sportu.

Czas na korty

Niedawne mistrzostwa Szczytna pokazały po raz kolejny, że w naszym mieście nie brakuje miłośników tenisa. Na co dzień mają oni do swojej dyspozycji kort SM „Odrodzenie” i obiekty WSPol, na które wejście jest jednak nieco utrudnione – to przecież teren zamkniety.

- Mamy orliki, hale, czas na korty - mówi miłośnik tenisa Krzysztof Trzaska. - To nie tylko dla nas. Chodzi o to, żeby wciągnąć w to młodzież – dodaje Jerzy Cimoszyński, dyrektor PCSTiR w Szczytnie. - Można by nawet pomyśleć o szkółce tenisa dla dzieci.

Grupka inicjatywna liczy obecnie cztery osoby, które już zadbały o jedyny kort SM „Odrodzenie”. Zainstalowano na nim specjalną linię wyznaczającą pole gry, przy wejściu umieszczono tabliczki z tenisowymi przepisami.

- Kort ma bardzo dobry drenaż. Chcielibyśmy w przyszłości zrobić drugi plac, ewentualnie boisko do gry w plażówkę, bo jest na to miejsce - zdradza plany Jerzy Cimoszyński. - Liczymy na sponsorów.

Obiekt jest własnością SM „Odrodzenie”. Jej prezes, Krzysztof Krakowski, włączył pomysłodawcom zielone światło.

- Panowie robią wrażenie naprawdę zainteresowanych i kompetentnych. Liczę, że to wszystko się fajnie poukłada – słyszymy. Prezes Krakowski zastrzega jednak, że finansowanie ewentualnych inwestycji przez spłódzielnię jest niemożliwe – zabraniają tego obecne przepisy. - Był nawet pomysł, żeby zamienić to wszystko w parking. Ledwie ten kort ocaliłem – zdradza prezes Krakowski dodając, że nie zna żadnej innej spółdzielni, która miałaby kort tenisowy.

W okolicach Szczytna w tenisa można pograć na prywatnych kortach np. w Romanach, Olszynach czy Szczycionku. Przed laty swoje obiekty miała Unima, popularnością cieszył się asfaltowy kort przy restauracji „Zacisze”. W latach 70. ubiegłego wieku sport ten próbowali propagować Jerzy Cimoszyński i Janusz Jastrzębski. - Ludzie, którzy przechodzili koło „Zacisza”, mówili: „O, Fibaki grają” - wspomina Jerzy Cimoszyński. Czy młodzi następcy najsłynniejszego polskiego tenisisty pojawią się na korcie (kortach) przy ul. Leyka już np. w przyszłym roku? Tego z pewnością chcieliby pomysłodawcy, którzy myślą o założeniu tenisowego stowarzyszenia. - Towarzystwa tenisowe są w niewielkich miejscowościach typu Biskupiec czy Dobre Miasto. Dlaczego nie miałoby ono powstać w Szczytnie? - retorycznie pytają Krzysztof Trzaska i Jerzy Cimoszyński.

(gp)