Konrad Bukowiecki, podobnie jak inni olimpijczycy, poznał w miniony poniedziałek nową datę rozpoczęcia letnich igrzysk w Tokio.
Przed tygodniem, gdy „Kurek” został już oddany do składu, MKOl podjął decyzję, by IO w Tokio, zaplanowane na przełom lipca i sierpnia bieżącego roku, przesunąć w czasie. Przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu kontynuował nasz olimpijczyk Konrad Bukowiecki. Podobnie jak reszta sportowców był zdezorientowany i nie wiedział, do czego i na kiedy ma tak naprawdę w tym roku się przygotowywać. Decyzję odebrał ze zrozumieniem. Swoimi przemyśleniami dzieli się z innymi kulomiotami, z którymi spotyka się głównie podczas międzynarodowych imprez. - Najlepszy kontakt mam z Tomem Walshem, Nowozelandczykiem. Stwierdziliśmy, że lepiej faktycznie rok poczekać, niż narażać zdrowie swoje i kibiców – mówi w rozmowie z „Kurkiem” Konrad Bukowiecki.
Nasz zawodnik widzi we wszystkim zwiększenie swoich szans na olimpijski medal.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Z czołówki światowej ja jestem zdecydowanie najmłodszy. Kolejny rok, wydaje mi się, działa bardziej na moją korzyść niż na korzyść reszty czołówki światowej – twierdzi Konrad Bukowiecki. - Wszyscy są po 5, 6, 8 lat starsi ode mnie. Aktualny mistrz świata za rok będzie miał za rok 31 lat. Choć, ja im, broń Boże, źle nie życzę… - zastrzega.
Nasz olimpijczyk jest w wieku zdecydowanie bardziej rozwojowym, czego potwierdzeniem może być fakt notowania co sezon progresu. Kulomiot rodem ze Szczytna teraz wie, że na przygotowanie się do igrzysk ma ponad rok. W miniony poniedziałek MKOl ogłosił, że otwarcie tokijskiej rywalizacji nastąpi 23 lipca 2021 r. O ile znów coś nie stanie na przeszkodzie.
Z kalendarza wypadły już Halowe MŚ w Nankinie oraz igrzyska w Tokio. Najlepszym lekkoatletom pozostały jeszcze teoretycznie sierpniowe ME w Paryżu. To byłby mocno spóźniony początek sezonu letniego. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle będą w tym roku organizowane jakieś imprezy na odkrytym stadionie.
Nasz kulomiot nie wyjechał na marcowy obóz przygotowawczy do RPA. Kilka dni wcześniej wprowadzono ograniczenia. - Trzeba zmienić cały plan treningowy. Większość czasu spędzam w Szczytnie. Muszę trenować z tatą. Dajemy sobie radę – tłumaczy Konrad Bukowiecki.
Paradoksalnie potrafi odnaleźć jaśniejsze strony sytuacji związanej z pandemią koronawirusa oraz brakiem możliwości wyjeżdżania na zgrupowania i zawody. - Mam dużo czasu, mogę zająć się mieszkaniem, remontami – słyszymy. - Na tyle dużo wyjeżdżam przez całe swoje życie, że teraz siedzenie w domu jest czymś fajnym, co sprawia przyjemność.
I na koniec jeszcze jedna informacja niekoniecznie sportowa. Konrad Bukowiecki pochwalił się na Instagramie, w czasach, gdy kontakt z fryzjerem nie jest sprawą łatwą, swoją nową fryzurą. Efekt widzimy na zdjęciu.
(gp), (o){/akeebasubs}
