Żadna z państwowych firm energetycznych nie jest zainteresowana dostarczaniem energii elektrycznej gminie Szczytno. Do ogłoszonych przez Urząd Gminy i Zakład Gospodarki Komunalnej w Kamionku przetargów nie zgłosił się ani jeden chętny.

Czy zakłady komunalne zaczną padać?
- Będziemy mieli do czynienia z awariami, których nie będzie miał kto usuwać. W efekcie tego zakłady komunalne zaczną upadać. Aż strach pomyśleć jakie przyniesie to dalsze konsekwencje dla społeczeństwa - alarmuje prezes Aleksander Godlewski

NIE CHCĄ DOSTARCZAĆ PRĄDU

Dwukrotnie ogłaszane przez gminę Szczytno przetargi na dostawę energii elektrycznej w roku 2023 nie przyniosły rozstrzygnięcia. Powodem brak chętnych. - To wcale nie oznacza, że od Nowego Roku naszą gminę pokryje ciemność, a wszystkie placówki zamkniemy na klucz – uspokaja wójt Sławomir Wojciechowski. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W takiej sytuacji samorząd będzie mógł skorzystać z usług sprzedawcy rezerwowego, jakim jest obecny dostawca Energa Operator. Wiadomo tylko, że nie uda się utrzymać dotychczasowej ceny 540 zł za 1MWh. Do jakiej kwoty wzrośnie, tego jeszcze nie wiadomo. Prawdopodobnie będzie to maksymalna, dopuszczona w rozliczeniach z jednostkami samorządowymi, cena 785 zł/MWh, czyli aż o blisko 50% wyższa niż obecnie. Do tego jeszcze trzeba doliczyć wzrost vat-u z obecnych 5 do 23% i kosztów przesyłu energii. Trzeba się więc liczyć z tym, że zapisana w budżecie kwota 1 mln zł na energię może wzrosnąć nawet dwukrotnie.

CZARNA WIZJA PREZESA

Podwyżki cen prądu mocno dają się też we znaki gminnej spółce komunalnej – ZGK w Kamionku. Podobnie jak to było w przypadku gminy, także i na ogłaszane dwukrotnie przez zakład przetargi na dostawę energii elektrycznej nie było żadnego odzewu. Tu również do czasu wyłonienia nowego operatora, rezerwowym będzie dotychczasowy - Energa Operator. Roczne zapotrzebowanie spółki wynosi ok 0,5 mln kWh, z czego ponad 90% pochłaniają ujęcia wody i przepompownie ścieków. W najlepszym przypadku wzrost kosztów energii przełoży się na wyższe wydatki o 300-400 tys. zł.

W takiej sytuacji prezes spółki powinien zaproponować podniesienie taryf za wodę i ścieki. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Wniosek taryfowy musi trafić do Wód Polskich, a te niechętnie godzą się na podwyżki. Do tego na decyzje często trzeba czekać nawet pół roku. Z tym problemem musi się borykać większość samorządów, ale ich protesty niewiele dają. - Zakłady gospodarki komunalnej w całej Polsce coraz bardzie się pogrążają. Ich prezesi biją na alarm, bo koszty rosną, a na rekompensatę w postaci podniesienia stawek za wodę i ścieki nie ma zgody Wód Polskich. Mamy zderzenie ze ścianą. Brak tu zdrowego rozsądku. Tak jakby tam nikt nie chodził do sklepu i nie robił zakupów – załamuje ręce prezes ZGK w Kamionku Aleksander Godlewski. Docierają do niego sygnały z różnych rejonów Polski, że ludzie odchodzą z pracy w zakładach komunalnych, bo nie ma pieniędzy na podwyżki. A trzeba jeszcze systematycznie inwestować w nowe urządzenia, by odnawiać majątek. - Potem może być na to za późno. Będziemy mieli do czynienia z awariami, których nie będzie miał kto usuwać. W efekcie tego zakłady komunalne zaczną upadać. Aż strach pomyśleć jakie przyniesie to dalsze konsekwencje dla społeczeństwa – alarmuje prezes Godlewski, wyrażając nadzieję, że ten czarny scenariusz nie dotknie zakładu w Kamionku.

(o){/akeebasubs}