Żadna z państwowych firm energetycznych nie jest zainteresowana dostarczaniem energii elektrycznej gminie Szczytno. Do ogłoszonych przez Urząd Gminy i Zakład Gospodarki Komunalnej w Kamionku przetargów nie zgłosił się ani jeden chętny.
NIE CHCĄ DOSTARCZAĆ PRĄDU
Dwukrotnie ogłaszane przez gminę Szczytno przetargi na dostawę energii elektrycznej w roku 2023 nie przyniosły rozstrzygnięcia. Powodem brak chętnych. - To wcale nie oznacza, że od Nowego Roku naszą gminę pokryje ciemność, a wszystkie placówki zamkniemy na klucz – uspokaja wójt Sławomir Wojciechowski. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CZARNA WIZJA PREZESA
Podwyżki cen prądu mocno dają się też we znaki gminnej spółce komunalnej – ZGK w Kamionku. Podobnie jak to było w przypadku gminy, także i na ogłaszane dwukrotnie przez zakład przetargi na dostawę energii elektrycznej nie było żadnego odzewu. Tu również do czasu wyłonienia nowego operatora, rezerwowym będzie dotychczasowy - Energa Operator. Roczne zapotrzebowanie spółki wynosi ok 0,5 mln kWh, z czego ponad 90% pochłaniają ujęcia wody i przepompownie ścieków. W najlepszym przypadku wzrost kosztów energii przełoży się na wyższe wydatki o 300-400 tys. zł.
W takiej sytuacji prezes spółki powinien zaproponować podniesienie taryf za wodę i ścieki. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Wniosek taryfowy musi trafić do Wód Polskich, a te niechętnie godzą się na podwyżki. Do tego na decyzje często trzeba czekać nawet pół roku. Z tym problemem musi się borykać większość samorządów, ale ich protesty niewiele dają. - Zakłady gospodarki komunalnej w całej Polsce coraz bardzie się pogrążają. Ich prezesi biją na alarm, bo koszty rosną, a na rekompensatę w postaci podniesienia stawek za wodę i ścieki nie ma zgody Wód Polskich. Mamy zderzenie ze ścianą. Brak tu zdrowego rozsądku. Tak jakby tam nikt nie chodził do sklepu i nie robił zakupów – załamuje ręce prezes ZGK w Kamionku Aleksander Godlewski. Docierają do niego sygnały z różnych rejonów Polski, że ludzie odchodzą z pracy w zakładach komunalnych, bo nie ma pieniędzy na podwyżki. A trzeba jeszcze systematycznie inwestować w nowe urządzenia, by odnawiać majątek. - Potem może być na to za późno. Będziemy mieli do czynienia z awariami, których nie będzie miał kto usuwać. W efekcie tego zakłady komunalne zaczną upadać. Aż strach pomyśleć jakie przyniesie to dalsze konsekwencje dla społeczeństwa – alarmuje prezes Godlewski, wyrażając nadzieję, że ten czarny scenariusz nie dotknie zakładu w Kamionku.
(o){/akeebasubs}
