Szok i niedowierzanie – w taki sposób Czytelnicy reagują na sytuację w małej popegeerowskiej wsi Stankowo w gminie Dźwierzuty, opisaną przez nas w poprzednim numerze. Sprawą zainteresowały się ogólnopolskie media. Materiał na ten temat ukazał się w głównym wydaniu wiadomości „Polsatu”.

Czy będą musieli zwrócić 650 tysięcy
Wyjaśnień od byłego wójta oczekiwał sołtys Stankowa Zdzisław Samborski (z lewej), ale usłyszał tylko, żeby się „nie wtrącał”

Przypomnijmy, że chodzi o wybudowaną przed blisko trzema laty zbiorową oczyszczalnię w Stankowie. Jak się okazało, zamiast na gminnym, stanęła ona na prywatnym gruncie. Faktem tym zaskoczone są obecne władze gminy i radni, w tym także poprzedniej kadencji. Obawiają się, że właściciel terenu, który użyczył gminie działkę na czas nieoznaczony, może w każdej chwili umowę zerwać i postawić samorząd w bardzo kłopotliwej sytuacji. Nie wykluczają także tego, że będą musieli zwrócić 650 tys. zł Agencji Nieruchomości Rolnych, która dofinansowała inwestycję.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Były wójt Czesław Wierzuk zmianę miejsca inwestycji tłumaczy protestem właściciela terenu, sąsiadującego z działką, na której miała stanąć pierwotnie oczyszczalnia. - Nie chciał mieć fetoru pod nosem. Zaproponował, żebyśmy przenieśli lokalizację na drugą stronę drogi, na działkę należącą do niego – mówi „Kurkowi” Wierzuk. I tak się właśnie stało.

SKRAJNA NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ

Postawa byłego wójta bulwersuje nie tylko mieszkańców. Zdziwienia nie kryją też inni samorządowi włodarze, określając ją jako skrajnie nieodpowiedzialną. - Nie mam pojęcia co nim kierowało – słyszymy od jednego z nich. - Wszystkie obiekty inwestycyjne powinny być lokalizowane na gruncie należącym na gminy. Teraz właściciel działki może zerwać umowę i zażądać wysokiego odszkodowania – zauważa znany samorządowiec.

Naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa w Starostwie Powiatowym w Szczytnie Krzysztof Żyłka również nie zna przyczyn, którymi kierował się Wierzuk. Zapewnia, że w papierach „wszystko gra” i to odnośnie pierwszej, jak i drugiej lokalizacji oczyszczalni. - Czy mimo to starostwo nie powinno jednak zareagować wiedząc, że samorządowy obiekt planowany jest na prywatnym gruncie? - My do tego nic nie mamy – odpowiada naczelnik.

Z jego wyjaśnień wynika, że pełną wiedzę na temat budowy oczyszczalni w pierwotnej wersji miał właściciel sąsiadującej z nią działki. Chociaż mógł, nie odwoływał się ani po otrzymaniu zawiadomienia o wszczęciu postępowania, ani po decyzji o pozwoleniu na budowę. Zaprotestował zdecydowanie dopiero, gdy robotnicy pojawili się na placu budowy. Dlaczego ówczesny wójt Czesław Wierzuk mu ustąpił, narażając gminę na potężne konsekwencje finansowe – pozostaje tajemnicą.

Odpowiedzi na to pytanie szukał swego czasu sołtys Stankowa Zdzisław Samborski, ale od wójta usłyszał tylko, żeby się „nie wtrącał”.

(o){/akeebasubs}