To była najbardziej udana od lat runda jesienna – pod warunkiem, że skupimy się na dwóch zespołach ze Szczytnem w nazwie. W przypadku innych drużyn aż tak wielkich powodów do radości nie ma.

Czy Gwardia powalczy o IV ligę?
Drużyna Gwardii Szczytno (przy piłce Grzegorz Kozicki) jesienią zanotowała aż 11 zwycięstw

Lato 2022 roku miało oznaczać nowy początek dla futbolu w naszym powiecie. Choć Błękitni Pasym właśnie spadli z IV ligi, za sprawą fuzji z Gwardią Szczytno miało być wkrótce pięknie, a nawet piękniej – głównie dzięki pojawieniu się tytularnego sponsora, czyli miejscowego browaru. Co z tego wkrótce wynikło, doskonale wiemy. W kolejnych sezonach Błękitni jakoś radzili sobie w okręgówce, Gwardia balansowała na pograniczu klas: A i okręgowej. Inny liczący się w minionych latach klub, czyli Omulew Wielbark, ugrzązł w klasie A i nie wiadomo, kiedy postara się o awans. Lokalną rewelacją dwóch sezonów był Perkun Orzyny, ale z rożnych powodów przygoda z okręgówką szybko się skończyła.

RYCERZE JESIENI ZE SZCZYTNA

Latem bieżącego roku Gwardia walczyła w barażach o utrzymanie w gronie drużyn klasy okręgowej i chyba mało kto wierzył, że parę miesięcy później zespół znajdzie się w gronie trzech drużyn najbardziej liczących się w boju o awans do IV ligi.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Tercet Gwardia Szczytno, Naki Olsztyn i Olimpia Olsztynek ma aż 7 punktów przewagi nad czwartym w tabeli Orłem Janowiec Kościelny. Zima jest jednak długa i różne rzeczy mogą się wydarzyć – na wiosnę również. Nie ulega jednak wątpliwości, że w szczycieńskiej piłce coś drgnęło. Nie bez znaczenia było pozyskanie za sprawą działań zarządu paru zawodników, którzy dość szybko odnaleźli się w Gwardii. Marcin Spirydon bramki zdobywał w większości spotkań (szczytnianie mają najwięcej strzelonych goli spośród wszystkich zespołów), a Adrian Chabera przyczynił się do tego, że gwardziści mogą się także pochwalić najmniejszą liczbą bramek straconych. Swoje dodali także inni nowi piłkarze oraz zawodnicy grający w szczycieńskim klubie dotychczas. A to wszystko pod wodzą trenera Kamila Kwiatka, który został po poprzednim sezonie.

Początek rundy nie był nadzwyczajny. Szczytnianie po sześciu kolejkach mieli na swoim koncie trzy porażki i remis. Wtedy zaczęła się seria, która z kibicowskiego punktu widzenia powinna trwać, trwać i trwać... Gwardziści zanotowali dziewięć kolejnych zwycięstw – i to często w rozmiarach XXL. Wyniki typu 8:0 (dwukrotnie) czy 7:0 musiały zrobić wrażenie nie tylko na przegranych, ale i na innych ligowcach. A 53 bramki w 15 meczach to imponujący wynik. Stadion przy ul. Śląskiej, nie zawsze wcześniej szczęśliwy, stał się prawdziwą twierdzą. Gwardia to jedyny zespół, który na własnym obiekcie zanotował komplet zwycięstw. Warto dodać, że zupełnie inaczej idzie w bieżących rozgrywkach Czarnym Rudzienice, czyli drużynie, z którą gwardziści z niepojętych powodów nie poradzili sobie w pierwszym letnim barażu. Zespół spod Iławy, występujący w grupie II okręgówki, ma zaledwie 3 punkty na koncie zdobyte dzięki remisom...

Gwardia w iluś meczach zagrała widowiskowo, twardo, szybko, składnie i fani wierzą w awans do IV ligi. Czy wiosna będzie nasza – zobaczymy. Kluczowy może być już pierwszy mecz z Nakami Olsztyn. Na inaugurację młodzi olsztynianie wygrali u siebie 2:0. Potem warto wygrać np. z Orłem, z którym szczytnianie od pewnego czasu nie mogą sobie poradzić ani w lidze, ani w sparingach.

Zespół Błękitnych Pasym rozpoczął rundę od udanego występu przeciwko Orlętom Reszel, ale potem z jakością gry bywało różnie/fot. W. Nosowicz

W innym punkcie znajdują się Błękitni Pasym. Podopieczni Łukasza Malanowskiego zajmują na razie pachnące barażami miejsce jedenaste. Na koncie mają 18 punktów – czyli trochę mało. Pięć zwycięstw to raczej rozczarowanie. Na początku rundy pasymianie grali systemem zwycięstwo-porażka, ale później o tej pierwszej składowej jakby zapomnieli. Błękitni zanotowali wprawdzie kilka wartościowych wyników (choćby remis z Orłem Janowiec Kościelny), ale mają też wpadki, jak choćby porażkę ze słabą w tym sezonie Vęgorią Węgorzewo. A o meczu w Szczytnie (0:8) pasymscy kibice chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Wytłumaczeniem niezadowalających wyników mogą być problemy kadrowe, bardzo krótka w niektórych meczach ławka rezerwowych. Marcin Łukaszewski nie będzie grał w piłkę do zawodowej emerytury, Patryk Malanowski też wszedł już w wiek zdecydowanie dojrzały i trzeba szukać wartościowych zmienników. Z tym w iluś meczach był problem. Wkrótce pasymski stadion zostanie częściowo zmodernizowany i warto by to zgrać z lepszymi wynikami piłkarzy.

UDANA RUNDA GKS-u

W klasie A występują cztery nasze drużyny, z czego jedna w grupie I. Zdecydowanie najlepiej jesienią wypadł GKS Szczytno z grupy III rozgrywający swoje domowe mecze w Olszynach. Być może na wynik ma wpływ stabilność składu, w którym od paru sezonów nie ma jakichś rewolucyjnych zmian. Drużyna GKS rozpoczął sezon od trzech wygranych, potem przyszła jednak zaskakująco wysoka (0:4) porażka z rezerwami Startu Nidzica. W kolejnych meczach podopieczni Konrada Elsnera powiększali swój dorobek, ogrywając np. obecnego wicelidera, czyli Colet Kozłowo. Nie poradzili sobie jednak z niepokonaną jesienią Iskrą Narzym. Była to jedyna porażka GKS-u na własnym boisku. Szczytnianie plasują się w tej chwili na 3. miejscu z dorobkiem 26 punktów w 13 meczach. Do pozycji barażowej i ewentualnego powalczenia o okręgówkę brakuje 6 oczek. Czy GKS coś namiesza na samym ligowym szczycie? Zobaczymy wiosną. Trzeba zaznaczyć, że w drugiej rundzie szczytnianie większość spotkań zagrają na wyjeździe, a na obcym boisku wyniki były wyraźnie słabsze niż u siebie.

W klasie A nie idzie beniaminkowi, czyli rezerwom Gwardii Szczytno. Zajmują one ostatnie miejsce, a jedyne zwycięstwo (5:4) odniosły one po niesamowitym meczu przeciwko KS Łęgajny.

Poniżej oczekiwań spisuje się Omulew Wielbark. Zajmuje ona 9. miejsce z dorobkiem 16 punktów.

- Runda – tragedia – kwituje trener Marcin Wilga. - Chcieliśmy zdobyć chociaż 25 punktów. Dopóki mieliśmy kadrę, jakoś to wyglądało.

Sytuację skomplikowały wyjazdy części zawodników i kontuzje. A wyniki były, jakie były. W paru ostatnich spotkaniach pojawiło się ponadto fatum – niewykorzystane rzuty karne. - Nie ma co płakać. Trzeba przepracować zimę – podsumowuje szkoleniowiec wielbarczan.

Zimę przepracować musi także zespół Perkuna Orzyny, nasz jedyny przedstawiciel w grupie I. Z klasy A spada na ogół bezpośrednio niewiele zespołów, a dwie drużyny wyraźnie odstają od reszty stawki. Degradacja teoretycznie nie powinna grozić. W składzie Perkuna pozostało sporo zawodników pamiętających najlepsze momenty klubu, dlatego zespół stać na zajęcie bezpiecznego miejsca. Dotychczasowy dorobek nie jest – mimo wszystko - najgorszy: 5 zwycięstw, remis i 6 porażek. Pozwala to na 8. pozycję w gronie 13 drużyn – ekipa MKS-u Jeziorany wycofała się na początku sezonu.

BEZ REWELACJI W KLASIE B

Rozwój wypadków w klasie B nie wskazuje na to, by którejkolwiek z naszych drużyn groził awans. W dwóch grupach występuje pięć naszych zespołów. Podobnie jak w przypadku pierwszej drużyny Perkuna odizolowane od reszty zespołów z powiatu szczycieńskiego są orzyńskie rezerwy. Na samym początku sezonu wycofany został Zryw Jedwabno. Niestety, to nie pierwszy taki przypadek w historii tego klubu. Pojawił się za to na arenie drugi zespół Błękitnych Pasym i to on zajmuje najwyższe miejsce spośród naszych reprezentantów – piątą lokatę w grupie III. Najbardziej wartościowy wyniki uzyskał jednak autsajder, czyli Wałpusza 07 Jesionowiec. Całkiem liczna grupa zawodników trenujących w tym klubie miała problemy z odniesieniem choćby jednego zwycięstwa, ale zespół postawił się liderowi – Bramie Olsztyn – i zremisował na wyjeździe 3:3, mimo że przegrywał 1:3.

W piłce gra się do końca – i dopiero w czerwcu zobaczymy, na co się przełożą osiągnięcia naszych zespołów w rundzie jesiennej.

(gp){/akeebasubs}